Sport.pl

Gołota chce znów walczyć z Ruizem

Andrzejowi Gołocie szybko poszło zastanawianie się nad przyszłością. Chce znów walczyć. Znów z Johnem Ruizem.
Już doszło do pierwszych rozmów z Donem Kingiem, promotorem polskiego i amerykańskiego pięściarza. King od razu po walce mówił, że rewanż byłby najlepszym rozwiązaniem. Ale wtedy ani Gołota, ani Ruiz - wciąż mistrz świata wersji WBA - nie powiedzieli "tak". Polak zastanawiał się, czy w ogóle będzie walczyć, a Amerykanin twierdził, że teraz chce zunifikować tytuł, czyli na przykład bić się z Witalijem Kliczko, mistrzem świata wagi ciężkiej wersji WBC, o ile ten wygra grudniową walkę z pogromcą Mike'a Tysona, Brytyjczykiem Dannym Williamsem.

Wiadomo natomiast, dlaczego dla Kinga rewanż byłby najlepszym rozwiązaniem - miałby w ręku wszystkie karty i nie musiałby się dzielić wpływami. W przypadku pojedynku Ruiz - Kliczko większa część pieniędzy poszłaby do kieszeni Ukraińca. Z kolei inny kierunek unifikacji tytułów - czyli walka Ruiza i Chrisa Byrda o tytuły WBA i IBF (w której mistrzem jest Byrd, który należy również do stajni Kinga) - z pewnością śni się promotorom jako koszmar i budzą się spoceni z krzykiem: "Nie, tylko nie to!".

Wczoraj z Kingiem rozmawiał Ziggy Rozalski, menedżer i przyjaciel Gołoty. Powiedział, że Polak chce jeszcze raz walczyć z Ruizem, ponieważ uważa, że w pierwszej walce był lepszy. Ale akurat do tego tańca trzeba dwóch. Norman Stone - trener i menedżer Ruiza, czyli ten świr, który wyskoczył na ring po pierwszej rundzie gotowy do bójki z trenerem Gołoty - odpowiedział Rozalskiemu na propozycję: - Kocham was, chłopaki, ale trzymajcie się od nas z daleka.

Wiadomo dlaczego. Z tego samego powodu, z jakiego także Byrd nie ma ochoty na pojedynek z Polakiem. Prawdopodobnie obaj czują, że w drugiej walce byłoby jeszcze trudniej niż w pierwszej.