Sport.pl

O hokeiście, który miał być drugim Czerkawskim, a teraz nie chce być tłuściochem

Robert Kwiatkowski próbuje sobie ułożyć życie bez hokeja. Mieszka w Niemczech, jest bezrobotny. - Nie jest łatwo - mówi wychowanek tyskiego GKS-u, jeden z najbardziej uzdolnionych polskich hokeistów.
Kwiatkowski miał być drugim Czerkawskim. Już w wieku 17 lat wyjechał do Szwecji. Zadziwiał techniką, świetnie jeździł na łyżwach. Nie udało się. Robert przegrał z kontuzją. Ponad rok zmagał się z urazem kręgosłupa. Latem tego roku przygotowywał się do sezonu z GKS-em. Niestety, ból wrócił.

Załamany Kwiatkowski wyjechał do Niemiec. Razem z żoną Sandrą mieszka nieopodal Wilhelmshaven, miasteczka położonego nad Morzem Północnym. - Trudno się przyzwyczaić. Ciągle wieje i pada. Do południa jest zimno i wilgotno, po 12 wychodzi słońce. Nigdy nie wiem, jak się ubrać - uśmiecha się.

Kwiatkowski przyjechał do Tychów na święta, zakończył już rehabilitację. - Ból ustąpił, na wysiłek, jaki towarzyszył mi w czasie całej kariery, nie ma jednak szans - tłumaczy. - Brakuje mi ruchu. Jeżdżę na rowerku treningowym, macham ciężarkami, ale to nie to samo. Przytyłem parę kilogramów, bo Sandra świetnie gotuje. Zawsze dużo jadłem, ale też i dużo spalałem. Teraz muszę o siebie dbać, nie chcę zostać tłuściochem - śmieje się.

Wychowanek GKS Tychy próbuje ułożyć sobie życie bez hokeja. Na razie jest bezrobotny. - Nie jest łatwo - mówi.

Zakończył kurs nauki języka niemieckiego. Teraz chce uzyskać uprawnienia trenerskie na katowickiej AWF. - Część praktyczną mam już za sobą. Teraz muszę zaliczyć egzamin teoretyczny.

Będzie ciężko, bo w Polsce jestem tylko gościem. Wrócę dopiero w lipcu - mówi.

Kwiatkowski zdradza, że tli się w nim jeszcze nadzieja, że kiedyś wróci za lód. - Lekarze mówią, że za rok, dwa być może uraz może bezpowrotnie minie. Nie liczę jednak na to. Mam już 28 lat, dwóch lat przerwy nie uda mi się już nadrobić, a ja nie chcę być przeciętnym hokeistą - mówi.

Sprzęt czeka na niego na lodowisku. - Może kiedyś się złamię i pójdę poślizgać się na łyżwach? Na razie się boję. Boję się bólu, tych iskier w oczach. Tego, co przeszedłem, nie życzę największemu wrogowi. Na razie hokej kojarzy mi się ze strasznym bólem. Potrzebuję czasu - tłumaczy.

Ukochaną dyscyplinę na razie ogląda tylko w telewizji. W czasie pobytu w Polsce znalazł czas i obejrzał spotkanie GKS z TKH Toruń. - Kolegom z Tychów życzę mistrzostwa! - mówi. Kwiatkowski nie ukrywa, że chciałby pożegnać się z tyskimi kibicami.



Robert Kwiatkowski ma 28 lat. Wychowanek GKS-u reprezentował potem barwy: szwedzkich drużyn Brynase i Nykoeping, Unii Oświęcim oraz niemieckich klubów EC Wilhelmshaven-Stickhausen i SC Mittelrhein.