Sport.pl

ZEC SV Gwardia Wrocław - Muszynianka Muszyna 3:1

Ekstraklasa siatkarek. W debiucie w Hali Orbita siatkarki Gwardii odniosły zwycięstwo nad słabą Muszynianką. Świetnie dysponowana była Anna Barańska, która kończyła wiele ataków. - Zagrałyśmy fatalnie - oceniła spotkanie przyjmująca Muszynianki Joanna Mirek
- To był zdecydowanie nasz zły dzień. Zawiodłyśmy absolutnie w każdym elemencie - mówiła po meczu wyraźnie poirytowana Mirek. Podopieczne Bogdana Serwińskiego rzeczywiście grały chaotycznie i mało skutecznie w ataku, a chwilami wręcz beznadziejnie w przyjęciu. Wrocławianki mogły spokojnie wygrać to spotkanie bez straty seta, gdyby nie to, że również one nie były w sobotę w najlepszej formie.

- Teraz, kiedy brakuje "Grubej" [Katarzyny Mroczkowskiej - dop. red.] największy problem to dla nas przyjęcie zagrywki - mówiła po meczu Natalia Bamber. - Dodatkowo w dzisiejszym meczu grało się nam ciężej, niż podczas turnieju Top Teams w Szwecji, bo wciąż odczuwamy zmęczenie po tamtych meczach. Przez cały czas gramy praktycznie w szóstkę. Tylko Agatka [Dawidowicz - dop. red.] wchodzi czasem na zmianę.

W meczu z Muszyną, Mroczkowska nie siadła nawet na ławce rezerwowych. Całe spotkanie obejrzała z trybun w towarzystwie byłego trenera Gwardii Jacka Grabowskiego. Wciąż nie wiadomo, jak długo potrwa jej rehabilitacja. - To było straszne - mówiła po meczu. - Nie mogę tak patrzeć, jak dziewczyny grają, a mi pozostaje je tylko dopingować. Nie nadaję się na kibica.

Pod nieobecność "Grubej" prawdziwą bohaterką spotkania była Anna Barańska. Bardzo skuteczna w ataku była także Natalia Bamber, a w ostatnim secie Joanna Kaczor. W Gwardii szwankowało jednak przyjęcie, gra w ataku była bardzo chaotyczna, a wchodzące w ławki Dawidowicz i Szkudlarek czuły się na boisku wyraźnie niepewnie. - Ten mecz pokazał, jak ważna dla zespołu jest Ania Barańska. Szczególnie teraz, pod nieobecność Kasi Mroczkowskiej. Bez niej nie wygralibyśmy tego spotkania - mówił po meczu trener Rafał Błaszczyk.

Barańska grała solidnie w przyjęciu i fenomenalnie w ataku. To głównie po jej pewnych akcjach Gwardia zdobywała punkty. Kiedy w czwartym secie, przy stanie 14:13 dla Gwardia Barańska upadła na parkiet i złapała się za kostkę na trybunach zrobiło się cicho. Po chwili wróciła jednak na parkiet z mocno obandażowaną kostką i grała do końca spotkania. - Bardzo bolało, ale stwierdziłam, że trzeba grać i "rozbiegać to skręcenie" - mówiła po meczu. Dopiero końcówka czwartego seta dostarczyła kibicom prawdziwych emocji. W drużynie z Muszyny kapitalnie grała Mirek, w Gwardii do gry włączyła się niewidoczna do tej pory Kaczor. Kiedy przy stanie 20:19 Barańska i Bamber postawiły blok i zatrzymały atak Mirek wydawało się, że jest już po meczu. W drużynie Muszynianki zaatakowała jednak Emilia Rejmus i przez dłuższy czas trwała wymiana ciosów. Przy stanie 23:24 trener Błaszczyk wpuścił na boisko Wiolettę Szkudlarek. Muszyna nie znalazła sposobu na potrójny blok wrocławianek i ostatecznie to Gwardia wygrała seta 29:27, a całe spotkanie 3:1.

Kiedy stało się jasne, że to Gwardia odniesie zwycięstwo, trener Błaszczyk - zazwyczaj niezwykle spokojny i opanowany - wyskoczył na parkiet, zaczął klaskać, po czym rzucił się w objęcia stojącego obok masażysty.

ZEC SV Gwardia Wrocław - Muszynianka Muszyna 3:1 (21:25; 25:19; 25:21, 29:27)

Gwardia: Kupisz, A.Barańska, Bamber, Gomułka, Koprowska, Kaczor, Jagiełło (libero) oraz Dawidowicz, Szkudlarek.

Muszynianka: Chrostek, Rejmus, Mirek, Tomasekova, Pykosz, Sieradzan, Soja (libero) oraz Gorszyniecka, Chrupek, Chojnacka, Bognarova.

Pozostałe mecze: Centrostal Bydgoszcz - AZS AWF Poznań 3:2 (25:17, 25:12, 13:25, 22:25,15:10); KPSK Mielec - BKS Stal Bielsko 0:3 (19:25, 16:25, 24:26); Nafta Piła - Gedania Gdańsk 3:0 (25:23, 25:20, 25:22); Winiary Kalisz - Dalin Myślenice 3:1 (25:20, 22:25, 25:15, 25:21).



1. Winiary369:5
2. Centrostal369:6
3. BKS Stal358:4
4. Nafta357:4
5. AZS Poz.346:7
6. Muszyna346:7
7. Mielec344:7
8. Gwardia235:4
9. Gedania333:9
10. Dalin222:6