Karateka Tomasz Najduch zamierza sprowadzić na Śląsk K-1

- Znudziłem się już walkami karate. Chcę teraz spróbować swoich sił w K-1 - mówi Tomasz Najduch, jeden z najlepszych karateków Europy
K-1 to obecnie najpopularniejszy styl walki na świecie, który łączy boks, karate i jujitsu. Ciosy zadawane są pięściami w rękawicach oraz osłoniętymi stopami i kolanami. W Polsce odbyło się już kilka walk w tej formule.

Ostatnio dwa pojedynki stoczył Przemysław Saleta. We wrześniu Saleta, któremu Najduch pomagał w przygotowaniach, stoczył walkę w K-1 w reality show "Bar" w Polsacie. - Była to typowa barowa walka. Wiadomo, że Przemek Saleta to bardziej aktor, showman niż sportowiec - mówi Najduch.

Zdobywca Pucharu Świata oraz pięciokrotny mistrz Europy w karate zamierza w 2005 roku zorganizować po raz pierwszy na Śląsku turniej na zasadach K-1. Litera K oznacza sztuki walki, w których walczy się także za pomocą kopnięć. Większość z nich zaczyna się na k: kick boxing, karate, kung fu etc. Z kolei 1 oznacza jedną kategorię wagową, której dolną granicą jest 86 kg. - Na pewno turniej odbędzie się w przyszłym roku, ale dokładnego terminu nie mogę na razie podać. Podczas tej imprezy jako pierwszy sportowiec z naszego regionu zadebiutuję w tym stylu walki - zapewnia Najduch, który przez ostatni rok leczył kontuzję. - Pod koniec 2003 roku zerwałem wiązadła krzyżowe w kolanie. Po pół roku rekonwalescencji zacząłem trenować. Miałem wziąć udział w mistrzostwach Europy w karate, ale odpuściłem. Wyleczyłem się fizycznie, ale obawiałem się odnowienia kontuzji. Poza tym moi rywale wiedzieli, w jakim stanie jest moje kolano i na pewno wykorzystaliby to. Teraz już czuję się dobrze i przygotowuję się do swojej pierwszej walki w K-1. Razem z Eugeniuszem Sarotą [trener Kleofasa Katowice - przyp. red.] trenuję boks, a z moim kolegą Eugeniuszem Dadzibugiem techniki nożne. Walki w karate już mi się znudziły. K-1 to prawdziwy sport dla twardzieli i chcę go spróbować. Poza tym w karate walczy się dla medali, dyplomów, a tu wchodzą w grę poważne pieniądze - tłumaczy Najduch.

Rok temu w maju sosnowiczanin Cezary Podraza stoczył walkę, ale w K-2 (Podraza waży około 76 kg, czyli poniżej 86 kg). - Wygrałem wtedy z Hiszpanem Achillą Alvesem przez nokaut w pierwszej rundzie - mówi wielokrotny mistrz świata w kick boxingu. Walki w Dąbrowie Górniczej - najprawdopodobniej w tym mieście odbędzie się gala - będą rozgrywane na zasadach K-1. Jednak nie będą się one liczyły w światowym rankingu K-1. Aby tak było, organizatorzy musieliby zapłacić za licencje federacji K-1 100 tys. dolarów. Trudno zebrać takie pieniądze na sport, który w Polsce dopiero raczkuje

- Ludzie lubią nokauty i widok krwi. W karate tego nie ma - mówi Najduch. Ma 35 lat i w swojej długiej karierze miał już wiele kontuzji. Mimo to nie boi się rywalizacji z młodymi zawodnikami. - Zdecydowałem się na ten sport, ale doskonale wiem, czym to grozi. Bez ryzyka człowiek niczego w życiu nie osiągnie - tłumaczy Najduch, który sylwestra spędzi po raz kolejny w chorzowskiej dyskotece Piramida, gdzie pracuje jako szef ochrony.