Andrzej Cofalik, były mistrz świata w podnoszeniu ciężarów, zamienił sztangę na policyjną tonfę

Andrzej Cofalik, mistrz świata w podnoszeniu ciężarów, zamienił sztangę na policyjną tonfę. Nie musi jednak używać pałki. Przestępcy uciekają chwilę po tym, gdy się im przedstawi
36-letni Cofalik zakończył karierę przed dwoma laty. Przegrał z kontuzją kręgosłupa. Rozstanie ze sportem było trudne. Sztangista został bez środków do życia. Żeby utrzymać rodzinę, musiał sprzedać samochód. Groziła mu eksmisja z mieszkania w Tarnowskich Górach.

Na szczęście te problemy są już za nim. Cofalik, z zawodu elektromonter, znalazł sobie nowe zajęcie. Jest ochroniarzem. - Przeszedłem wszelkie możliwe kursy. Miałem zajęcia z samoobrony, nauczyłem się walczyć tonfą [wielofunkcyjna pałka - przyp. red.] - mówi. Jako że skończył już 35 lat, przysługuje mu pensja wypłacana medalistom olimpijskim (Cofalik zdobył brąz z Atlancie).

Były sztangista nie chce zdradzić, gdzie pracuje. - Dbam o porządek i spokój na pewnym terenie niedaleko Tarnowskich Gór - odpowiada wymijająco.

Zatargu z przestępcami jeszcze nie miał. - Nie obawiam się takiego spotkania. Krzepa i siła jeszcze mi zostały. Żartuję, że wystarczy, że się przedstawię, a bandyta podda się bez walki - uśmiecha się.

Cofalik nie ukrywa, że brakuje mu treningu, zmagań z żelastwem. - Od Nowego Roku znowu chcę wrócić na siłownię. Nie będę forsował organizmu, bo kontuzja zawsze może się odnowić. Chciałbym sprawdzić się jako trener. Myślę, że dzieciaki mogłyby się ode mnie sporo nauczyć - dodaje.

Cofalik nie wyklucza także sportowej rywalizacji, ale jako... kulturysta. - Podoba mi się ten sport. Obciążenia dla kręgosłupa nie są tak wielkie. Kto wie, może spróbuję swoich sił - zastanawia się.

Być może w ślady ojca pójdzie 11-letni Paweł. - Jak na swój wiek, jest silny i sprawny - mówi Cofalik. - Nie będę go nakłaniał, by podnosił ciężary. Zresztą dla niego na taki wysiłek jest jeszcze za wcześnie. Musi nabrać ciała - podkreśla.



Andrzej Cofalik

Pochodzi z Palowic, niedaleko Żor. Jest wychowankiem Górnika Czerwionka. Dźwigał też ciężary w barwach: Śląska Wrocław, Odry Opole, Śląska Tarnowskie Góry, HKS-u Szopienice i austriackiego AKH Vosendorf. Polski sport rozsławił w roku 1997, gdy na pomoście Chiang Mai w Tajlandii wywalczył mistrzostwo świata.

tod