Po zwycięstwie Deichmanna Śląska nad Benfiką

PUCHAR ULEB KOSZYKARZY. - To był prawdziwy test dla młodych koszykarzy - stwierdził po wygranym po dwóch dogrywkach spotkaniu z Benfiką Lizbona trener koszykarzy Śląska Tomo Mahorić. Testu młodzi może wzorowo nie zdali, ale najważniejsze, że go przeszli
Gdy zakończyła się druga dogrywka, koszykarze Śląska cieszyli się, jakby właśnie wygrali najważniejszy mecz w swojej karierze. Jeszcze nie tak dawno po spotkaniu z takim rywalem można byłoby stwierdzić, że nie za bardzo jest z czego. Wszyscy jednak zdają sobie sprawę, w jakiej sytuacji znalazł się klub, o ile słabszy jest zespół chociażby od tego zeszłorocznego. Przede wszystkim zdają sobie już chyba z tego sprawę kibice, którzy razem z zespołem świętowali wygraną. Nie ma już bowiem sytuacji, w których przed spotkaniem można zakładać wysoką wygraną, a po takim meczu nawet zwycięstwo nad teoretycznym outsiderem grupy cieszy. Nastały nowe czas, w których chyba wszyscy rozpieszczeni efektownymi wygranymi i walką z europejską czołówką się powoli odnajdują.

- To było długie spotkanie i prawdziwy test dla naszych młodych koszykarzy - podkreślał po spotkaniu Tomo Mahorić. - Przecież w końcówce i dogrywkach długimi okresami trzech z pięciu koszykarzy na parkiecie miało średnią wieku 20 lat.

Ci zawodnicy to Robert Skibniewski, Kamil Chanas oraz Maciej Szlachtowicz, a więc koszykarze obwodowi, od których w największym stopniu uzależniona jest gra zespołu. Oni nie dość, że musieli wytrzymać olbrzymią odpowiedzialność, bo przecież wynik był cały czas nierozstrzygnięty, to jeszcze Skibniewski z Chanasem grali z czterema przewinieniami (Skiba od końca trzeciej kwarty). Faulować nie mogli, bo nie było ich kim zastąpić, więc nie ich wina, że rozgrywający rywali Michael Nurse (był kiedyś na testach w Stali Ostrów) wykorzystał sytuację i po trzeciej kwarcie zdobył 19 z 23 punktów. Na szczęście Skibniewski w decydujących momentach jako jedyny grał z głową, dzięki czemu wrocławianie wygrali. Chanas natomiast sam po meczu stwierdził, że rzuty wolne będą mu się śnić po nocach. Jego punkty mogły bowiem przesądzić wcześniej o zwycięstwie, ale w sumie trafił zaledwie 7/14 z osobistych.

- Tylu rzutów to nawet w juniorach nie wykonywałem - żartował po spotkaniu, w którym zagrał prawie 30 minut, a Skibniewski 40. Młodzi może jeszcze testu wzorowo nie zdali, ale dobrze, że go przeszli. I ważne, że akurat w spotkaniu z takim rywalem.

Ważne też, że wrocławianie wygrali w sytuacji, gdy zespół nie mógł złapać rytmu, a zawodzili liderzy. Michał Ignerski po fantastycznym spotkaniu przeciwko Polonii Warbud, tym razem trafił jedynie 4/17 z gry. Nie potrafił też wykorzystać przewagi wzrostu, siły, szybkości, a przede wszystkim umiejętności nad kryjącymi go często niższymi rywalami. Jak jednak ocenić postawę Ryana Randle, który choć okazał się drugim strzelcem zespołu, momentami grał bezmyślnie? W sytuacji, gdy w zespole rywali pospadali wysocy, Amerykanin, zamiast wykorzystywać przewagę pod koszem, biegał po obwodzie i rzucał za trzy punkty. Co więcej, czynił to w nerwowej dogrywce i to dość chętnie. W końcu trafił ważny rzut, ale chyba należy mu wytłumaczyć, że wybitnym strzelcem z obwodu to on nie jest i nie będzie (a chyba w to uwierzył).

Na szczęście dobrze zagrali ci, na których już mało kto liczył. Raitis Grafs do tej pory pod koszami głównie statystował, natomiast teraz był najskuteczniejszym zawodnikiem zespołu, umiejętnie ustawiał się pod koszem i wykorzystywał przewagę wzrostu, a także trafił najważniejszy rzut w drugiej dogrywce. Aivaras Kiausas, o którego walczył trener Mahorić, odpłacił się nie tylko skuteczną grą (4/4 za 2 punkty, 3 asysty), ale też dobrą obroną. Litwin to chyba najlepszy defensor w zespole i jedyny zawodnik, którego można odesłać do krycia najgroźniejszego strzelca rywali. Bo kto inny w zespole mógłby to zrobić?

I właśnie postawa poszczególnych zawodników pokazuje, że po Śląsku nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać. Ci, którzy mieli być liderami, tym razem zawiedli, ale dobrze zagrali ci, na których mało kto już liczył. I tak będzie zapewne jeszcze długo, bo przecież we wtorek najstarszy po Radosławie Hyżym zawodnik Śląska na parkiecie miał 24 lata. Cieszmy się, że na razie są emocje i coraz częściej zwycięstwa. Czekamy jeszcze na dobrą, a przede wszystkim równą grę. Bo na razie dobre są tylko momenty.

Po meczu powiedzieli:

Norberto Alves, trener Benfiki

Ten mecz był podobny do naszego pierwszego w ULEB Cup. Znów walczyliśmy do samego końca, ale znów przegraliśmy. Mieliśmy problem z faulami wysokich zawodników, przez co powstał kłopot ze zbiórkami. To było jedno z takich spotkań, po którym oba zespoły zasłużyły na zwycięstwo.

Luis Silva, kapitan Benfiki

To był wyrównany mecz, każdy zespół mógł wygrać. Śląsk miał więcej szczęścia. Wszyscy uważali nas za najsłabszy zespół grupy, ale w dwóch pierwszych meczach udowodniliśmy, że stać nas na grę na tym poziomie. Uważam, że wkrótce zaczniemy wygrywać.

Tomo Mahorić, trener Deichmanna

Nie znaliśmy zbyt dobrze Benfiki przed meczem, ale teraz mogę pogratulować rywalom za walkę do końca. Ten zespół na pewno wkrótce coś wygra. Nie zaczęliśmy dobrze spotkania, później odrobiliśmy straty i powinniśmy wcześniej zakończyć spotkanie, jednak bardzo, bardzo słabo wykonywaliśmy rzuty wolne. Nie trafiliśmy aż 15. Zrobiliśmy jednak niezłą pracę na tablicach, zwłaszcza własnej, wiedzieliśmy, że Benfika to dobrze grający na atakowanej tablicy zespół. W sumie mieliśmy więcej szczęścia, więc wygraliśmy, ale to było jedno z tych spotkań, podczas których można było dostać zawału serca.

Robert Skibniewski, rozgrywający Deichmanna

Przed spotkaniem trener podkreślał, że nie możemy pozwolić rywalom na zbiórki w ataku i łatwe rzuty z dystansu. Po części to się udało i to miało wpływ na wynik. Chciałbym podziękować kibicom za wsparcie, było trochę nerwów, ale na szczęście wygraliśmy.

GRUPA G

Wyniki 2. kolejki: Deichmann Śląsk - Benfica 87:85 (po 2 dog.), Telekom Bonn - Crvena Zvezda Belgrad 92:89 (po dog.), Pompea Napoli - Lietuvos Rytas Wilno 73:96.

1. Lietuvos Rytas2-0168:141
2. Telekom Bonn2-0166:160
3. Crvena Zvezda1-1164:161
4. Deichmann Śląsk1-1153:155
5. Benfica0-2154:159
6. Pompea0-2142:171