Sportowe "do chrzanu"



1. Porażka Wisły z Dinamo Tbilisi i tego konsekwencje

Budowana za ogromne (jak na polskie warunki) pieniądze drużyna Wisły miała w tym roku awansować do Ligi Mistrzów, a w najgorszym razie mocno "zamieszać" w Pucharze UEFA. Z LM krakowian wyeliminował Real Madryt (i o to nikt nie miał pretensji), natomiast w I rundzie PUEFA za silny okazał się dla nas trzeci zespół gruzińskiej ekstraklasy Dinamo Tbilisi (4:3 w Krakowie i 1:2 na wyjeździe). Po meczu do dymisji podał się zarząd Wisły SSA, ale nie podał się trener Henryk Kasperczak i w końcu roku doszło do gorszących (a może ośmieszających klub) scen, gdy właściciel Wisły Bogusław Cupiał chciał się trenera pozbyć z klubu, a ten udawał, że nie wie, o co chodzi.

2. Organizacyjne wpadki działaczy Cracovii

Zdaje się, że awans piłkarzy i hokeistów do ekstraklasy spadł na działaczy Cracovii jak grom z jasnego nieba. Lodowisko przy ul. Siedleckiego już w lutym przekazano klubowi w 30-letnie użytkowanie. Niedługo potem hokeiści zapewnili sobie powrót do grona najlepszych. Pierwszy mecz na własnej tafli udało się krakowianom rozegrać dopiero 19 października. Wcześniej mieliśmy serię nieudolnych prób przygotowania lodowiska do zawodów oraz błagalne prośby o przełożenie lub rozgrywanie kolejnych spotkań na wyjeździe.

W przypadku stadionu piłkarskiego zdążono ze wszystkim tylko dzięki temu, że "Pasy" pierwszy mecz na własnym boisku rozgrywały dopiero w trzeciej kolejce. Stadion przy Kałuży otrzymał licencję na dzień przed meczem z Odrą Wodzisław, a ostatnie prace remontowe wykonywane były nocą, by tylko zdążyć. Kibice obawiali się najgorszego - że Cracovia będzie musiała rozgrywać swe mecze na boisku Wisły.

3. Słaby występ małopolskich olimpijczyków w Atenach

To była najgorsza olimpiada polskich sportowców od 1952 r. Nie lepiej na tym tle spisali się olimpijczycy z naszego regionu. Jak zwykle nie zawiódł Robert Korzeniowski, nieźle wypadł pływak Paweł Korzeniowski i inny chodziarz Grzegorz Sudoł. A co z pozostałymi? Pojechaliśmy - mowa o Małopolsce - dziesięcioosobowym składem, co na tle dwustuosobowej reprezentacji nie robi wrażenia. Druga runda 200 m (w której na dodatek nie wystartował) to wszystko, na co było stać Marcina Urbasia. Piotr Klimczak już w pierwszej rundzie pożegnał się z biegiem na 400 m. O popisach naszych sztafet lepiej zapomnieć. Wiązaliśmy też nadzieje z występem na 1500 m Wioletty Frankiewicz-Janowskiej, ale ona akurat miała pecha (doznała bolesnej kontuzji). Grzegorz Polaczyk siódmy w finale, Agnieszka Stanuch trzynasta w swojej grupie półfinałowej, a nasza dwójka kanadyjkarzy (Paweł Sarna i Marcin Pochwała) ostatnia w półfinale - to dorobek kajakarzy górskich podczas igrzysk w Atenach.

4. Rozkład koszykarskiej drużyny Unii/Wisły

Wzmocniona drużyna koszykarska Unii/Wisły miała w tym sezonie walczyć o podium. Szybko się jednak okazało, że ambicje są o wiele większe niż możliwości. Po prostu dlatego, że koszykarze dostali kontrakty wysokie, a klub nie potrafił ich wypłacić. I zaczęła się ucieczka z tonącego okrętu: jeszcze przed sezonem Brandun Hughes, potem Piotr Szybilski, trener Mariusz Karol, a ostatnio Paweł Szcześniak, Mike Ansley i Willie Anderson. I to chyba nie koniec, bo w kolejce czekają następni. Wiślaccy działacze chcieli dobrze (zbudować w Krakowie silną męską koszykówkę), ale dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.

5. Nadal giną kibice

Futbol znów niósł ze sobą śmierć. 17-latek pobity na śmierć (czerwiec), zakłucie nożem jego rówieśnika (październik), cios siekierą i pchnięcie nożem 19-latka, którego cudem uratowano (wrzesień). Bójka 20 osób z użyciem noży, łańcuchów, kijów bejsbolowych oraz zatrzymanie kilkudziesięciu kibiców (uzbrojonych w podobne akcesoria) podążających autobusem. Wszystkie te zdarzenia łączy ze sobą wątek kibicowania Wiśle lub Cracovii. Agresja na tle sportowym w naszym mieście sięga tak daleko, że lepiej nie wyrażać swoich sympatii - by stać się ofiarą, wystarczy znaleźć się w nieodpowiedniej "strefie wpływów".