Sport.pl

Rozmowa z siatkarką Gwardii Anną Barańską

SIATKÓWKA. - Naszym celem był awans do ćwierćfinałów i to nam się udało. Teraz chcemy więcej. Będziemy dawać z siebie nawet więcej niż sto procent sił i postaramy się o awans do Final Four - zapowiada Anna Barańska
Siatkarki Gwardii Wrocław awansowały do ćwierćfinału pucharu Top Teams! W środę rozgromiły w trzech setach austriacki Klagenfurt, a Lublana przegrała z Bayerem Leverkusen 1:3.

W tej sytuacji jest już pewne, że to właśnie Gwardia zajmie drugie - premiowane awansem do ćwierćfinału - miejsce w grupie. W ostatnim meczu fazy grupowej wrocławianki podejmą w Miliczu niepokonany Bayer Leverkusen, ale wynik tego spotkania nie będzie miał wpływu na układ tabeli. W ćwierćfinale osiem drużyn, podzielonych na cztery grupy, rywalizować będzie systemem mecz i rewanż o awans do Final Four.

Anna Monkos: Lublana przegrała z Bayerem Leverkusen. W tej sytuacji w ćwierćfinale zagra Gwardia!

Anna Barańska: Bardzo czekałyśmy na wiadomość o wyniku meczu z Leverkusen. Obawiałyśmy się, czy Bayer nie odpuści tego spotkania. Wiadomo, że dotąd wygrał wszystkie swoje mecze i pierwszego miejsca w grupie już nikt Bayerowi nie odbierze. To spotkanie nie miało dla nich żadnego znaczenia, a przecież dla Lublany to była ostatnia szansa na awans. Na szczęście Bayer zagrał na miarę swoich możliwości i mecz ułożył się po naszej myśli.

W tym sezonie Gwardia debiutuje w europejskich pucharach. Przed rozpoczęciem rywalizacji uwierzyłybyście, że miejsce w ćwierćfinale zagwarantujecie sobie już przed ostatnią kolejką?

- Na pewno nie. Bardzo się obawiałyśmy tych rozgrywek. To jest przecież nasz debiut w Europie. Bardzo się stresowałyśmy, bo chciałyśmy się pokazać w Europie z jak najlepszej strony. Stawiałyśmy sobie za cel awans do ćwierćfinału, ale wcale nie byłyśmy przekonane, że to nam się uda. Bayer i Lublana to bardzo dobre zespoły. W meczu przeciwko takim klubom nigdy nie można być pewnym zwycięstwa.

Okazało się jednak, że poza Bayerem rywale nie sprawiali wam większego problemu. Poziom przeciwników was rozczarował?

- Spodziewałam się, że przeciwniczki będą silniejsze. Ale nasze sukcesy to przede wszystkim zasługa naszej dobrej postawy. Byłyśmy naprawdę świetnie przygotowane do tego sezonu, zaowocowała praca z nowym trenerem. Trzeba pamiętać, że od początku gramy bez naszej podstawowej zawodniczki - Kasi Mroczkowskiej - jesteśmy osłabione, a mimo to udaje nam się realizować wszystkie swoje założenia.

Awans do ćwierćfinału pucharu Top Teams oznacza, że Gwardia to już europejska elita?

- Jeszcze nie. Jesteśmy beniaminkiem w europejskich pucharach. Na razie wciąż wszyscy traktują nas z przymrużeniem oka. Ćwierćfinał to jeszcze za mało, żeby nazywać się europejską elitą. Jeżeli zdołamy osiągnąć coś więcej i awansować do kolejnej rundy rozgrywek, to dopiero wtedy będzie prawdziwy sukces.

Ostatni mecz w grupie zagracie w Miliczu przeciwko niepokonanemu dotąd Bayerowi. Ostatnio Bayer przegrał w lidze z Dreznem - drużyną, w której gra była siatkarka Gwardii Anna Świętońska.

- Trener nam o tym mówił. To jest najlepszy dowód na to, że Bayer można jednak pokonać. W sporcie każdy wynik jest możliwy. We wtorek zagramy w hali, którą dobrze znamy, będą nas dopingować nasi kibice. Przeciwnik jest bardzo mocny, ale myślę, że jeśli wykorzystamy wszystkie swoje atuty, to stać nas na wygraną.

Teraz, kiedy zrealizowałyście już swój cel i awansowałyście do ćwierćfinałów, liczycie na awans do Final Four?

- Na pewno wiele będzie zależało od tego, do jakiej trafimy grupy. Przed przystąpieniem do rywalizacji w 1/16 finału oceniałyśmy, że stać nas na ćwierćfinał. Ale wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Teraz chcemy więcej. Będziemy dawać z siebie nawet więcej niż sto procent sił i postaramy się o awans do Final Four. Pokusimy się o sprawienie niespodzianki.