Rozmowa z piłkarzem KSZO, byłym zawodnikiem Lecha Arkadiuszem Miklosikiem

- Czujemy się mocniejsi niż przed meczem w Poznaniu i chcemy wygrać z Lechem. Tym bardziej że spotykamy się z zespołem, który ostatnio zdobył Puchar Polski - mówi pomocnik KSZO Ostrowiec Arkadiusz Miklosik

29-letni piłkarz jest wychowankiem Warty Poznań. Przez dwa i pół sezonu występował w "Kolejorzu". Od półtora roku Miklosik występuje w klubie z Ostrowca Świętokrzyskiego.

Piotr Leśniowski: Jak Pan, były zawodnik Lecha, ocenia to, co działo się ostatnio w Poznaniu? Kibice przerwali trening piłkarzy przed meczem z Groclinem...

Arkadiusz Miklosik: Za moich czasów takie sytuacje też się zdarzały, to znaczy parę razy spotkaliśmy się z kibicami. Ale to było przed lub po treningu. Nie było mowy o takich wybrykach jak te tutaj. Wiem o nich nie tylko z mediów. Rozmawiałem też chłopakami z Lecha i oni powiedzieli mi, że było groźnie. Z tego, co słyszałem, kibice mieli najwięcej zastrzeżeń do zbyt słabej walki i braku ambicji niektórych piłkarzy Lecha. Trudno mi coś więcej powiedzieć. Byłem zszokowany tym, co usłyszałem. Przecież zapamiętałem poznańską publiczność jako jedną z najlepszych w kraju.

Czara goryczy u kibiców przelała się po porażce w Pucharze Polski z III-ligową Drwęcą Nowe Miasto Lubawskie. Teraz zawodnicy mają okazję po części zrehabilitować się w pojedynku z Wami. Czy sądzi Pan, że wyjdą na mecz w Ostrowcu dodatkowo zmobilizowani?

- Piłkarze muszą mobilizować się sami, od tego jest też trener. Na meczach w Poznaniu dodatkową mobilizacją jest fantastyczna publiczność. Tymczasem, gdy przychodzi mecz z zespołem z niższej ligi i to na wyjeździe, to czasami podświadomie nie gra się na 100 proc. Myśli się, że przeciwnicy położą się na sam dźwięk nazwy słynnego klubu. To prowadzi do zlekceważenia rywala. A ten jest dwa razy bardziej zdeterminowany i potrafi zdziałać cuda.

Przed pierwszym meczem w Poznaniu usłyszeliśmy, że KSZO nie zależy na wynikach w Pucharze Polski. Że liczy się tylko liga.

- Teraz wygraliśmy dwa mecze z rzędu, atmosfera w klubie jest bardzo dobra i liczymy na kolejne zwycięstwo. W porównaniu z tamtym meczem [we wrześniu w Poznaniu było 2:0 dla Lecha - przyp. red.] zmienił się też trener, jest nim Janusz Jojko. Od tego czasu poprawiła się przede wszystkim nasza gra w obronie, jej skład nie zmienia się już co mecz. Czujemy się mocniejsi i teraz chcemy wygrać z Lechem. Puchar Polski ma swój prestiż, tym bardziej że spotykamy się z zespołem, który go ostatnio zdobył. W Poznaniu zagraliśmy bez sześciu podstawowych piłkarzy. Nie mieliśmy jeszcze odprawy i nie wiem, w jakim składzie zagramy we wtorek, ale wiem, że chcemy na swoim stadionie nawiązać walkę z Lechem. Jeśli uda nam się zwyciężyć, to sytuacja w grupie zrobi się bardzo ciekawa. Wszystkie drużyny będą miały szanse na awans. A my mamy jeszcze mecz u siebie z Arką Gdynia...

W kadrze KSZO oprócz Pana jest jeszcze inny były gracz Lecha Waldemar Przysiuda. Ale on raczej nie zagra przeciwko "Kolejorzowi".

- Tak, Waldek nie wystąpi już raczej w tej rundzie. Ma problemy z kolanem i to dość poważne. Przeszedł już dwumiesięczną rehabilitację, ale wygląda na to, że będzie musiał poddać się zabiegowi. Wtedy zacznie znów trenować w styczniu lub w lutym przyszłego roku.