Wisła Can-Pack gra z Cukierkami Brzeg

Po środowej porażce w Eurolidze z Valenciennes koszykarki Wisły pragną zwycięstwa w polskiej lidze. W sobotę (godz. 17) nie powinny mieć z tym trudności, bo grają z jedną ze słabszych drużyn
- Nie widziałem w tym sezonie Cukierków, ale ich dotychczasowe wyniki wskazują, że nie jest to zespół groźny - mówi trener Wisły Arkadiusz Koniecki. Trudno nie przyznać mu racji, bo drużyna z Brzegu zajmuje ósme miejsce w dziesięciozespołowej ekstraklasie. Na koncie ma tylko jedno zwycięstwo (i sześć porażek) z beniaminkiem AZS Gorzów Wlkp 66:50.

Szkoleniowiec zarzeka się, że jego zespół poważnie potraktuje zawody. Więcej zmartwienia ma z powodu kontuzji Jeleny Skerović. Na treningu rzutowym serbska rozgrywająca nadepnęła na nogę Katarzyny Kenig i skręciła staw skokowy. Skerović nie zagra z Cukierkami, a klubowy lekarz robi wszystko, by była gotowa do gry w kolejnym spotkaniu (1 grudnia) Euroligi z liderem gr. A MKB Euroleasing Sopron.

Czy krakowianki otrząsnęły się po przegranej z Valenciennes? - W sobotę zagramy pod kątem gry na Węgrzech. Będziemy doskonalić naszą taktykę, a może przećwiczymy pewne innowacje? - zastanawia się trener.

Trenerowi jest przykro, że w spotkaniu z Francuzkami było tyle przestojów w grze. Szwankowało zastawianie rywalek po ich niecelnych rzutach. Słaba była skuteczność rzutów wolnych i rzutów za trzy punkty (10 proc.!).

- Takie sytuacje zazwyczaj nam się nie zdarzały. To były nasze trzy grzechy główne - bije się w piersi trener Koniecki i przewrotnie zapowiada, że w sobotę na meczu "powinno być słodko".