Myśl, której nie ma - oceniamy ligowych trenerów

Mistrz USA Piotr Nowak nie ma nic wspólnego z polską szkołą trenerską, Henryk Kasperczak też uczył się zawodu zagranicą. Poza Antonim Piechniczkiem, naszych trenerów doceniono jedynie na prowincji. Ale i to już się skończyło.
Wojciech Łazarek wrócił z Sudanu, Andrzej Wiśniewski z Palestyny, Andrzej Strejlau z Chin, Edward Lorens i Franciszek Smuda krótko bawili na Cyprze, a Janusza Wójcika chce już tylko prezydent Radomia (ostatnie miejscew II lidze). O posady nie muszą się martwić Piotr Krakowski i Krzysztof Popczyński, którzy trenują rybaków w klubach na Wyspach Owczych. Jeśli kogoś pomineliśmy (np. z Wietnamu lub Laosu) przepraszamy i prosimy o kontakt.

Na szczęście w polskiej lidze co raz rzadziej prezesi decydują się na zatrudnienie trenerów, których cała taktyka sprowadzała się do uwagi "Mata z wiatrem, grajta górą". Oto subiektywny ranking "Gazety". Podział na ligi nie oznacza, że oprócz Henryka Kasperczaka reszta szkoleniowców nie nadaje się do ekstraklasy.



I liga

Henryk Kasperczak (Wisła Kraków)

Wisła ma styl! Pod wodzą Kasperczaka gra inteligentnie, efektownie, skutecznie. Jako jedyna nie ma żadnych problemów np. z atakiem pozycyjnym. Za to należy się Kasperczakowi klasa europejska.

Ale porażki w pucharach z norweskimi amatorami i słabiutkimi Gruzinami to wielkie wpadki. Porażką są też jego liczne pomyłki transferowe. A to, że przez tyle lat Kasperczak nie odkrył lub nie oszlifował w Wiśle żadnego talentu to już trenerska klęska (postępy Gorawskiego to za mało)



II liga

Drażen Besek (Zagłębie)

Kto wie, czy nie najciekawszy zagraniczny szkoleniowiec w Polsce? Besek wie czego chce i konsekwentnie buduje drużynę, w której nie ma znanych piłkarzy. Zagłębie stara się grać ofensywnie i nowocześnie. Chorwacki trener preferuje ustawienie taktyczne, w którym wielką rolę odgrywają boczni obrońcy i pomocnicy, włączający się do większości ataków. W Lubinie może pracować spokojnie, jego pozycja nie była zagrożona nawet po katastrofalnych porażkach na własnym stadionie z Cracovią (2:5) i Wisłą Kraków (1:7).

Wojciech Stawowy (Cracovia)

Preferuje widowiskową, kombinacyjną grę, a co ciekawe robi to z grupą zawodników, których w dwa lata wprowadził do ekstraklasy z III ligi. Cracovia raczej na pewno jest najniższym zespołem (Węgrzyn i Wawrzyczek to wyjątki), ale Stawowy mierzy wysoko.

Werner Liczka (Górnik Zabrze)

Największa zagadka. Wyjątkowo komunikatywny, sensowny i zrównoważony. Górnik nie ma wyników, ale za niewielkie pieniądze z mało znanych, bardzo młodych zawodników Liczka potrafił stworzyć solidnego średniaka.

Mimo wszystkich atutów nie wiem skąd bierze się wiara, że Liczka może być lepszy, skuteczniejszy od Kasperczaka i poprowadzi Wisłę do europejskich sukcesów. Chyba, że zimą z Wisły odejdzie kilku kluczowych graczy...

Maciej Skorża (Amica)

Najmłodszy, odważny, niebanalny. Jako jeden z nielicznych ustawia zespół w tak zwanym "diamencie". Wielki plus za konsekwentne wprowadzanie do drużyny młodych i bardzo młodych graczy. Dudka, Filip Burkhardt, Kikut, Kucharski, Wojtkowiak, Gregorek czy Łudziński - często stanowią o sile drużyny i robią postępy.

Niestety, jak na razie przyzwoicie o pracy Skorży można pisać tylko w lidze. W rozgrywkach grupowych Pucharu UEFA wygląda to fatalnie. Mecze można przegrywać (nawet wysoko), ale trzeba w nich podjąć walkę. Tego Amika nie potrafi.

I jeszcze jedno. Niech Skorża nie bierze złego przykładu ze starszych kolegów. Po jednym ze spotkań narzekał, że Amika musi rozegrać jesienią dwadzieścia kilka spotkań i zawodnicy mogą być przemęczeni. Tak może się tłumaczyć pracownik TKKF-u, a nie trener zawodowych piłkarzy.

Duszan Radolsky (Groclin)

Radzi sobie przyzwoicie z prowadzeniem zespołu, który został dramatycznie przetrzebiony przez kontuzje. Ale nie po to zatrudniał go Zbigniew Drzymała. Słowak miał tchnąć "ofensywną iskrę", stworzyć zespół, który przyzwoitą grę w defensywie połączyłby z ofensywną fantazji i efefektowności. Nie stworzył, choć nie brakowało mu pieniędzy na transfery. Nie umie też "zrobić" z Sebastiana Mili dorosłego piłkarza, który w lidze jest przeciętny, a w reprezentacji słaby. Drzymała zazwyczaj zatrudnia trenerów na dwa lata. Radolsky chyba nie zasłużył, by pracować w Grodzisku dłużej.



III liga

Dariusz Kubicki (Legia - zwolniony)

Nie dziwię się właścielom Legii, że go zdymisjonowali. Jego Legia grała nieefektowny, a co najgorsze wyjątkowo anachroniczny futbol. Prawdą jest, że wyniki miał niezłe i zespół nękały plagi kontuzji, ale przed sezonem do Legii trafiło 10 nowych zawodników, z których poza Karwanem początkowo nikt nie trafił do podstawowej jedenastki. Czy Kubicki miał jakikolwiek wpływ na transfery? A jeśli nie, to dlaczego nie odważył się mieć swojego zdania?

Marek Motyka (Polonia)

Z Tłokami Gorzyce spadł do III ligi, ale dostał posadę w Polonii. "Czarne Koszule" to zespół prezentujący najbardziej toporny futbol w lidze, ale Motyka wycisnął z drużyny wszystko co możliwe i plasuje się w bezpiecznej strefie tabeli - to plus dla szkoleniowca.

Szkoda, że jest całkowicie uległy w stosunku do działaczy, którzy zawodników domagających się wypłacenia zaległych pieniędzy ukarali odsunięciem od zespołu lub zsyłką do rezerw (Kuś).

Mirosław Jabłoński (Wisła Płock)

Kulturalny, grzeczny, ale gdzie wyniki? Wisła z niezłym składem rozczarowała, a w dwóch meczach w Płocku, wyraźnie pomagali jej sędziowie. Jabłoński konsekwentnie "ciągnie" za sobą piłkarzy, z którymi pracował w innych klubach (Dżikija, Gęsior, Klimek, Kazimierczak), ale niektórzy nie rewanżują mu się przyzwoitą grą. Zawodzą też pod wodzą Jabłońskiego niedawni kandydaci do reprezentacji - Jeleń, Geworgian i Rachwał.



IV liga



Czesław Michniewicz (Lech)

Potrafi błyskotliwie komentować mecze w Canal+, ale za to punktów w lidze nie przyznają. Goliński, Madej, Mowlik, Nawrocik, Kaczorowski, Gajtkowski i przede wszystkim Reiss nie są tak słabymi piłkarzami, żeby zajmować przedostatnie miejsce w lidze.

Bogusław Baniak (Pogoń - zwolniony)

Efektowny - gdy zespół zdobywał bramkę, ściskał i całował prawie wszystkich piłkarzy oraz całą ekipę z ławki rezerwowowych, a poźniej skakał do góry przed lożą prezesów. Gdydrużyna traciła gola, złowrogo machał rękami na sędziów. Ma świetne układy z mediami, więc niektórzy próbowali wykreować go na wielkiego, europejskiego fachowca. Wprowadził w Pogoni grę systemem "diamentu", problem w tym że wyszedł z tego miałki popiół. Uważany za talent Rafał Grzelak szczerze przyznał: Wiem, że gram słabo. Ale co mam zrobić, jeśli Baniak zupełnie nie przygotował mnie do sezonu.

Idealne miejsce dla Baniaka to II liga.

Bogusław Kaczmarek (Górnik Łęczna)

Barwne anegdoty to mało. Spodziewałem się znacznie więcej po trenerze, który doprowadził do wicemistrzostwa Groclin, a teraz meczy się w Łęcznej. Zero punktów na wyjeździe!

Ryszard Wieczorek (Odra Wodzisław)

Najdłużej w jednym klubie, chyba nadszedł już czas, by spróbował sił poza Wodzisławiem. Jeszcze niedawno - gdy Odra była objawieniem ligi - przymierzany był do lepszych klubów. Po ewentualnej zmianie przekonamy się, czy jest dobry wszędzie, czy też jak były dyrektor Odry Edward Socha sprawadza się tylko w Wodzisławiu.



Rokują nadzieję

Jacek Zieliński (Legia - tymczasowy?)

Brawa za odwagę i mądrość. W kilkanaście dni zmienił system gry zespołu, podjął kilka trafnych decyzji - postawił na Smolińskiego, odstawił bezproduktywnego Wróblewskiego, znalazł nową pozycję dla Kiełbowicza. Legia wreszcie zaczęła grać efektownie i skutecznie. Czy szefowie ITI postawią na Zielińskiego?

Bohumil Panik (Pogoń Szczecin)

Kiedyś w Poznaniu kibice Lecha "wymachali" go i Libora Palę białymi chusteczkami. Wrócił do ekstraklasy, po epizodzie w III-ligowej Miedzi Legnica i zaprezentował się bardzo przyzwoicie. Ułożył grę defensywną Pogoni, która wcześniej prezentowała się fatalnie. Usunął ze składu słabiutkich Brazyliczyków, których w klubach klanu Ptaków zawsze było wielu. A co najważniejsze sprawia wrażenie, że jest odporny na sugestie działaczy, dotyczące wystawiania do gry wszystkich obcokrajowców jacy są w kadrze. Panik to typ trenera konsekwentnego, solidnego i cierpliwego. Zobaczymy, czy cierpliwości do Panika wystarczy szefom Pogoni, gdyż ta cecha raczej jest im obca.



Beznadzieja

Mieczysław Broniszewski (GKS Katowice)

Po Polsce krąży opowieść, że pewien wysoko postawiony działacz PZPN, co pewien czas dzwoni po klubach i składa propozycję nie do odrzucenia - Chcecie utrzymać się w lidze? To zatrudnijcie Mietka!

Typowy "trener strażak", których w Polsce jest kilkunastu. W minionym sezonie utrzymał w lidze Polonię Warszawa, a mimo to natychmiast go zwolniono. Intrygujące dlaczego? Nosi pseudonim "Kaszanka", co wyjątkowo pasuje do stylu gry prezentowanego przez Katowice. Każdy ligowy prezes, który zatrudnia Broniszewskiego definitywnie się kompromituje.

Pavel Malura (Pogoń Szczecin - zwolniony) i Wojciech Borecki (GKS Katowice - zwolniony)

Meteoryty - nie ma o czym pisać. Ligowe nieporozumienia.