Mecz Polska - Gwiazdy NHL ostatnim spotkaniem sędziego Krzysztofa Zawadzkiego z Katowic

Mecz Polski z drużyną gwiazd NHL poprowadzi Krzysztof Zawadzki z Katowic. To będzie pożegnalne spotkanie jednego z najlepszych polskich sędziów hokejowych. Wypytaliśmy go o ciekawe wydarzenia z bogatej kariery.
O początkach

Wszystko zaczęło się od mojego ojca, który jako dziecko zaprowadził mnie na Torkat. Niestety, kontuzja wyeliminowała mnie z uprawiania hokeja i po kilku latach zająłem się sędziowaniem. W ten sposób zostałem jednym z najmłodszych sędziów nie tylko w Polsce. Już jako 23-latek byłem sędzią polskiej ekstraklasy. To śmieszne, ale czasami podczas spotkań byłem najmłodszy na lodzie.

O największym przeżyciu podczas kariery

Turniej Mistrzostwa Świata grupy C w 1992 roku, który odbył się w RPA, w Johannesburgu. Już samo lodowisko, które znajdowało się na VII piętrze gigantycznego centrum sportowego, zwaliło mnie z nóg. Do tego egzotyczna atmosfera i bardzo dziwny poziom hokeja, przypominający kanadyjski hokej z lat 60. (śmiech).

O bójkach pomiędzy zawodnikami

To stały element hokeja. Nigdy jednak nie zdarzyła mi się totalna bijatyka. Największa to pięciu na pięciu podczas towarzyskiego meczu reprezentacji Polski z czeską drużyną klubową. Całość trwała przez kilka minut, a potem posadziłem na ławce kar całą dziesiątkę zawodników. Sędzia główny jest o tyle w lepszej sytuacji, że raczej nie wtrąca się do bijatyk, to robota liniowych.

O tym, czego zabrakło podczas kariery

Oczywiście igrzysk olimpijskich. Tak samo jak dla sportowca, również dla sędziego, to największe wydarzenie w karierze. Byłem blisko wyjazdu do Calgary i Albertville, ale niestety, za każdym razem czegoś zabrakło...

No i wyniku 0:0 (śmiech), ale w tym nie widzę niczego złego!

O chwili, o której chciałbym zapomnieć

Podczas klubowego półfinału Pucharu Europy w Duesseldorfie nałożyłem karę na krewkich zawodników obu drużyn. Jadąc tyłem w stronę ławek kar, chciałem mieć ich na oku, żeby nie doszło do jakichś incydentów. Niestety, techniczny, otworzył boks, i wypadłem z lodowiska. Można sobie tylko wyobrazić, co się działo na trybunach, takiego rozbawienia w życiu nie widziałem. Bardzo chciałem, żeby w tym momencie ten mecz już się zakończył...

O trudnych decyzjach podczas meczów

Było ich naprawdę wiele. Na przykład MŚ w Lublanie w 1992 roku, gdzie Polska rywalizowała z Austrią o udział w IO. No i przyszło mi sędziować decydujący mecz Austriaków z Holandią. Można sobie wyobrazić, co czułem, kiedy do 50. minuty słabiutka Holandia prowadziła 2:1. Ostatecznie Austriacy wygrali mecz i to oni zakwalifikowali się do IO zamiast Polski, ale czułem wtedy olbrzymią presję i słyszałem wiele nieprzyjemnych zakulisowych komentarzy.

Inny moment to już Polska Liga Hokejowa i decydujący mecz play-off w Nowym Targu pomiędzy Podhalem i Cracovią. Stan meczu 2:2 i w 52. minucie podyktowałem rzut karny dla gości. Andriej Prima najechał na bramkę i strzelił, a bramkarz gospodarzy Marek Batkiewicz upadł na krążek i wydawało się, że wszystko jest w porządku. Jednak w ostatniej chwili "guma" wymknęła mu się spod ręki i stanęła na linii bramkowej, po czym przewróciła się i wtoczyła do bramki, stykając z linią. Zagwizdałem gola, a na trybunach kibice dostali szału. Jednak Podhale w końcówce meczu strzeliło dwa gole i awansowało dalej.

O najbardziej gorącej atmosferze podczas meczu hokejowego

Akurat nie sędziowałem meczu, o którym chcę powiedzieć, ale czegoś takiego nie widziałem już chyba nigdy więcej. Podczas meczu MŚ w RPA, Grecja - Turcja. Na trybunach dwa tysiące emigrantów z Grecji i pięciuset z Turcji. Biorąc pod uwagę historię obu krajów, można sobie wyobrazić, co się działo w hali. Prawdzie szaleństwo jak na stadionach piłkarskich, po prostu święta wojna.

O najbardziej niemiłym wydarzeniu

W Klagenfurt w Austrii podczas wysyłania zawodnika na ławkę kar, jeden z kibiców rzucił we mnie kubkiem z piwem... Szybko jednak zareagowałem i ochrona wyprowadziła go z hali. Okazało się, że nie był związany emocjonalnie z żadną z drużyn. Do dzisiaj nie wiem, o co chodziło.

O zakończeniu kariery

Z racji wieku mógłbym jeszcze przez rok sędziować, ale zdecydowałem, że to najlepszy moment na koniec kariery. Zresztą takie wspaniałe wydarzenie, jak mecz gwiazd NHL, już długo się nie powtórzy. Kilka lat temu z okazji prima aprilisu wziąłem udział w programie, w którym "sprzedaliśmy" informację, że do Spodka przyjadą zawodnicy NHL. Jak widać "wykrakaliśmy" to! Mój udział w meczu będzie bardzo symboliczny, bo rozpocznę grę i zjadę z lodu podczas pierwszej przerwy, natomiast resztę spotkania poprowadzi już Jacek Chadziński.

O rodzinnych tradycjach

Kontynuuje je moja... córka Marta, która ma 22 lata i od roku jest sędzią szczebla centralnego. Kiedy zaczynała przygodę z lodem, nie było jeszcze w Polsce hokeja kobiecego. Teraz trenuje czasem z dziewczynami z Janowa i przyznała nawet, że chciałaby zostać bramkarką. To jednak już za późno na karierę zawodniczą, więc na pewno będzie kontynuowała przygodę z sędziowaniem.



Krzysztof Zawadzki, 48 lat. Absolwent katowickiej AWF. Sędzia hokejowy od 1976 roku. Ogółem sędziował 1799 spotkań. W latach 1982 - 1996 był sędzią głównym międzynarodowym. Trzykrotnie sędziował podczas turniejów MŚ grupy B i dwukrotnie grupy C. Raz uczestniczył w ME kobiet grupy B i czterokrotnie podczas ME juniorów. Trzykrotnie sędziował również podczas turniejów o Puchar Europy. W sezonach 1992/93 i 93/94 został wybrany na najlepszego polskiego sędziego hokejowego.