II liga koszykarzy: Żubry podejmują Tarnovię

Koszykarze Żubrów Białystok w sobotę (godz. 17) rozegrają jedno z tych spotkań, które zadecydują o tym, kto awansuje do pierwszej ligi. - Na taki mecz łatwiej się zmobilizować - mówi jeden z liderów naszego zespołu Tomasz Kujawa
Po rozegraniu siedmiu spotkań cztery drużyny wciąż mają na koncie tylko po jednej porażce. Żubry przegrały już w drugiej kolejce, w Pruszkowie. Tamtejszy Znicz z kolei uległ dopiero przed tygodniem w Tarnowie Podgórnym. Tarnovia w sobotę przyjeżdża do Białegostoku (13 punktów ma także zespół Sudety Jelenia Góra).

- Na taki mecz dużo łatwiej się mobilizować, od razu widać to po zespole w trakcie zajęć w tygodniu - mówi jeden z najbardziej doświadczonych i skutecznych graczy Żubrów Tomasz Kujawa. - System rozgrywek [nie ma play off, o wszystkim decyduje runda zasadnicza - red.] zmusza do wygrywania w każdej kolejce. Nie można pozwolić sobie na chwilę słabości. Ale naprawdę ciężko przygotować się do gry ze słabszym rywalem. Taki AZS Gdańsk przyjechał do nas na straconej pozycji, dał z siebie wszystko, zagrał jakąś szaloną koszykówkę i ledwo wygraliśmy. Z Tarnovią powinno być łatwiej, bo to rywal poukładany, mocny. Jeśli tylko zagramy swoje, jesteśmy faworytem.

W trzech poprzednich spotkaniach białostoczanie odnieśli łatwe zwycięstwa. Trener Jerzy Karpiuk miał możliwość ogrywania rezerwowych, z której skrupulatnie korzystał. Bardzo dobrze z zawodników spoza wyjściowej piątki prezentuje się Andrzej Misiewicz. Coraz lepiej Radosław Zaręba i rozgrywający Łukasz Wilczek. Od tego ostatniego w sobotę wiele może zależeć. W poprzedniej kolejce kontuzji doznał bowiem Przemysław Zadykowicz i nie wiadomo, czy będzie w stanie zagrać.

- Mamy duży problem, ale na pewno nie będziemy ryzykowali poważniejszej kontuzji - mówi Karpiuk. - Przed nami jeszcze wiele meczów i Przemek musi być zdrowy.

Warto przypomnieć, że już Zadykowicz awansował na pierwszego rozgrywającego drużyny z przymusu. Przed rozpoczęciem sezonu na wyjazd z Polski zdecydował się bowiem Paweł Czech. Jedyną alternatywą dla Zadykowicza stał się wtedy Robert Byliniak, więc trener Karpiuk postanowił ściągnięć z Łomży 18-letniego Łukasza Wilczka. Szybko okazało się, że radzi sobie lepiej niż równie niedoświadczony Byliniak. To on zapewne, jeśli nie będzie mógł Zadykowicz, zajmie się rozgrywaniem akcji Żubrów.

- Nie mam zbyt dużo doświadczeń z gry w drugiej lidze, ale powoli się przyzwyczajam - mówi Wilczek. - Czuję się już nie najgorzej, ale to okaże się dopiero w sobotę na parkiecie. Zagrywki zespołu opanowałem. Wciąż nie jest to jednak utrwalone w głowie, nie gram automatycznie.

- Myślę, że przede wszystkim Przemek na taki mecz zmobilizuje się do gry, zapomni o kontuzji i da z siebie wszystko - twierdzi Kujawa. - Ale jakby co, to jest Łukasz, Robert, pomogę ja i Grzesiek Szulc. Jakoś to przepchniemy na naszą korzyść.

Koszykarze Tarnovii goryczy porażki doznali dwa tygodnie temu w Rawiczu (63:83). Przegrali z Rawią, którą Żubry pokonały u siebie na inaugurację rozgrywek bez większych trudności.

- W ubiegłym sezonie po awansie do drugiej ligi Tarnovia była rewelacją tych rozgrywek - mówi trener Jerzy Karpiuk. - Po rundzie zasadniczej sezonu byli na drugim miejscu w tabeli. Stali się pewnym kandydatem do awansu, ale w play off zawiedli. To mocny zespół, którego zawodnicy dysponują lepszymi od naszych warunkami fizycznymi. Czeka nas naprawdę ciężki pojedynek.

W Tarnovii gra dwóch zawodników o wzroście 206 cm. 30-letniego Tomasza Piętę powinien pamiętać dobrze białostocki środkowy Marcin Krajewski. Toczył z nim pojedynki w pamiętnym dla białostoczan finale play off pierwszej ligi. Noteć Inowrocław Pięty pokonała wtedy 3:2 (we wszystkich spotkaniach wygrywali goście) zespół Instalu prowadzony przez Karpiuka, w którego składzie ważne role odgrywali Kujawa i Krajewski. Pięta awansował z Notecią do ekstraklasy, ale po sezonie przeniósł się do Tarnovii, której pomógł dostać się do drugiej ligi. Innym kluczowym zawodnikiem w zespole sobotniego rywala Żubrów jest 23-letni Krystian Jankowski. W wieku kadeta i juniora grywał w reprezentacjach Polski, ale w poważnej koszykówce - w odróżnieniu od swego brata Tomasza - jeszcze nie zaistniał.