I liga: Cracovia - Wisła Płock 4:0

Po szybkiej, ciekawej, a co najważniejsze - skutecznej grze Cracovia odniosła najwyższe zwycięstwo w tym sezonie. Bohaterem meczu był z pewnością Piotr Bania, który trzykrotnie lokował piłkę w siatce rywali.
Przegrana ze słabiutkim GKS-em Katowice spowodowała, że na drużynę "Pasów" wylała się fala krytyki, media spekulowały, co było przyczyną słabej gry. W kolejnym meczu, z Wisłą Płock, trener Cracovii Wojciech Stawowy zdecydowały się na trzy odważne i - jak się okazało - bardzo udane roszady w podstawowym składzie. Po raz pierwszy w tym sezonie od początku zagrał na lewej obronie Witold Warzyczek, a w ataku Marek Citko. Na prawym skrzydle tak samo sprawdził się Krzysztof Przytuła jak Marek Baster na lewej stronie pomocy.

Tyłem na pamięć

Cracovia ruszyła do szturmu od pierwszej minuty, na bramkę gości strzelali Wawrzyczek i Citko, a dogrywał im piłki Przytuła. W ciągu pierwszych dziesięciu minut krakowianie trzykrotnie wykonywali rzuty rożne. Płocką obroną dobrze kierował Dariusz Romuzga i tylko dzięki temu nie padła bramka. Na razie.

Niewiele jednak brakło, by to "Pasy" straciły gola. Po solowym rajdzie (20.) Arkadiusz Klimek źle uderzył w sytuacji sam na sam z Marcinem Cabajem i piłka przeszła obok spojenia. Klimek miał okazję do rehabilitacji, ale źle rozegrał kontrę Wisły w przewadze. W 32. min błędu Cabaja (podał piłkę napastnikowi gości) nie wykorzystał Ireneusz Jeleń.

Prowadzenie dla Cracovii to zasługa tyleż "Baniowego", odwróconego tyłem do bramki i strzelającego głową "na pamięć", co płockiego bramkarza Jakuba Wierzchowskiego, który źle wyszedł do centry Citki.

Raz, dwa, trzy... mało!

Drugą połowę Cracovia rozpoczęła tak jak pierwszą - z rozmachem, a Wierzchowskiego próbował przelobować Piotr Giza. W 56. min było już 2:0. Citko jak za dawnych lat przedryblował zawodników z Płocka i mocno uderzył, a odbitą piłkę do siatki ponownie skierował Bania, bo "byłem tam, gdzie napastnik być powinien" - mówił skromnie.

Jakby dwóch bramek było mało, "Pasy" nadal atakowały, stwarzały kolejne okazje i zdobywały następne gole. Przytomne podanie Przytuły wykończył strzałem (67. min) w długi róg Giza. Za chwilę Bania strzelił minimalnie ponad poprzeczką.

Goście atakowali rzadko, a im bliżej końca, tym mniej było w nich zadziorności i wiary w zdobycie honorowej bramki. W 74. min Łukasz Skrzyński, ratując zespół przed utratą gola, wybił piłkę... poza stadion, w kierunku Błoń. I, o dziwo, wróciła na stadion, co oznacza, że nocni spacerowicze na Błoniach to ludzie nieczyhający na cudze.

Dopiero pod koniec spotkania, gdy drużyna prowadziła już 3:0, na boisku pojawili się Marcin Bojarski i Paweł Drumlak, w poprzednich meczach zawodnicy podstawowi. Udało im się przeprowadzić składną akcję, ale nie zakończyli jej golem, bo w porę wrócili stoperzy Wisły.

Czwarta bramka Cracovii to zasługa znakomitego podania Wawrzyczka i świetnej ucieczki Bani. Kiedy znalazł się w polu karnym na czystej pozycji, Romuzga ratował swój zespół faulem i sędzia musiał podyktować karnego. Bania sam wymierzył sprawiedliwość mocnym strzałem w róg (długo się do karnego przygotowywał, bo faulujący obrońca pozbawił go buta!).

Snajper siedzi obok

Wisła zawiodła na całej linii, potwierdziła, że fatalnie gra na wyjazdach. Szkoda tylko, że niepotrzebny faul Arkadiusza Barana skończył się dla niego czwartą w tym sezonie żółtą kartką i w konsekwencji pauzą w najbliższym meczu z Pogonią w Szczecinie. Warto odnotować także debiut w ekstraklasie Karola Piątka, który miał okazję pograć przez dziesięć minut.

Hat-trick Piotra Bani to największy jego wyczyn w dotychczasowej karierze pierwszoligowej. We wcześniejszych 11 meczach "Baniowy" strzelił cztery gole. - Mówi się, że w Cracovii brakuje snajperów, a przecież obok mnie siedzi taki zawodnik - to Piotrek Bania. Nie powiedział on jeszcze ostatniego słowa - chwalił swojego podopiecznego na konferencji prasowej trener Wojciech Stawowy.



CRACOVIA4 (1)
WISŁA PŁOCK0
STRZELCY BRAMEK

Cracovia: Bania 3 (32. z podania Citki, 56. dobitka strzału Citki, 88. z karnego po faulu Romuzgi na Bani), Piotr Giza (67. z podania Przytuły).

SKŁADY

Cracovia: Cabaj - Radwański (81. Piątek), Węgrzyn, Skrzyński, Wawrzyczek - Przytuła, Baran Ż (70. Bojarski), Giza, Baster - Bania, Citko (85. Drumlak).

Wisła: Wierzchowski - Wasilewski, Romuzga, Duda, Kazimierczak - Geworgian, Gęsior Ż, Rachwał, Klimek - Sobczak (58. Ząbecki), Jeleń (79. Studen).

Sędziował Antoni Fijarczyk ze Stalowej Woli. Widzów 7 000.

Zdaniem trenerów

Mirosław Jabłoński, Wisła Płocka: - Daliśmy za dużo swobody zawodnikom Cracovii. Za bardzo byliśmy cofnięci, za mało agresywnie graliśmy w drugiej linii. To był klucz do dobrego wyniku. Przegrywając środek pola, przegraliśmy mecz. Cracovia grała zdecydowanie lepiej, a my popełniliśmy sporo indywidualnych błędów.

Wojciech Stawowy, Cracovia: To był mecz dla obu zespołów za sześć punktów [drużyny sąsiadują w tabeli, walczą o miejsce dające prawo gry w Pucharze UEFA - red.], bo nam pozostały do zakończenia rundy dwie kolejki, a Wiśle tylko jeden mecz. Chcemy zakończyć rundę wysoko, co byłoby dla nas, beniaminka, dużym sukcesem. Cieszy mnie, że drużyna robi z tygodnia na tydzień postępy, coraz bardziej dojrzewa w ekstraklasie. To dobrze wróży na przyszłość. Zadowolony jestem ze zmian. Muszę pochwalić Witka Wawrzyczka, który grał bardzo pewnie na lewej obronie. Egzamin zdał na piątkę z dużym plusem. Podobnie Marek Citko, który dużo wniósł niekonwencjonalnymi zagraniami. Świetnie radził sobie w drugiej linii Marek Baster. W efekcie po ciężkim meczu pokonaliśmy silną personalnie i dobrze prowadzoną przez trenera Jabłońskiego Wisłę Płock.