Oceniamy niektórych graczy Śląska

Najwartościowszy gracz - Krzysztof Ulatowski

Równa i wysoko forma przez całą rundę. I to niezależnie, na jakiej pozycji grał, a występował jako napastnik, środkowy i defensywny pomocnik. Wszędzie się sprawdził. Zbierał bardzo dobre oceny. Nie tylko sam strzelał gole, ale często asystował i inicjował akcje, po których padały bramki. Bezapelacyjnie najbardziej wartościowy gracz Śląska w rundzie jesiennej.

Największa niespodzianka - Krzysztof Wołczek

Wołczek dołączył do zespołu dopiero po odwieszeniu zakazu dokonywania transferów. Z czwórki zawodników, którzy wówczas wzmocnili Śląsk, o nim mówiło się najmniej. Nawet zastanawiano się, czy będzie potrzebny. I proszę. Stał się podstawowym zawodnikiem i do jego gry w obronie nie można mieć większych zastrzeżeń. Pewny, zdecydowany i "podłącza" się do ataku.

Największe rozczarowanie - Dariusz Filipczak, Krzysztof Ostrowski, Tomasz Kosztowniak

Bardzo liczono na tych zawodników. Filipczak to gracz z pierwszoligowym doświadczeniem. Ostrowski niedawno występował w II lidze. Gdy przyszli na Oporowską, już nikt nie miał wątpliwości - Śląsk na pewno awansuje. Obaj rozczarowali. Prezentowali się fatalnie nawet na tle przeciętnych trzecioligowych rywali. Nie zmieniają tej oceny nawet dobre występy w dwóch ostatnich meczach rundy.

Osobna kategoria to Kosztowniak. Wiara w jego warunki fizyczne przekroczyła granice absurdu. Nie można przez całą karierę dobrze się zapowiadać i grając w ataku, nie strzelać goli. Po dobrym występie w ostatnim meczu jesieni znów jednak powróci wiara w jego możliwości. Miejmy nadzieję, że wiosną wiara zmieni się w rzeczywistość.

Największy pechowiec - Jakub Małecki

Jakub Małecki długo dochodził do formy z poprzedniego sezonu. Bardzo się starał, jak zwykle grał z ogromnym zaangażowaniem, ale po prostu mu nie wychodziło. To nie był ten Małecki. Aż w końcu zaskoczył. Wyszedł jeden mecz, drugi i zawodnik stał się ważnym i pożytecznym ogniwem zespołu. I kiedy wydawało się, że wszystko zaczyna się układać, pod koniec jednego z treningów Kosztowniak złamał mu nogę. Jego gra w tym sezonie stoi pod dużym znakiem zapytania.