50-letni Socrates zadebiutował w Garforth Town

14 lat od zakończenia kariery legendarny brazylijski piłkarz Socrates wrócił do futbolu. 50-letni były kapitan ?Canarinhos? zadebiutował w sobotę w amatorskiej lidze angielskiej w barwach Garforth Town.
Rysunek w "Timesie": dwóch kibiców przegląda gazetę. - Przychodzi Socrates! A następni mają być Arystoteles i Platon! - mówi jeden z nich. Nie do końca prawda, ale blisko.

Socrates Brasileiro Sampaio da Souza Viera, kapitan Brazylii podczas mistrzostw świata w 1982 i 1986 roku (strzelił wówczas gola Polsce z rzutu karnego), który po zakończeniu kariery pracował jako lekarz, dołączył w Garforth Town do kilku elektryków, ogrodników, parkingowego oraz byłego zawodowego piłkarza - przez jakiś czas nawet gwiazdy Manchesteru United - Lee Sharpa.

Sprowadził go ekscentryczny właściciel klubu i biznesmen-milioner z Middlesbrough Simon Clifford od lat rozkochany w brazylijskim futbolu - do tego stopnia, że założył światową sieć 700 szkółek piłkarskich Samba Soccer Schools uczących gry w brazylijskim stylu przez trenerów znad Amazonki. Jego drużyna gra zaś w tych samych zielono-żółtych barwach co "Canarinhos". Namówienie do gry Socratesa oraz kilku jego równie sławnych kolegów (prezes stara się przekonać Carecę, Zico, Edera, Falcao, Juniora, a także o wiele młodszych mistrzów świata z 1994 roku Bebeto i Romario) to jeden z punktów 25-letniego programu, który ma doprowadzić Garforth do tytułu mistrza Anglii w 2028 roku.

Jest jeszcze trochę czasu i na razie klub występuje w amatorskiej Northern Counties East League Division One (wschodnia grupa Ligi Północnych Hrabstw w regionie Leeds). W sobotę Garforth zremisował z Tadcaster Albion 2:2 i utrzymał pozycję lidera.

Socrates wszedł na boisko na ostatnich 12 minut. - Nie wiem nic o tym klubie. Nigdy nie byłem w północnej Anglii, ale jestem otwarty na nowe doświadczenia. Co do mojej formy, jestem o nią spokojny. Wprawdzie sporo palę - 20 papierosów dziennie - i na pewno nie będę najszybszy na boisku, ale pamiętam też jeszcze kilka zwodów - stwierdził Socrates po przylocie na Wyspy z Sao Paulo.

Istotnie nie był najszybszy. Raz tylko, strzałem z 20 metrów, sprawdził bramkarza rywali Toma Rydera. Ale, jak napisały agencje, "niewiele się zmienił. Nadal ma smukłą sylwetkę, ściął tylko słynne długie włosy. O jego wieku przypomina tylko siwiejąca broda". Przez 78 minut siedział na ławce rezerwowych, dygocząc z zimna, okutany szalikiem, w czapce i rękawiczkach. - Od tego zimna rozbolała mnie głowa, nie mogłem więc dać z siebie wszystkiego. Ostatni raz widziałem z bliska śnieg dziesiątki lat temu - tłumaczył się po meczu.

Przyznał też, że gra dla trzytysięcznego tłumu (rekordowego! więcej nie wejdzie, dotąd przychodziło średnio 1060 osób) przy na stadionie przy Wheatley Park to wprawdzie nie to samo, co występ przy wypełnionych przez 200 tys. widzów trybunach stadionu Maracana w Rio de Janeiro, ale i tak jest zachwycony doświadczeniem. - Gra jest dużo szybsza niż w moich czasach. Ale bawiłem się świetnie. Leeds to bardzo miłe miasto i chętnie zostanę tu dłużej. Postaram się też sprowadzić w przyszłym roku kolegów. Careca przyjdzie na bank, już mi obiecał - stwierdził były zawodnik Botafogo, Corinthians, Fiorentiny, Flamengo Rio de Janeiro i Santosu.