I liga piłkarska: Odra Wodzisław - GKS Katowice 2:2

Kiedy jedni się radują, drudzy się smucą. Tym razem obie drużyny były po meczu niezadowolone. Zarówno w Wodzisławiu, jak i w Katowicach będzie nerwowa zima.
Gospodarze mieli w tym meczu dwa rzuty karne i cztery stuprocentowe sytuacje. Strzelali na bramkę Dariusza Klytty 14 razy. Mimo to niewiele brakowało, żeby przegrali



Chociaż w tabeli oba zespoły są blisko siebie, na murawie przewaga Odry była ogromna. Chwilami wyglądało to jak starcie giganta z outsiderem. Wodzisławianie byli lepsi w każdym elemencie gry z wyjątkiem... skuteczności. Ich gra naprawdę mogła się podobać. Urozmaicone ataki skrzydłami, dalekie przerzuty, dużo strzałów. I... tylko remis. W lidze po raz pierwszy w tym sezonie

Podopieczni Ryszarda Wieczorka już w 5. min mogli objąć prowadzenie. Jan Woś był faulowany na polu bramkowym przez Mirosława Widucha. Pomocnik Odry strzelił z 11 metrów w słupek. - Po prostu zabrakło mi umiejętności - smucił się Woś, który trafił w słupek jeszcze dwukrotnie! W 22. min piłka po strzale Marka Kubisza odbiła się od obrońców GKS-u. Dopadł do niej największy pechowiec meczu i mając przed sobą tylko bramkarza, z 5 metrów uderzył w spojenie słupka z poprzeczką. W 71. min piłka po strzale Wosia z dystansu po raz trzeci odbiła się od słupka. - Takie spotkanie zdarzyło mi się po raz pierwszy w życiu - kręcił głową Woś.

Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowo, chociaż stuprocentowych sytuacji nie wykorzystali Marcin Krysiński i Piotr Rocki. W 7. min defensor Odry w sytuacji sam na sam strzelił głową nad poprzeczką, a w 25. min Rocki, mając przed sobą tylko bramkarza Dariusza Klyttę, nie trafił w piłkę. Gospodarze atakowali, a dwie bramki w ciągu sześciu minut zdobyli katowiczanie. Przy obu zagapił się Marcin Malinowski, który obchodził w dniu meczu 29. urodziny. Ten mecz wpędził chyba doświadczonego defensora w kompleksy. Pojedynek biegowy z Brożkiem wyglądał jak wyścig rączego jelenia z rannym nosorożcem.

Kuriozalna była strata zwłaszcza drugiego gola. Po słabym strzale Grzegorza Fonfary bramkarz Odry nie mógł dobiec do piłki, bo przypadkowo nadepnął go kolega z drużyny Mariusz Muszalik, który chciał futbolówkę wybić. Ta powolutku wtoczyła się do bramki. Kibice Odry już wtedy przestali wierzyć w swoich piłkarzy, bo kilka minut po strzeleniu drugiej bramki dla gości rozpoczęli pokaz... fajerwerków.

Wiele kontrowersji wzbudził kontaktowy gol dla Odry. W 60. min. piłka po rzucie wolnym Muszalika uderzyła w rękę stojącego w murze Pawła Pęczaka, który zasłonił twarz przed uderzeniem. - Karne w tym meczu mieli strzelać Woś, Rocki i Muszalik. Woś nie chciał po raz drugi brać odpowiedzialności na siebie, a Rockiego nie było już na boisku. Sam zdecydowałem, że będę strzelał i postąpiłem słusznie - tłumaczył skuteczny egzekutor rzutu karnego Kubisz.

W 69 min. pierwszą bramkę w lidze zdobył obrońca Marcin Dymkowski. Piłka po uderzeniu głową Łukasza Masłowskiego znalazła się na polu karnym. Nikt z katowiczan nie potrafił jej wybić, trafiła do Dymkowskiego, który z bliska zdobył gola. Wodzisławianie wciąż napierali. W ostatnich minutach bliski szczęścia był Mariusz Nosal, który dwukrotnie głową strzelił obok bramki. To piłkarz, który strzela tak mocno głową, jak niejeden nogą! Tym razem - bez efektu.

W ostatniej minucie gospodarze stracili Sławomira Szarego. Po ostrym wejściu Andruszczaka obrońca Odry doznał urazu stopy.



PO MECZU POWIEDZIELI

Marcin Dymkowski

Spodziewaliśmy się zwycięstwa. Wiedzieliśmy, że katowiczanie nie są dobrzy pod względem kondycyjnym. Pękli, ale nie do końca. W przerwie trener Wieczorek mobilizował nas do dalszych ataków. Niestety, znowu w głupi sposób daliśmy sobie strzelić gola. Cieszę się ze swojej pierwszej bramki w ekstraklasie. Wiadomo, że nie jestem do końca zadowolony, bo trzy punkty w tym meczu były nam bardzo potrzebne.

Marek Kubisz

Naszym znakiem firmowym w tym sezonie jest dobra gra, ale słaba skuteczność i tak było również w tym meczu. Napieraliśmy mocno na GKS, ale to oni pierwsi wbili nam bramki. Sędzia słusznie podyktował rzut karny, bo Pęczak zagrał ręką na polu karnym. Arbiter nie pomagał nam, prowadził zawody obiektywnie, chociaż nie ustrzegł się błędów. W pierwszej połowie byłem faulowany na polu karnym, ale sędzia tego nie zauważył. Cieszę się, że udało nam się zdobyć chociaż punkt, bo przecież przegrywaliśmy 0:2.

not. lb



ZDANIEM TRENERÓWRyszard Wieczorek (Odra)

Żal mi jest chłopaków, bo zostawili dużo zdrowia na boisku. W kolejnym meczu powtórzył się ten sam scenariusz. Mamy mnóstwo sytuacji, a nie potrafimy strzelać bramek. Przy tak zmasowanej obronie przeciwnika bardzo trudno gra się w ataku pozycyjnym, ale mimo to dobrze sobie z tym radziliśmy. Nasi obrońcy zapomnieli, niestety, o Pawle Brożku, który jest groźnym piłkarzem. Powinniśmy ten mecz wygrać. Na podsumowanie mojej pracy przyjdzie czas na koniec sezonu. Mam kontrakt do czerwca przyszłego roku. Wykonuję swoją pracę na tyle, na ile mnie stać. Piłkarze są dobrze przygotowani kondycyjnie. Grają ambitnie i są zdeterminowani, ale, niestety, nieskuteczni.

Mieczysław Broniszewski (GKS)

Byliśmy przygotowani na zmasowany atak Odry, która dobrze spisywała się w ofensywie. W drugiej połowie szczęście nam sprzyjało i po dwóch kontrach prowadziliśmy 2:0, chociaż gospodarze nadal przeważali. Jeśli nie strzela się trzeciej bramki, trzeba zadowolić się remisem. Był to jednak szczęśliwy remis i przy tak dobrej grze Odry cieszę się z jednego punktu. Nie wiem, czy sędzia słusznie podyktował w 60. min karnego. Znam Jacka Granata z dobrej strony. Mógłbym go skrytykować, ale nie chcę tego robić.

not. lb





ODRA WODZISŁAW2(0)
GKS KATOWICE2(0)
STRZELCY

Odra: Kubisz (60., z karnego po zagraniu ręką Pęczaka), Dymkowski (69. bez asysty).

GKS: Brożek (51., bez asysty), Fonfara (57., po podaniu Brożka).

SKŁADY

Odra: Pawełek - Krysiński, Malinowski, Dymkowski, Szary (90. Sikora) - Woś, Zganiacz (62. Masłowski), Muszalik, Rocki (62. Nosal) - Kubisz, Szewczuk.

GKS: Klytta Ż - Pęczak, Nawotczyński Ż, Widuch, Gorszkow - Plizga (63. Andruszczak Ż), Fonfara, Markowski, Górski (63. Agafon), Wróbel (85. Wijas) - Brożek.

Sędzia: Jacek Granat (Warszawa).

Widzów: 2,5 tys.( w tym ponad 200 kibiców GKS-u).



ODRA - GKS

14strzały4
8celne3
23faule27
3słupki i poprzeczki0
2spalone0
9rożne0


Piłkarz meczu

Paweł Brożek - strzelił pierwszą bramkę i asystował przy drugiej