Sport.pl

Unia/Wisła Kraków - Turów Zgorzelec 95:79

ERA BASKET LIGA. Koszykarze Turowa po słabej grze szczególnie w obronie wysoko ulegli w wyjazdowym meczu Wiśle Kraków 79:95. Kontuzji doznał zgorzelecki rozgrywający Yann Mollinari
To zaskakująco wysoka porażka Turowa, zwłaszcza jeśli porówna się potencjał kadrowy obu drużyn. Zgorzelecki zespół był bowiem faworytem sobotniego pojedynku i wydawało się, że po środowym zwycięstwie z Notecią Inowrocław jego forma będzie zwyżkować. Tak się jednak nie stało. W sobotę podopieczni Andrzeja Kowalczyka rozegrali jedno z najsłabszych spotkań w tym sezonie.

Martwi słaba gra Turowa w walce pod tablicami. W sobotę mimo obecności w składzie solidnych graczy podkoszowych - jak Charles Bennett, Chris Young czy Mirosław Łopatka - goście zabrali zaledwie 16 piłek (rywale 25). - Gramy fatalnie w defensywie. Wciąż nie udaje nam się wygrać walki na deskach - narzekał na pomeczowej konferencji trener Turowa Andrzej Kowalczyk.

Jego podopieczni dobrze zagrali tylko w początkowych minutach meczu. Wówczas świetnie grał Wojciech Szawarski, który już od kilku tygodni prezentuje wysoką formę. W ekipie Wisły słabo rozpoczął Michael Ansley, który w pierwszych dziesięciu minutach zdołał oddać dwa bardzo niecelne rzuty, a do tego kiepsko spisywał się w obronie.

Później jednak obraz gry uległ zmianie i to gospodarze zaczęli przejmować inicjatywę. Rozegrał się Ansley, świetnie w obronie spisywał się Wojciech Żurawski, a nie do zatrzymania w ataku był Bośniak Mujo Tuljković. Skrzydłowy Wisły zagrał świetny mecz. Zdobył 24 punkty, trafiając wszystkie 10 rzutów z gry! - Nie pamiętam, kiedy ktoś tak grał!- chwalił zawodnika trener Wisły Mariusz Karol.

W Turowie zawiedli niemal wszyscy. Słabo spisywał się Brandun Hughes. Co prawda zdobył 17 punktów, ale za to fatalnie rzucał z dystansu (1/6 z gry) i zanotował tylko dwie asysty. To bardzo mało na zawodnika, który w minionym sezonie uważany był za czołowego rozgrywającego ligi. Amerykanin wciąż nie może dojść do takiej wysokiej formy, jaką prezentował, grając rok temu właśnie w Wiśle Kraków.

- Występy Branduna Hughesa wciąż nie są takie, jakich oczekujemy od tego zawodnika. Czeka nas wiele pracy nad optymalnym ustawieniem Amerykanina w zespole - jaką rolę ma pełnić i co grać - narzekał Kowalczyk. - Może źle na niego wpływa to, że na tej samej pozycji gra też Yann Mollinari?

Być może ten problem dla Amerykanina został rozwiązany właśnie w spotkaniu w Krakowie, bo kontuzji nabawił się Mollinari. Francuz w 31. minucie potknął się i upadł na kolano. Przez długi czas nie mógł się podnieść, wstał z parkietu dopiero przy pomocy kolegów, ale z powrotem na boisku już się nie pojawił. Nie wiadomo jeszcze, jak poważny jest to uraz. Wiadomo tylko, że Mollinariego zabraknie w środowym meczu również z Wisłą Kraków w ramach rozgrywek o Puchar Polski. - O tym, ile Yann będzie pauzować, rozstrzygną badania lekarskie - tłumaczył Kowalczyk.

Chwilę po zejściu z boiska Mollinariego, który do tego momentu trafił wszystkie cztery rzuty za dwa punkty, Turów przegrywał już 68:81. I tych strat już nie był w stanie odrobić.

Unia/Wisła Paged 95

Turów Zgorzelec 79

Kwarty: 19:25, 28:20, 24:17, 24:17.

Unia/Wisła: Tuljković 24 (1x3), Ansley 22 (3), Anderson 21 (1), Szcześniak 14 (1), Żurawski 11 - Sulowski 3 (1), Bielak i Olejniczak 0.

Turów: Szawarski 17 (3x3), Hughes 17 (1), Bennett 13 (1), Young 7, Czerwonka 6 - Mollinari 8, Zabłocki 7 (1), Łopatka 4, Mordzak, Żak 0.

Koszykarz meczu: Mujo Tujlković - 10/10 za 2 punkty.

Dla Gazety

Brandun Hughes

Zawsze będę miło wracał do Krakowa. Pamiętam, jak wygrywaliśmy w tej hali. Dla mnie to był jednak normalny mecz. Nie myślałem o tym, jak by się tu najlepiej pokazać, ale co zrobić, żeby wygrać. Zabrakło nam jednak skuteczności. Personalnie jesteśmy bardzo silną ekipą, po prostu tutaj zagraliśmy zły mecz. Wisła grała koszykówkę, my nie, to bardzo proste, takie są zasady. Graliśmy źle i to jest kara, taki sport.