Sport.pl

Francja - Polska 0:0

Francja - Polska 0:0.w towarzyskiej grze w Saint Denis. Piłkarze Pawła Janasa włożyli w ten mecz więcej serca. Ale nie tylko to było ich atutem. Nie tylko walczyli, ale i grali w piłkę, konstruowali akcje, zagrażali bramce. Bohaterem meczu był jednak Jerzy Dudek


Vieira, Henry, Gallas, Giuly, Saha, Sagnol, albo jeśli ktoś woli Arsenal, Chelsea, Barcelona, Machester Unitedy, Bayern - te nazwiska i kluby wystarczą do rozstrzygnięcia dyskusji czy dzisiejsza reprezentacja Francji jest słaba. Do tego można dodać kilku graczy kontuzjowanych i bez naciągania faktów wyciągnąć wniosek, że przebudowywana potęga nawet bez Zidane'a i jego pokolenia wciąż ma potencjał by być jednym z faworytów mundialu w Niemczech. Rzecz jasna nowa drużyna francuska nie gra tak jak by mogła. Raymond Domenech nie wydobył z tych piłkarzy ich rzeczywistego potencjału. Ale to problem Francuzów. My mamy własne.

W środę na Saint Denis piłkarska reprezentacja Polski zagrała odważnie. Inaczej nie było sensu, bo po pierwsze to mecz towarzyski, a po drugie kadrę Janasa czekają wiosną eliminacyjne mecze u siebie. Rzecz jasna Francja to za dobrany sparingpartner do ćwiczenia przed grą z Irlandią Płn., czy Azerbejdżanem, ale Polacy musieli próbować rozgrywać atak pozycyjny, konstruować a nie tylko wybijać piłkę marząc o wyniku 0:0. Wynik 0:0 i tak się jednak utrzymał. Przede wszystkim za sprawą cudów zręczności, których dokonywał w bramce Jerzy Dudek. W 29. min miał prawo przepuścić oba strzały, a już na pewno dobitkę z sześciu metrów, a jednak obronił ją...nosem. W 45. min po strzale w słupek polskiej bramki Dudek parował kolejną dobitkę z czterech metrów. I tym razem instynkt zawiódł nie bramkarza, a strzelca.

Francja miała przewagę, to oczywiste. Lepsze wyszkolenie techniczne, większy spokój w sytuacjach jeden na jeden Polacy wyrównywali walką. Szybkie wyjścia do kontry kilka razy mogły przynieść skutek. W 41. min w bramce Francuzów znalazł się zamiast piłki Maciej Żurawski. Kałużny wspaniale podał do Kosowskiego, a piłkarz Kaiserslautern wciąż wyczuwa Żurawskiego jakimś dodatkowym zmysłem. Napastnik Wisły został jednak ubiegnięty przez stoperów i poturlał się do siatki.

Polacy mogli zdobyć bramki jeszcze w 11. i 17. min, ale Krzynówek raz strzelił w bramkarza, a raz obok. To nie był jakiś wybitny występ najlepszego polskiego piłkarza, ale serca do gry mu nie zabrakło. Najbacznie obserwowany przez menedżerów Żurawski także wybitnych zagrań nie miał. Walczył jak inni, wracał po piłkę i na tle francuskich gwiazd nie odstawał. Najwięcej piłek Polacy przegrywali w środku pola. Kałużny był znacznie lepszy w destrukcji niż w konstruowaniu ataków, tak jak Szymkowiak. Poza tym po rezerwowym graczu Leverkusen bardzo widać brak ogrania. Kilka razy zgrywał piłkę do tyłu tak, że skóra cierpła na grzbiecie.

Polacy walczyli i ta uporczywa walka przyniosła skutek. W drugiej połowie, kiedy wszyscy spodziewali się, że francuska fala zaleje polską bramkę, mecz się wyrównał. Polacy odepchnęli rywali od pola karnego, wyrównał się też bilans indywidualnych pojedynków. Boczni obrońcy wciąż mało biegali do przodu, ale pod swoim polem karnym byli bezbłędni. WIdać było jak z każdą minutą jaskinia lwa - Stade de France stawało się dla graczy Janasa normalnym polem walki. Równej walki.

W 58. min doczekaliśmy nawet polskiego rodzynku - czyli akcji jakiej w wykonaniu reprezentacji Polski nie widzieliśmy długo. Kilka, a może nawet kilkanaście podań z pierwszej piłki, ale obrońcy wybili jednak piłkę składającemu się do strzału Frankowskiemu. W 62. min kiks Szymkowiaka mógł kosztować stratę gola. Henry ogrywa polską obronę w swoim stylu przyspieszając jak odrzutowiec i podał w pole bramkowe obok wybiegającego Dudka. Wracający Polacy wybijają jednak piłkę z linii bramkowej.

W końcówce trener Janas zmienił Tomasza Frankowskiego, który jako joker był bohaterem meczów eliminacyjnych z Austrią i Walią. Tym razem zagrał od początku, tak jak chciał. I choć gola nie zdobył wykonał masę pracy i z wszystkich piłkarzy polskich zachowywał od początku najwięcej spokoju. A grał w kadrze dopiero 7 raz. Dobrze, że doczekał swojej szansy choć szkoda, że mając na karku trzydziestkę.

POLSKA - FRANCJA 0:0

Żółte kartki: Vieira (71. faul) - Kałużny (63. faul).

Francja: Landreau - Sagnol, Squillaci (46. Givet), Boumsong, Gallas - Giuly (26. Govou), Vieira, Pedretti, Malouda (46. Evra) - Saha (65. Meriem), Henry.

Polska: Dudek - Baszczyński, Bąk, Hajto (46. Kłos), Rząsa - Kosowski (90. Gorawski), Kałużny, Szymkowiak (66. Mila), Krzynówek (93. Radomski) - Żurawski, Frankowski (81. Rasiak).

Widzów 50 tys. Sędziował Benquerenca z Portugalii.



Najwięcej strzałów: Henry 4, Pedretti 3 - Krzynówek 4.

Najwięcej celnych strzałów: Henry 2.

Najwięcej fauli: Vieira 4, Henry 3 - Kałużny 4, Szymkowiak 4.

Najcześciej faulowani: Saha 5, Malouda 3 - Frankowski 3, Krzynówek 3.

Najwięcej podań kluczowych: Henry 4, Vieira 3 - Krzynówek 2.

Skuteczność bramkarzy: Dudek 100 proc. (7/7) - Landreau 100 proc. (2/2)





Francja-Polska
19strzały9
1słupki i poprzeczki0
7celne strzały2
2spalone0
11rzuty rożne3
12faule17