Sport.pl

Pierwsze pamiątki do muzeum na Stadionie Śląskim już są

Piłkarskie koszulki, unikatowe bilety i foldery, także najprawdziwszy żużlowy motocykl z pewnością znajdą swoje miejsce w sportowym muzeum, które ma powstać na Stadionie Śląskim.
Przypomnijmy; "Gazeta" zaproponowała, aby w wieży stadionu zorganizować muzeum, które w przyszłości mogłoby się stać zbiorem najcenniejszych pamiątek związanych z całym sportem śląskim.

- Już wcześniej, podczas okazjonalnych spotkań, sławni piłkarze czy działacze śląskich klubów sami zapewniali, że chętnie przekażą albo przynajmniej wypożyczą nam trofea. Liczymy na ich pomoc, tym bardziej że przecież w "Gazecie" publicznie zadeklarowały ją już takie autorytety, jak Gerard Cieślik, Antoni Piechniczek i Stanisław Oślizło. Z nimi organizowanie muzealnej ekspozycji powinno pójść łatwiej - mówi Henryk Bąk, kierownik działu organizacji imprez Stadionu Śląskiego. Bąk, sam zapalony kolekcjoner, ma w swoich zbiorach wiele pamiątek związanych ze stadionem, m.in. programy i bilety na najważniejsze mecze na Śląskim: ten pierwszy z NRD, pucharowe Górnika Zabrze czy walczącej o awans do finałów mistrzostw świata reprezentacji Polski.

Stadion zawsze zresztą był przychylny kolekcjonerom. - Organizujemy od lat giełdy pamiątek sportowych, odbywają się one także przy okazji cyklicznych imprez na naszym obiekcie. Kiedy już zostanie zakończona budowa części hotelowej, planujemy organizować je częściej, może nawet raz w miesiącu. To także szansa na wzbogacenie stadionowej kolekcji - zapowiada Bąk.

W kronice Stadionu, która prowadzona jest od pierwszego meczu - 22 lipca 1956 roku z NRD - znajdują się okolicznościowe wpisy zespołów i autografy piłkarzy goszczących na Śląskim. Są tych najsłynniejszych: Anglii z 1966 roku, Manchesteru United, Dynama Kijów, AS Roma czy FC Santos (z Pele w składzie), ale także takie, których występy na chorzowskim gigancie przeszły bez najmniejszego echa. Czy ktoś pamięta, że grały tu Wismut Aue, Zenit Leningrad, Chaux de Fonds czy Esbjerg?

Okazuje się też, że oglądanie starych folderów, biletów i plakatów może być cenną lekcją historii. Bilet wstępu na premierowy mecz z NRD to zadrukowany skrawek szarego papieru. Jeszcze w 1988 roku plakat zapowiadający grę na Śląskim samego Realu Madryt (z Emilio Butragueno, Michelem i Hugo Sanchezem w składzie) estetyką przypominał ogłoszenie o wiejskiej zabawie w remizie. Dopiero od lat 90. wszelkie gadżety związane ze sportowymi imprezami zaczęły przypominać małe dzieła sztuki.

Szkoda, że nie zachowały się te najwcześniejsze plakaty z lat 50. i 60. Kiedy wieża była czynna, ozdabiały ściany korytarzy, ale później poniszczyły się. Pewnie jednak niektóre wciąż znajdują się w prywatnych rękach.

Pracownicy stadionu planują także zmontowanie krótkiego filmu o historii stadionu. To realny pomysł. - Dysponujemy taśmami filmowymi z dawnych meczów. Pewnie uda się też pozyskać nagrania meczów i wydarzeń bardziej współczesnych - mówi Bąk.

- Prawie codziennie odwiedzają nas wycieczki szkolne, i to nie tylko z najbliższej okolicy. Dziś byli u nas uczniowie ze szkoły w Kłobucku, mieliśmy też ostatnio gości z Kalisza, Krakowa, Wałbrzycha - wylicza Adam Pawlicki, zajmujący się na stadionie public relations. - Jak powstanie muzeum, to i opowieść o Śląskim oraz sukcesach naszych piłkarzy łatwiej trafi do wyobraźni dzieciaków - dodaje.