Prokom gra w środę z Realem

W wyjazdowym meczu Euroligi z Realem Madryt Prokom Trefl Sopot zagra już bez Filipa Dylewicza. Mają go zastąpić Mariusz Bacik i Joe McNaull, ale trener Eugeniusz Kijewski jest pełen obaw.
Prokom najpierw wyrzucił środkowego Harolda Jamisona, a potem władze Euroligi zdyskwalifikowały za doping skrzydłowego Filipa Dylewicza. Tuż przed świętami zespół wzmocnili co prawda Mariusz Bacik i Joe McNaull, ale czy rozwiązuje to problemy mistrza Polski pod koszem? - Powiem tak: nasza sytuacja nie jest doskonała - mówi trener Kijewski. - Nie najlepiej wygląda zwłaszcza McNaull, który ma potworne zaległości w treningach.

W pierwszym meczu Real wygrał pewnie w hali Olivia 69:61. Teraz obie drużyny mają identyczny bilans spotkań (4-4) i zwycięzca dzisiejszego meczu znacznie przybliży się do awansu z grupy. - Aby awansować, musimy przede wszystkim wygrać trzy mecze na swoim parkiecie, ale nie oznacza to, że jedziemy do Realu tylko po to, aby sobie pograć - zapowiada Goran Jagodnik, który rzucił w pierwszym meczu 25 punktów.

Jak Prokom zamierza wygrać w Madrycie? - Mimo osłabienia nie możemy dać się stłamsić pod koszem. Liczę na to, że zwłaszcza Adam Wójcik zagra lepiej niż w pierwszym meczu [4 punkty - red.]. Poza tym musimy zatrzymać kontry Realu, czego kompletnie nie potrafiliśmy w pierwszym meczu - mówi Kijewski.

PACESAS NIE ZAPŁACI

Rozgrywający Prokomu Tomas Pacesas nie zapłaci 10 tys. zł kary za to, że obraził kibica, mówiąc: "Siadaj grubasie, bo ci przypier...". Klub wydał w tej sprawie trzy oświadczenia: najpierw Pacesas przeprosił kibica, potem kibic przyjął przeprosiny, a następnie klub uznał, że wobec zaistniałej sytuacji nie ma kogo ukarać.