Sport.pl

Astoria wygrywa z AZS Koszalin 95:93 po dwóch dogrywkach

Drugie z rzędu, wyjazdowe zwycięstwo Astorii w Koszalinie potwierdza, że w Bydgoszczy narodziła się wreszcie drużyna. - Narozrabiamy jeszcze w tej lidze - zapowiada trener Asty, Wojciech Krajewski
Na razie bydgoszczanie "narozrabiali" tydzień temu w Zgorzelcu, a w ostatnią sobotę, w Koszalinie. W meczu przeciw AZS potrzebowali do zwycięstwa aż dwóch dogrywek. - Zwycięstwo w takiej walce, po 50 minutach doda ognia drużynie. Chłopcy poczują większą pewność siebie, a to tylko może pomóc - cieszy się drugi szkoleniowiec bydgoskiego zespołu Tomasz Herkt.

Astoria miała w Koszalinie znakomity początek. Mecz rozpoczął się pod znakiem fetowania przez kibiców AZS, ich byłego zawodnika, Aleksandra Kudriawcewa. Bydgoski obrońca dostał od fanów niebiesko-biały szalik w barwach klubu z Koszalina.

W głównej roli na początku meczu wystąpił jednak Greg Harrington. Amerykanin w pierwszej kwarcie zdobył aż 13 punktów (w meczu 6/11 za dwa, 1/2 za trzy i 4/5 z rzutów wolnych). Był bezbłędny w ataku. Nie potrafił sobie z nim zupełnie poradzić Jovan Zdravković. Harrington rozsądnie kierował też grą partnerów, którzy w pierwszej części spotkania rzucili koszalinianom aż 28 punktów. Pojedynek w Koszalinie trwał jednak z powodu dwóch dogrywek bardzo długo i bydgoskiemu rozgrywającemu zabrakło sił. - To stary problem z Amerykanami. Przyjeżdżają nieprzygotowani do sezonu - mówi Krajewski. Na szczęście dla Asty Harringtonowi nie zabrakło zimnej krwi 16 sekund przed końcem drugiej dogrywki, kiedy stanął na linii rzutów wolnych i zdobył punkty na wagę trzeciego zwycięstwa w EBL.

Oba wyjazdowe mecze, z Turowem i AZS, udowodniły, że zwolnienie Camerona Crispa i Marcusa Smallwooda było dobrym pomysłem. Z nimi, Astoria wygrała jeden mecz na cztery rozegrane. Kiedy grę prowadzi Harrington, skuteczność zespołu jest 100-procentowa (2 spotkania i 2 zwycięstwa i to wyjazdowe)

- Na obronę Crispa przytaczano jego statystyki (był najskuteczniejszym graczem drużyny, przyp. red.), ale liczby nie mówią wszystkiego. Cameron bardzo słabo bronił, to samo zresztą Smallwood, i stąd brały się nasze problemy w upilnowaniu wyników poprzednich spotkań - analizuje Herkt.

A bez dobrej defensywy nie ma żadnych szans na osiąganie sukcesów w polskiej lidze. Bez Crispa i Smallwooda bydgoska drużyna broni znacznie lepiej, bo kluczem do defensywy jest zespołowość. Kiedy jedno czy drugie ogniwo zawodzi, rozsypuje się cała drużynowa obrona.

Nie udała się tylko próba z Yohancem Nicholasem. 31-letni skrzydłowy został wczoraj zwolniony, bo obraził trenera Krajewskiego. Kiedy ten zdjął go z boiska, wykrzyczał mu w twarz "Fuck you!". Grał wcześniej bez wyrazu. Popisał się tylko fantastycznym blokiem na Dobiem i dwiem dobitkami na początku trzeciej kwarty - Jego zwolnienie miało dwie przyczyny: zachowanie i słaba gra. Oszczędzimy na wynagrodzeniu dla drugiego Amerykanina i w lutym (podczas tzw. drugiego okienka transferowego, przyp. red.) będzie można sprowadzić kogoś mocnego. A mecz z Turowem pokazał, że sobie bez niego poradzimy - tłumaczy dyrektor Astorii Zbigniew Słabęcki.

W Koszalinie było jeszcze widać kolejną pozytywną zmianę w grze. Zdarzyły się trzy takie sytuacje, że po zbiórce pod własną tablicą Astoria przeprowadziła tak szybką akcję, że zanim gospodarze zdążyli wrócić pod swój własny kosz, Grzegorz Arabas już się cieszył ze zdobycia łatwych punktów.

- Bardzo dobre spotkanie z AZS rozegrał Krzysiek Wilangowski (7 zbiórek), który był szalenie aktywny w strefie podkoszowej. Mamy wreszcie rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia, jakim jest Harrington. Mamy szybkich skrzydłowych i wysokich środkowych, którzy będą jeszcze robić postępy. I jest, świetnie radzący sobie na pozycji nr 2 Kudriawcew - analizuje Herkt zmiany w postawie Astorii.

Białorusin odżył po tym, jak przestał być rozgrywającym i przesunięto go pozycję rzucającego obrońcę. Idealnie się na nią nadaje. Jest szybki, ma skuteczny rzut i udanie penetruje strefę podkoszową - Grałem zawsze najlepiej jak umiałem, ale teraz czuję się lepiej - tłumaczył po zwycięstwie w Koszalinie Kudriawcew. Był najskuteczniejszym zawodnikiem Astorii (20 pkt) i do tego jej najlepiej podającym zawodnikiem (9 asyst). Poza tym bardzo dobrze grał w obronie, uprzykrzając życie najgroźniejszemu w szeregach gospodarzy Antawnowi Dobiemu. Krył go od piłki, uniemożliwiając nawet podanie do Amerykanina grającego w AZS.

W dogrywce swoje atuty pokazali kolejni koszykarze: Paweł Wiekiera i Grzegorz Arabas, który w decydujących, końcowych dwóch minutach celnie trzykrotnie rzucili z dystansu.

- Mamy atuty na wszystkich pozycjach. Narodził się zespół - cieszy się Krajewski.





Liczba Kudriawcewa

16

tylko tyle sekund Białorusin odpoczywał na ławce w Koszalinie. Na boisku przebywał więc 49 minut i 44 sekundy



AZS KOSZALIN 93

ASTORIA BYDGOSZCZ 95

Kwarty: 19:28, 23:18, 20:16, 12:12, dogr. 9:9, 10:12

AZS: Zdravković 17 (1), Briegmann 17 (3), Celej 14 (2), Miszczuk 5, Balcerzak 0 oraz Kowalczuk 20 (2), Dobie 18 (1), Sroka 2, Dąbrowski 0, Szybilski 0

Astoria: Kudriawcew 20 (2), Harrington 19 (1), Arabas 14 (2), Wilangowski 10, Nicholas 8 oraz Wiekiera 14 (2), Bosnić 4, Korszuk 4, Dryja 2, Szczotka 0