TYTAN Częstochowa - Kotwica Kołobrzeg 83:81

Koszykówka to dzisiaj bardzo twarda gra, wymagająca obok umiejętności charakteru wojownika - takie wnioski nasuwają się po meczu Tytana z Kotwicą Kołobrzeg.
W sobotę przez ponad półtorej godziny na boisku toczyła się prawdziwa walka.

Częstochowianie rozpoczęli mecz bardzo udanie. Trzy celne rzuty za trzy dały im prowadzenie 13:5. Szybko jednak goście odrobili straty (13:13). Ani jedni, ani drudzy nie chcieli odpuścić rywalom, stąd nie brakowało ostrych starć. Przy tym słabo spisywali się sędziowie i na boisku było nerwowo.

Po raz pierwszy gospodarze oddali prowadzenie w 13. minucie po rzucie za trzy Grzegorza Radwana (28:30). Do gry obronnej Tytana wkradł się chaos i trener Arkadiusz Urbańczyk wpuścił na boisko Michała Sarana i Tomasza Nogalskiego. Chwilę później Pawła Surówkę zastąpił Piotr Trepka. Jeszcze przez dłuższą chwilę nasz zespół nie mógł złapać rytmu gry. Po niesportowym zachowaniu Przemysława Migały (w efekcie cztery rzuty wolne i piłka dla Kotwicy) goście objęli prowadzenie 38:34 i utrzymywali je dokładnie do ostatniej sekundy drugiej kwarty. Wtedy fantastycznie zachował się Trepka, który wyrósł jak spod ziemi między potężnymi rywalami i dobił do kosza piłkę po niecelnym rzucie Nogalskiego. Ta akcja, który wywołała aplauz na trybunach, chyba dodała skrzydeł częstochowianom. Po przerwie przez kilka minut grali jak natchnieni. Nogalski i Janusz Sośniak trafiali za trzy, a gości nie za bardzo wiedzieli, co się dzieje na boisku. W efekcie Tytan uzyskał szesnastopunktowe prowadzenie (67:51). Przez niespełna cztery minuty nasza drużyna zdobyła 15 punktów! Nawałnica gospodarzy jak się jednak nagle zaczęła, tak i szybko się skończyła. Można zrozumieć koszykarzy Tytana, którzy wpadali w irytację po dziwnych decyzjach sędziów, chyba jednak zbyt łatwo oddali przewagę. Trzecie kwarta zakończyła się ich nieznacznym prowadzeniem (69:65). Co gorsza na początku ostatniej części meczu kołobrzeżanie doprowadzili do remisu (69:69). Na szczęście Nogalski znów trafił za trzy i ostudził nieco rozpędzających się rywali. Znów na boisku mieliśmy prawdziwy bój. Nasi koszykarze nie odpuszczali rywalom. O ile cały mecz był pełen nerwów, to w końcówce emocje sięgnęły zenitu. Odbiło się to na skuteczności częstochowian, szczególnie przy rzutach osobistych. Na dwie minuty przed końcem za trzy trafił jednak Sośniak i być może był to rzut na miarę zwycięstwa. Tytan wygrywał 83:81, ale trzeba było jeszcze grać przez 67 sekund. Nasi świetnie rozegrali je w obronie, nie pozwalając rywalom oddać celnego rzutu. Potem spokojnie prowadzeni przez Surówkę zagrali "na czas", nie oddając piłki rywalom.

- Ciężko było - przyznał po mecz Arkadiusz Urbańczyk. - Kotwica zagrała z nowym trenerem. A taka zmiana albo mobilizuje, albo rozbija zespół. Na nich podziałała mobilizująco. Rywal był naprawdę silny. W trzeciej kwarcie graliśmy koncert, ale potem dwie decyzje sędziów wybiły nas z rytmu i zdekoncentrowały. Cieszę się, że wreszcie to my wygraliśmy mecz w końcówce. To nas na pewno zmobilizuje. pt

TYTAN Częstochowa - Kotwica Kołobrzeg 83:81 (21:20, 27:27, 21:18, 14:16)

TYTAN: Nogalski 17 (3), Saran 12, Migała 12, Sośniak 10 (2), Surówka 9 (1), Szynkiel 9 (2), Trepka 6, Milewski 5 (1), Miękus 3, Motyl 0

Pozostałe wyniki: KKS Poznań - Zastal Zielona Góra 94:103, Siarka Tarnobrzeg - AZS Radom 82:71, Basket Kwidzyn - Sokół Łańcut 73:62, Znicz Jarosław - Stal Stalowa Wola 73:90, Polpak Świecie - Górnik Wałbrzych 105:72, Spójnia - Alba-Elcho brak wyniku.