Analiza wideo w czasie meczu - polski początek?

Polska chce - jako pierwsza w świecie - wprowadzić analizę wideo podczas meczów. - Będę przekonywał Seppa Blattera, by FIFA pozwoliła nam na taki eksperyment - mówi ?Gazecie? prezes PZPN Michał Listkiewicz.
Pomysł, by na bieżąco analizować kontrowersyjne sytuacje za pomocą wideo, jest stary, ale teraz pojawiła się realna szansa, by wprowadzić go w polskiej lidze.

Jak to możliwe? FIFA raz na jakiś czas zgadza się - na wniosek federacji narodowych - na wprowadzanie nowinek regulaminowych. - Na przykład w niższych ligach Belgii i Finlandii wprowadzono dwóch sędziów głównych. Próbowano też wykopywać piłki z autu. FIFA przysłała do tych krajów ekspertów, którzy oceniali, jak to działa. Ocenili negatywnie, ale na eksperyment FIFA dała zgodę bez problemu - opowiada Michał Listkiewicz.

Na podobnej zasadzie byłoby możliwe wprowadzenie w polskiej lidze analizy kontrowersyjnych sytuacji na wideo. Pomysł wyszedł od prezesa Groclinu Zbigniewa Drzymały, któremu udało się przekonać Listkiewicza. W styczniu razem spotkają się z szefem FIFA Seppem Blatterem. - Szansa jest spora, bo nie chcemy zmieniać przepisów, tylko mówimy na razie o wypróbowaniu - mówi Listkiewicz.

Jakby to wyglądało w praktyce? We współpracy z telewizją na każdym stadionie powstałoby stanowisko dla obserwatora sędziowskiego, który na bieżąco analizowałby mecz na monitorze. W określonych przypadkach, takich jak kontrowersyjny rzut karny, bramka czy faul, podbiegałby do niego sędzia główny i oglądał sytuację na powtórce. Decyzję podejmowałby po obejrzeniu zapisu wideo. - Najważniejsze, aby nie spowalniało to płynności gry. Nie wyobrażam więc sobie więcej niż kilka takich sytuacji w meczu. Przede wszystkim chodzi o ocenę tego, czy powinien być rzut karny, czy nie, i tego, czy ktoś symulował faul, czy naprawdę został podcięty. Nie ma przecież mowy o tym, by np. za każdym razem sprawdzać, czy był spalony - tłumaczy prezes.

Nie prościej wyposażyć sędziego głównego w słuchawki?

- To raczej niemożliwe, bo najważniejszy na boisku jest arbiter. To on - a nie asystent - musi obejrzeć powtórkę i podjąć decyzję.

Jak realne jest, by pomysł wszedł w życie? - Analizę wideo chcą też wprowadzić Włosi, ale FIFA nie da raczej zgody na taki eksperyment w Serie A. U nas byłoby to możliwe w ekstraklasie - ocenia Listkiewicz.

Jego zdaniem nie ma jednak szans na to, by analiza wideo weszła na stałe do przepisów. - Po pierwsze, piłka to sport dla wszystkich, także krajów biednych, których nie stać na takie nowinki. Po drugie, wszystkie decyzje co do zmian w przepisach podejmuje International Board, w którym FIFA ma tylko dwa głosy. Pozostałe należą do federacji angielskiej, szkockiej i walijskiej. To gremium bardzo konserwatywne. Szanse na jakiekolwiek zmiany przepisów są tam minimalne - opowiada Listkiewicz. - Co innego eksperyment. Na to zgodę wydaje FIFA. Będę przekonywał Blattera, by nam na to pozwolono. Nasza liga przyciągnęłaby uwagę całej Europy. Pojawiliby się eksperci, zagraniczni dziennikarze, menedżerowie.

Testowanie analiz wideo podczas meczów polskiej ekstraklasy -