Wisła Can-Pack Kraków - Gambrinus JME Brno 56:63

Wiślaczki prowadziły przez trzy czwarte meczu i przy wyjątkowo słabej grze mistrza Czech były bliskie zwycięstwa. Ale w ostatniej kwarcie zagrały tragicznie...
To nie był mecz na wysokim poziomie: obie drużyny popełniały za dużo błędów, grały chaotycznie i nieskutecznie. Trzeba oddać wiślaczkom, że włożyły w spotkanie maksimum ambicji. Okazało się, że to za mało.

Gdy po kilku akcjach Wisła prowadziła 11:4, powiało optymizmem. Krakowianki zatrzymały Zuzannę Żirkovą (w całym meczu zdobyła ledwie cztery punkty), ale nie znalazły sposobu na silną środkową Taj McWilliams. I to ona zapewniła swojej drużynie prowadzenie po pierwszej kwarcie (rzuciła wtedy 11 punktów), a tuż przed końcem przeprowadziła akcję "2+1" praktycznie na wagę zwycięstwa.

Pierwszą kwartę wygrały przyjezdne, ale wiślaczki szybko odrobiły stracony dystans. Po dwóch "trójkach" Maryny Kress i Doroty Gburczyk i rzucie spod kosza Shannon Johnson prowadziły 27:21. Nasze zawodniczki nie potrafiły jednak odskoczyć na bezpieczniejszą przewagę, słabo zbierały piłki z tablicy, a Iva Perovanović swoje jedyne punkty zdobyła w 15. min meczu. Na przerwę Wisła schodziła tylko z trzypunktowym prowadzeniem (31:28).

Po zmianie stron dobrym wejściem popisała się Kress, którą w ciężarze zdobywania punktów wspierała Tangela Smith. Trzecia kwarta nic nie zmieniła w wyniku (po 45), ale widać było, że z krakowianek powoli uchodzi powietrze.

- Nie bójcie się podejmować decyzji! Nie bójcie się rzucać! Cały mecz prowadzimy, to musimy go wygrać! - zaklinał swoje podopieczne debiutujący w Eurolidze w roli pierwszego trenera Wojciech Downar-Zapolski.

Tymczasem wiślaczki rozpoczęły ostatnie dziesięć minut najgorzej jak tylko mogły: od straty 9 pkt z rzędu. Przestój trwał prawie sześć minut! Gdy Hana Machova trafiła za trzy punkty (jedyny celny rzut zza łuku brnianek!), Gambrinus prowadził 57:47. Krycie pressingiem na całym boisku przyniosło tylko połowiczny sukces. Na 10,3 s przed zakończeniem meczu Jana Vesela dwa razy spudłowała z linii rzutów osobistych, ale ku rozpaczy kibiców piłkę zebrała najniższa na parkiecie Alicia Poto. Sfaulowanej Australijce nie zadrżały ręce i dwa celne osobiste przesądziły o zwycięstwie Gambrinusa.

Wczorajsza porażka zmniejszyła do minimum szansę Wisły na zajęcie lepszego miejsca niż piąte. Ono daje awans do dalszej rundy, ale tam wiślaczki spotkają bardzo silne rywalki.

Wisła Can-Pack56
Gambrinus JME63
Kwarty: 17:19, 14:9, 14:17, 11:18.

Wisła: Smith 15, Johnson 11, Trafimava 6, Czepiec 4 i Perovanović 2 oraz Kress 10 (1x3), Skerović 5 (1), Gburczyk 3 (1), Kenig 0.

Gambrinus: McWilliams 19, Poto 11, Veczerova 10, Vesela 8 i Żirkova 4 oraz Machova 9 (1), Kovaczowa i Viteczkova po 1, Hartigova 0.

Sędziowali: Sergiej Bułanow z Rosji i Mircea Serban z Rumunii. Widzów 700.

Inne wyniki Euroligi gr. A: Euroleasing Sopron - Lietuvos Wilno 84:81, US Olympic Valenciennes - Kozaczka Zaporoże 72:54. Pauzowała Bałtijskaja Zwiezda St.Petersburg

1. Lietuvos 814580:497
2. Gambrinus713533:407
3. Olympic813571:504
4. Euroleasing813642:581
5. Wisła811539:566
6. Kozaczka810529:581
7. Bałtiskaja Zwiezda77383:637