Siatkówka Seria A kobiet: Dalin Myślenice - Gedania Gdańsk 3:1

W starciu z konkurentkami w walce o pozostanie w ekstraklasie myśleniczanki spisały się na medal i odniosły drugie zwycięstwo w ekstraklasie.
- Dlaczego Pan oszukuje?! Liniowi widzieli, że był aut - tak szkoleniowiec gdańszczanek Jerzy Skrobecki gromił sędziego. Przede wszystkim chodziło mu o kontrowersyjną sytuację z końcówki trzeciego seta. Po ataku jednej z myśleniczanek wydawało się, że piłka wylądowała na aucie, ale sędziowie przyznali punkt Dalinowi. W ten sposób gospodynie prowadziły już 22:18. - To była kluczowa dla tego seta piłka - denerwował się Skrobecki. - Nie po to haruję w klubie od rana do wieczora, żeby później obserwować takie sytuacje. Stałem metr za linią, a piłka po ataku siatkarki Dalinu uderzyła mnie w nogę, więc jak mogło być boisko! Zresztą sędziowie krzywdzili nas w innych wypadkach. Piłki niesione widzieli tylko po naszej stronie.

Po chwili Skrobecki ochłonął i przyznał: - To nie przez sędziów przegraliśmy.

Początek dla Małopolanek był koszmarny. Źle grały w każdym miejscu, a zepsuty serwis zakończył trwającą niewiele ponad kwadrans nierówną partię.

- Chyba za bardzo chciałyśmy wygrać, przez to wyszłyśmy na parkiet spięte - tłumaczyła Marta Wrzesińska. - Na szczęście, nie załamałyśmy się.

Wrzesińska zaczęła mecz na ławce rezerwowych, lecz wprowadzenie jej okazało się pokerową zagrywką trenera Jerzego Bicza. - Marta miała dzień konia - cieszył się myślenicki szkoleniowiec. Wrzesińska okazała się najskuteczniejszą, obok Karoliny Kosek, bombardierką Dalinu. Jej mocne zbicie i as serwisowy zakończyły drugiego seta (25:15). To ona znalazła lukę w podwójnym bloku Gedanii i w rozstrzygającej części gry, w czwartym secie, miejscowe po raz pierwszy "odskoczyły" (14:11). Po kolejnych uderzeniach rezerwowej Dalinu było już 17:12 a za moment po jej asie serwisowym ekipa trenera Bicza prowadziła 22:14.

Na nic się zdawały zaklęcia "Kszy-kszy-kszy!" siedzącej za dziennikarzami fanki Gedanii, gdy do zagrywki podchodziły myśleniczanki. Prawie żadna z nich w decydującym momencie nie skuła się. Wręcz przeciwnie - serwisy były mocne (zwłaszcza Wrzesińskiej i Kosek), a przynajmniej bite fałszem (celowały w takich Agnieszka Lehman-Dybała i Dorota Ściurka). Zresztą mecz zakończył się asem serwisowym Wrzesińskiej. To, co na początku meczu było najsłabszą stroną dziewczyn Bicza (po zagrywce Karoliny Zając piłka trafiła w siatkę), później stało się ich najgroźniejszą bronią.

- Pokazałyśmy charakter, potrafiłyśmy się odbić od dna - cieszyła się Wrzesińska, która nawet nie chce słyszeć, że jej zespołowi przyjdzie walczyć o utrzymanie z gdańszczankami. - Mamy nadzieję zająć któreś z bezpiecznych miejsc od szóstego do ósmego, by nie stresować się meczami o utrzymanie - zdradza plany. Marta ma też jasną teorię na okresy słabszej gry jej zespołu: - Większość z nas debiutuje w ekstraklasie. Dopiero nabieramy doświadczenia. Po drugiej stronie siatki stały zawodniczki rutynowane. Czas pracuje na naszą korzyść.

Dalin Myślenice3
Gedania1
Sety: 13:25, 25:15, 25:20, 25:14

SKŁADY

Dalin: Zając, Ściurka, Kosek, Dązbłaż, Lehman - Dybała, Chuchro oraz Saad (l), Wojcieska, Wrzesińska.

Gedania: Ordach, Kuczyńska, Szajek, Sołodkowicz, Kruk, Wiśniewska oraz Śliwka (l), Benderska.

Sędziowali: Bogdan Nowak z Bielska-Białej i Zbigniew Tadej z Łodzi. Widzów: 300.