Zawiedli tylko kibice

Sześć tysięcy Polaków w Harrachowie. - Trochę nas zawiedli - przyznają organizatorzy PŚ w Harrachovie. - Liczyliśmy na więcej, ale może po zwycięstwie Małysza, w niedzielę przyjedzie ich jeszcze kilka tysięcy. Bilety w kasach wciąż są.
Tylko sześć tysięcy kibiców w tym większość Polaków obserwowała w Harrachovie pierwsze po wielu miesiącach zwycięstwo Adama Małysza w PŚ. To aż sześć razy mniej niż dwa lata temu, gdy w Harrachovie rozgrywany był konkurs na mamuciej skoczni, a fani pasjonowali się rywalizacją Małysza z Niemcem Svenem Hannawaldem. Na trybunach był wówczas nadkomplet widzów, ponad 30 tys, w większości Polaków.

Teraz sytuacja jest inna, Hannawald już nie skacze, natomiast Małysz w poprzedniej edycji PŚ oraz w pierwszych turniejach tegorocznej spisuje się słabiej niż kiedyś. I, co zrozumiałe, zjawisko "małyszomanii" nie jest już tak wielkie, to organizatorzy zawodów w Harrachovie liczyli i tak na tłumy fanów zza północnej granicy. Przyznają jednak, że trochę się przeliczyli.

- Za mało przyjechało Polaków, trochę nas zawiedli - mówi Anna Matuskowa, z biura organizatorów PŚ. - Liczyliśmy tylko i wyłącznie na Polaków, bo Czesi, choć w pierwszych turniejach w Pucharze Świata świetnie spisuje się Jakub Janda, niespecjalnie interesują się skokami. My naprawdę życzymy bardzo dobrze Adamowi Małyszowi, bo jego zwycięstwa, to więcej Polaków na trybunach, a to z kolei nasz sukces. Liczymy na to, że po tym co dziś pokazał, jutro rano przyjedzie do nas jeszcze kilka tysięcy kibiców z Polski - nie bez nadziei w głosie zakończyła Matuskowa.

W kasach są wciąż bilety na niedzielny konkurs. Cena 200 koron (ok. 28 zł).