Piłkarze Lecha Poznań po pierwszym treningu

Paweł Kaczorowski i Adam Majewski zamiast biegać z drużyną po lesie, kopali piłkę przez pół godziny. Potem rozwiązali kontrakty z Lechem. Na pierwszych w tym roku zajęciach przy Bułgarskiej pojawił się Michał Goliński...
Na godzinny trucht po lasku Marcelińskim pobiegło wczoraj 23 piłkarzy "Kolejorza". Zabrakło Łukasza Madeja i Dariusza Stachowiaka, którzy są na testach w innych klubach. Dopiero na badania do Spały dotrze Rafał Lasocki. Chorzy pojawili się w klubie Krzysztof Strugarek (ma anginę) i Błażej Telichowski. - To grypa. Mam 38 stopni, a wieczorem temperatura będzie pewnie wyższa - stwierdził "Telich". Z kolei Maciej Scherfchen do piątku będzie przechodził rehabilitację w Szczecinie. Od przyszłego tygodnia ma już trenować normalnie.

Pokopali na koniec

Dla dwóch zawodników pierwszy trening w 2005 r. był... ostatnim w Lechu. Adam Majewski i Paweł Kaczorowski przez pół godziny kopali piłkę na sztucznym boisku pod dachem. Potem obaj rozstali się z poznańskim klubem. - Rozwiązuję kontrakt za porozumieniem stron. To tyle - powiedział Majewski.

Być może w ślad za tą dwójką pójdzie Paweł Wojtala, z którym też są prowadzone negocjacje. Przyszłość doświadczonego stopera zależy od tego, czy Lechowi uda się zatrudnić Pawła Golańskiego z ŁKS Łódź lub innego środkowego obrońcę. Sprawa transferu Golańskiego ma się wyjaśnić do końca przyszłego tygodnia. 16 stycznia Lech wylatuje na zgrupowanie do Alicante - do tego czasu mają być znani wszyscy nowi gracze "Kolejorza".

Michał Goliński wszedł wczoraj do szatni Lecha, by porozmawiać z dawnymi kolegami z zespołu. Od poniedziałku będzie już trenował z Dyskobolią Grodzisk Wlkp.

Widać, że wojownik

Nieliczni kibice, którzy przyszli wczoraj na Bułgarską, zobaczyli siedmiu nowych graczy. Czterech z nich - Piotr Świerczewski, Emmanuel Ekwueme, Marcin Wachowicz i Łukasz Paulewicz - jest już zawodnikami Lecha. - Spędziłem w Polsce sześć sezonów i za każdym razem odnosiłem sukcesy, grałem w europejskich pucharach. Teraz będzie najtrudniej to powtórzyć, ale wierzę w zespół. Czy potrafię go pociągnąć? Przecież widać, że jestem typem wojownika - śmiał się Świerczewski, który zjawił się w Poznaniu z siniakiem pod lewym okiem...

Z pozostałej trójki najbliżej "Kolejorza" jest Ebrahim Savaneh. Lech jest coraz bliżej porozumienia z niemieckim klubem Gambijczyka w sprawie wysokości ekwiwalentu za wyszkolenie. Tomasz Magdziarz i Favor Chucks Gallardo będą starali się w okresie przygotowawczym przekonać do siebie trenera Czesława Michniewicza.

Światowe wzory

Po treningu przedstawieni zostali: nowy dyrektor sportowy Lecha Andrzej Strugarek i koordynator ds. szkolenia młodzieży Robert Śliwowski. - Chcemy przygotować system szkolenia w oparciu o najlepsze wzory światowe z Anglii, Holandii i Francji - przyznał Śliwowski.

- Siłą napędową klubu są sukcesy pierwszej drużyny. W 1984 r., gdy kończyłem karierę piłkarza, klub był na topie. Na nabór zgłosiło się wtedy 400 dzieci - mówi Strugarek. Tworzona właśnie na Bułgarskiej akademia piłkarska ma poprawić pracę z młodzieżą w poznańskim klubie. - Chcemy znów sprawić, by do Lecha trafiali tacy gracze, jak Andrzej Juskowiak, Waldemar Kryger czy Marek Rzepka. By z poznańskich szkół znów przychodziły do nas takie talenty, jak Bartosz Bosacki, Arkadiusz Głowacki lub Artur Wichniarek - twierdzi Strugarek.

Na razie Lech będzie opierał się na młodych zawodnikach, którzy są już w klubie. Dopiero w przyszłości klub chce ściągnąć wyróżniających się młodych zawodników z Wielkopolski, a być może nawet z całego kraju. Najzdolniejsi będą trenować w akademii. Będą tam uczeni techniki i taktyki. Na weekend wrócą do zespołów w swoich kategoriach wiekowych, by grać tam mecze ligowe. - Chodzi o to, by po kilku latach trafiali do pierwszego zespołu gotowi do gry, by trener nie musiał ich uczyć wszystkiego od nowa - zaznacza prezes Lecha Radosław Majchrzak.

Akademia będzie miała dwóch trenerów. Na pewno jednym z nich będzie Waldemar Kryger, drugim zostanie prawdopodobnie Leszek Partyński. Ten duet poprowadzi wiosną w III lidze drugi zespół Lecha.

Ktoś był nad kimś

Jako zadania Strugarka prezes Majchrzak wymienił: nadzór nad szkoleniem w klubie, polityką transferową, zorganizowanie siatki skautów i doradzanie trenerowi. - To ja będę ustalał skład i odpowiadał za porażki. Jeśli nie będzie szło, to przecież mnie zwolnią - zastrzegł Michniewicz. Strugarek podkreślił za to: - Zarządzanie ludźmi najlepiej odbywa się w grupie. Nie chodzi o to, by ktoś był nad kimś.



dla Gazety

Paweł Kaczorowski

były piłkarz Lecha Poznań

Ustaliliśmy z klubem, że rozwiązujemy mój kontrakt za zgodą stron. Po tym, jak zostałem wystawiony na listę zawodników niechcianych w zespole, odczułem, że nie jestem już tej drużynie potrzebny. Zarząd uznał ponadto, że jestem zbyt drogi w utrzymaniu. Trener nie wyraził chęci współpracy, więc nie widziałem innego wyjścia, jak odejście z Lecha. Szkoda, bo chciałem wywiązać się z kontraktu i grać w Poznaniu do końca sezonu. Dogadałem się, że w określonym czasie klub ma mi wypłacić zaległe pieniądze. Jestem po rozmowach z trenerem GKS Bełchatów Mariuszem Kurasem. Do końca tygodnia wyjaśni się, dokąd trafię. Czy wrócę do Poznania po raz trzeci? Nigdy nie mówię nigdy. Dzisiaj Lech poradzi sobie beze mnie i ja poradzę sobie bez Lecha.

not. pele





2 kg = 700 zł

Z przerażeniem spojrzał wczoraj na wagę Krzysztof Gajtkowski. Okazało się, że napastnik Lecha wrócił z urlopu cięższy o dwa kilogramy. To oznacza, że zgodnie z regulaminem klubowym musi zapłacić 700 zł kary. Pierwszy kilogram nadwagi kosztuje bowiem zawodnika 200 zł, a każdy następny 500. Gajtkowski wniesie opłatę do wspólnej kasy zespołu, której skarbnikiem jest Mariusz Mowlik.

O wiele lepszy humor od "Gajtka" miał Damian Nawrocik. - Dobrze przepracowałem przerwę i mam znów piłkarską sylwetkę - mówił zadowolony. Nawrocik miał ostatnio kłopoty z nadwagą. Po dwóch kontuzjach w ubiegłym roku, mierzący 177 cm zawodnik doszedł już do wagi 78 kg. Pod koniec rundy ważył pięć kilogramów mniej, a wczoraj waga na Bułgarskiej wskazała 72 kg. - Noga, w której miałem śrubę, jeszcze trochę puchnie, ale chcę już trenować z pełnym obciążeniem - przyznał Nawrocik. W okresie przygotowawczym przejdzie on jeszcze zabieg usunięcia przegrody nosowej, po którym ma się poprawić wydolność piłkarza.

- Większość zawodników zrzuciła trochę kilogramów, reszta utrzymała się w normie lub przekroczyła ją na tyle nieznacznie, że nie kwalifikowała się do kary - powiedział trener Lecha Czesław Michniewicz.