Skoki narciarskie. Czwórka do Engelbergu

Adam Małysz, Robert Mateja oraz Krystian Długopolski i Marcin Bachleda wystartują w sobotę i niedzielę w zawodach PŚ w Engelbergu. W środę zawodnicy z kadr A, B i C oddali po dziesięć skoków na Wielkiej Krokwi
W ostatnich zawodach PŚ w Harrachovie startowali tylko Małysz i Mateja. Małysz był pierwszy i 11., Mateja nie zdobył ani punktu. W Engelbergu w najbliższy weekend ma się zrehabilitować. Na dodatek szansę występu w PŚ dostaną Długopolski i Marcin Bachleda.

- Chciałbym jednego, żeby w Engelbergu wszyscy, którzy tam jadą, skakali na miarę swoich możliwości - wzdycha drugi trener reprezentacji Łukasz Kruczek. W środę w Zakopanem prowadził trening kadry A. - Heinz Kuttin jest już w drodze do Engelbergu, dojechał w środę w nocy, przygotowuje wszystko na nasz przyjazd - mówił Kruczek.

Każdy z zawodników oddał po dziesięć skoków (sześć przed południem i cztery po południu). - Wiadomo, motorem był Adam - opowiada Kruczek. - On i Robert Mateja jechali z ósmej belki. Z tej, na której najczęściej odbywają się konkursy PŚ. Adam lądował na 130. metrze, Robert dwa, najwyżej trzy metry bliżej. To znaczy, że jeśli utrzyma dyspozycję, w Engelbergu będą pierwsze punkty Pucharu Świata.

Długopolski i Bachleda zawdzięczają miejsce w kadrze przyzwoitym występom w Pucharze Kontynentalnym (zajmowali miejsca w pierwszej dziesiątce). - Brakuje im równości, skaczą w kratkę - mówi Kruczek. - A mnie chodzi tylko o to, by w zawodach skakali tak jak na treningu. A oni, jadąc z niższego rozbiegu, myślą, że skoro prędkość na progu jest mniejsza, muszą się mocniej odbić. I to błąd. Nawet jadąc z niższej belki, nie wolno zmieniać techniki, nie ma sensu skakać na siłę.

Do kadry znów nie zakwalifikowali się Wojciech Skupień i Mateusz Rutkowski. Ten pierwszy w czterech pierwszych konkursach PŚ nie wywalczył punktu, raz tylko wchodząc do pięćdziesiątki. Rutkowski, mistrz świata juniorów, ma wciąż problemy z wagą. Przed sezonem schudł trzy kilogramy, potem przytył. - Znowu jest grubszy, nie pilnował się - wzdycha Kruczek. - Technicznie jest nieźle, ale z taką wagą nie da się latać.

Dziś nad ranem Kruczek wyjechał samochodem do Szwajcarii, zabierając sprzęt skoczków. Zawodnicy i fizjoterapeuta Rafał Kot polecą samolotem. Na miejscu mają zaplanowany trening imitacyjny, a Mateja - dodatkowo - ma pracować nad siłą i mocą (nadrabia zaległości spowodowane kontuzją).

W środę na Wielkiej Krokwi trenowali też skoczkowie kadry B ze Stefanem Horngacherem i Zbigniewem Klimowskim oraz drużyna C z Piotrem Fijasem.