Obiekty sportowe w Gdańsku jeszcze płatne

Czy dzieci i młodzież będą płacić za korzystanie z miejskich obiektów sportowych? Tak, ale najprawdopodobniej będą to minimalne stawki. - Nie chciałbym teraz mówić, że wynajęcie hali będzie kosztowało złotówkę, bo potem okaże się, że będzie to 1,20 zł - mówi Krzysztof Mincewicz, dyrektor wydziału edukacji i sportu.
Niespełna miesiąc temu pisaliśmy o tym, że gmina Gdańsk zaczęła pobierać opłaty za korzystanie z miejskich obiektów sportowych przez dzieci i młodzież gdańskich klubów i stowarzyszeń. Wynajęcie obiektów, które wcześniej było bezpłatne, np. przy ul. Traugutta kosztuje 15 i 10 zł za godzinę.

Wcześniej o tym, czy korzystanie z miejskich obiektów będzie bezpłatne czy nie, decydowała Rada Miasta, która jednak w sierpniu tego roku przekazała prezydentowi "uprawnienia w zakresie ustalania wysokości niektórych cen i opłat za usługi komunalne o charakterze użyteczności publicznej oraz za korzystanie z gminnych obiektów i urządzeń użyteczności publicznej". - Decyzją rady nie było pobieranie jakiejkolwiek odpłatności za zajęcia dla dzieci i młodzieży. Jesteśmy temu przeciwni - mówił Marek Bumblis, przewodniczący komisji turystyki i sportu Rady Miasta Gdańska.

Komisja turystyki i sportu pod koniec września wystąpiła do prezydenta Pawła Adamowicza z prośbą, by odszedł od tego zamierzenia. W połowie listopada podobne odwołanie (powtórne) złożył Stanisław Lange, prezes sekcji lekkoatletycznej Lechii Gdańsk. - Jak miasto chce pobierać opłaty, to niech to będzie jakaś symboliczna kwota - mówi Lange.

Co na to miasto? - Prezydent rozważy propozycję radnych. Zdajemy sobie sprawę, że niektóre kluby są w trudnej sytuacji finansowej - mówił cztery tygodnie temu Maciej Turnowiecki, rzecznik prezydenta Gdańska. - Na razie w tej kwestii nie ma jeszcze żadnej decyzji. Przygotowywane jest zarządzenie, które będzie wszystko regulować. W pewien sposób zmieni to, co jest w tej chwili - wyjaśniał wczoraj Turnowiecki.

Zarządzenie przygotowywane jest przez wydział edukacji i sportu. - Już wcześniej zrobiliśmy rozpoznanie w kraju, porównywaliśmy, jak to jest w Poznaniu, Gdyni i kilku innych miastach w Polsce. Znaleźliśmy złoty środek, ale jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, nie wszystkich udało się pogodzić - tłumaczy Krzysztof Mincewicz, dyrektor wydziału edukacji i sportu. - W ostatnim czasie napłynęły propozycje od klubów sportowych, na pewno znajdziemy rozwiązanie. Na razie jesteśmy na etapie analiz. Płacić na pewno będzie trzeba, bo tak jest na całym świecie. Nie chciałbym teraz mówić, że wynajęcie hali będzie kosztowało złotówkę, bo potem okaże się, że będzie to 1,20 zł. Na rozwiązanie tego problemu dałem swoim ludziom dwa tygodnie.