BOKS ZAWODOWY. Dawid Kostecki 18 stycznia wyjeżdża do USA

21 stycznia może być przełomowym momentem w karierze Dawida Cygana Kosteckiego. Młodzieżowy mistrz świata w wadze półciężkiej federacji WBC tego dnia zawalczy po raz pierwszy w życiu w USA, kolebce zawodowego boksu. Kostecki od poniedziałku trenuje w Warszawie na obiektach Hammer Knockout Promotion
Walka odbędzie się w Chicago. Stajnię promotora Andrzeja Wasilewskiego będzie reprezentować Dawid Cygan Kostecki i Krzysztof Diablo Włodarczyk mistrz świata wagi junior ciężkiej federacji WBF. Na ulicach drugiego do co wielkości po Warszawie skupiska Polaków na świecie już porozwieszane są plakaty zapowiadające walki polskich bokserów. Jeżeli Kostecki pokaże pełnię swoich możliwości to otworzy sobie nową drogę w karierze.

- Temat kto będzie przeciwnikiem Dawida w Chicago jest ciągle otwarty. Jednak na 90 procent będzie to Sam Reese, bardzo doświadczony, urodzony w 1970 bokser amerykański. W ostatnich trzech latach stoczył 16 walk, wygrał 11, a sześć z nich przez ko, pięć razy przegrał. To godny przeciwnik - mówi Andrzej Wasilewski, szef Hammer Knockout Promotions.

Marek Kruczek: - Druga połowa 2004 roku i początek 2005 to bardzo burzliwy okres w Twoim życiu...

Dawid Kostecki: - Rzeczywiście tak wiele i tak dużo pozytywnego w tak krótkim czasie nie działo się w moim życiu już dawno. 25 września zdobyłem mistrzowski tytuł. Kilka tygodni później stoczyłem kolejną walkę, a wydarzeniem którego nie zapomnę do końca życia była walka w obronie tytułu w Rzeszowie 19 grudnia gdzie kibicowało mi około pięć tysięcy rzeszowian. To wielka sprawa.

Teraz pojedynek w Chicago. To jak na boks zawodowy tempo wręcz zawrotne. Czwarta walka w czasie trzech miesięcy.

- Na pewno to wielka robota i wiele wyrzeczeń. Mimo wszystko zdecydowałem się na wyjazd do USA bo moim celem jest walka na światowym poziomie, a pojedynek w Chicago jest etapem tej drogi. Wszystko temu celowi podporządkowałem.

Tam jednak trzeba pokazać się z jak najlepszej strony. Będziesz w stanie wypracować na 21 stycznia optymalną formę zaledwie miesiąc po wyczerpującej walce w obronie tytułu?

- Myślę, że tak. Cały czas podtrzymuję formę z grudnia. Kilka dni pracowałem z trenerem Stanisławem Osetkowskim w Rzeszowie. W Warszawie pracuję nad siłą. Teraz przyjdzie na pewno spadek formy, a za nim zwyżka. Cała filozofia polega na tym, że by trafić ze zwyżką na walkę w Chicago. Na pewno się uda.

Po walce z Dhafirem Smithem trochę chorowałeś

- Chorowałem trzy, cztery dni i poważnie zastanawiałem się czy nie odpuścić walki w USA. Na szczęście szybko się wykurowałem. Zacząłem trenować i dobrze się czuję, mam głód boksu. Decyzja mogła być tylko jedna - jadę do USA.

Wylatujemy z Polski 18 stycznia. 21 stycznia walka, na którą mam nadzieję, przyjdzie wielu Polaków. Na pewno będzie moja ciotka i znajowmi, którzy mieszkają w Chicago.