Rozmowa z Władysławem Kramczykiem

Ostatnie 12 miesięcy było dla radomskiego futbolu bardzo udane - uważa prezes Radomskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej - Władysław Kramczyk. - W najbliższym czasie, priorytetem dla wszystkich powinno stać się utrzymanie Radomiaka na zapleczu ekstraklasy
Grzegorz Stępień: Mijający rok chyba nie był najgorszy dla radomskiego futbolu.

Władysław Kramczyk: Uważam, że był bardzo dobry. Przede wszystkim pod względem sportowym. Nareszcie mamy swojego przedstawiciela w II lidze, gdy awans wywalczył Radomiak. Na trzecim froncie świetnie radzi sobie Mazowsze Grójec, a ponadto klub ten wypromował nasz region tocząc zacięte boje w Pucharze Polski z Legią Warszawa, Pogonią Szczecin i Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. W IV lidze zaczyna odradzać się Szydłowianka Szydłowiec, a tabelę V ligi otwiera Powiślanka Lipsko. Zresztą w czubie jest też Broń Radom, a nie bez znaczenia jest fakt, że wszystkie mecze w rundzie wiosennej rozegra przed własną publicznością. Zmartwieniem jest natomiast postawa Kozienic w III lidze i Pilicy Białobrzegi, klasę niżej. Mam nadzieję, że i te zespoły będą sobie radzić lepiej. Podsumowując rok nie można nie wspomnieć także o inwestycjach, które po wielu latach zastoju zaczęły ruszać. Mam tu przede wszystkim na myśli przebudowę stadionu w Kozienicach, który jest aktualnie jednym z bardziej nowoczesnych w Polsce. Remontom poddane zostały obiekty: Radomiaka, Warki, Wulkana Zakrzew. Są też konkretne plany budowy w innych, mniejszych miejscowościach plany: Przytyku, Przysusze czy Skaryszewie, gdzie ma powstać naprawdę nowoczesny stadion.

Miniony rok był udany również dla Pana. Choćby dlatego, że ponownie został Pan wybrany prezesem ROZPN-u.

- Zgadza się. Wszedłem też do zarządu Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej. Najwyraźniej działacze mi zawierzyli i mam nadzieję, że się nie zawiodą. Powiem tylko, że w krótkim czasie, chyba jako jedyny związek okręgowy w Polsce odciążyliśmy kluby płacąc delegatom i obserwatorom meczów mistrzowskich z własnej kieszeni. Ze względu na oszczędności zamierzamy też zmodernizować rozgrywki młodzieżowe. W ogóle chcę postawić na rozwój najmłodszych adeptów futbolu.

Piłka młodzieżowa w Radomiu ma się nieźle. Dlaczego ci zdolni przecież chłopcy tak rzadko zasilają najlepsze kluby z regionu?

- Wszystko, niestety rozbija się o pieniądze. Każdy z tych małych klubików prowadzący szkolenie młodzieży, poszukuje paru groszy. Przy transferach chciałby też zarobić. Dlatego boję się, że jeśli pieniądze na sport najmłodszych się nie znajdą może być jeszcze gorzej. Pierwszy krok, aby tak się nie stało chce zrobić Radomiak. Mają być po prostu podpisane umowy na mocy, których młodzi gracze mają trafiać na Struga, a przy dalszym transferze, bądź pozostaniu w Radomiaku, macierzysty klub będzie otrzymywał stosowny ekwiwalent.

Mijający rok przyniósł też porażki. Nie licząc Pana, Radom został "wycięty" na wyborach do władz MZPN-u i PZPN-u.

- Te fakty uznaję za duży minus. Dlaczego tak się stało? Powiem tak: zgoda buduje, niezgoda rujnuje.

Kontynuując wątek minusów, taki jest bez dwóch zdań postawa Radomiaka w rundzie jesiennej II ligi.

- Siedem punktów to rzeczywiście nie jest szczyt marzeń, bo tak małego dorobku nie zakładali chyba nawet najwięksi pesymiści. No cóż, zaczęło się od nietrafionych transferów, poprzez źle skonstruowane kontrakty, a na problemach finansowych skończywszy. Światełko w tunelu pojawiło się, kiedy wybrany został nowy zarząd klubu. Powstała koncepcja, która ma umożliwić Radomiakowi podjęcie skutecznej walki o utrzymanie w lidze.

Mówił Pan o inwestycjach w minionym roku, a tymczasem, gdzie się nie ruszyć, słychać narzekania na kiepską bazę szkoleniową.

- Najłatwiej jest krytykować i nic nie robić. A często jest tak, że klubom wygodniej jest nie mieć własnego boiska. Tak jest w Radomiu, ale mam nadzieję, że lada chwila się to zmieni. Miasto zapewnia, że w oparciu o środki unijne, przy szkołach powstawać będą również boiska piłkarskie. W tzw. terenie jest lepiej, bo wokół stadioników i boisk koncentruje się życie kulturalno-sportowe. Dlatego lokalne samorządy coraz chętniej inwestują w obiekty sportowe. I efekty są. Wystarczy spojrzeć choćby na imponujące hale w Mogielnicy, Iłży czy Skaryszewie.

Czego życzyłby Pan sobie i innym w nadchodzącym roku?

- Klubom, aby znalazły pieniądze, bo niemal wszyscy cierpią na ich chroniczny brak. Młodzieży, najlepszych trenerów. Związkowi, aby powiodły się plany organizacji wielu imprez w tym międzynarodowego turnieju "Syrenki", o który się staramy. Kibicom, aby mogli w Radomiu oglądać piłkę nożną w drugoligowym wydaniu. Zresztą utrzymanie Radomiaka na zapleczu ekstraklasy musi być priorytetem dla władz miasta, związku, działaczy i sympatyków "zielonych". Sobie, zdrowia i lepszej współpracy ze wszystkimi działaczami.