Sport.pl

Prokom-Trefl Sopot - Gipsar-Stal Ostrów Wlkp. 95:66

Koszykarze Stali Ostrów długo prowadzili na parkiecie mistrzów Polski. Przegrali jednak aż 66:95 i nadal są na ostatnim miejscu w tabeli Era Basket Ligi
Przed meczem z ostatnią w tabeli Stalą Ostrów Wlkp. w ekipie mistrzów Polski narzekano na słabość rywala. W końcu dla Prokomu, który wygrał swoje dwa wcześniejsze spotkania ligowe, była to próba generalna przed pierwszym startem w Eurolidze. Sopocianie zagrają w niej już w najbliższą środę. W ostatnim pojedynku ligowym chcieli sprawdzić się z kimś mocniejszym niż ekipa z Ostrowa...

Tymczasem przez pierwsze dwie kwarty widzowie przecierali oczy ze zdumienia. Stal grała nadspodziewanie dobrze i doprawdy trudno było wskazać, która drużyna rozpoczyna wkrótce walkę w Eurolidze. To podopieczni Wadima Czeczury byli lepsi. Ostrowianie grali odważnie w ataku i wykorzystywali skrupulatność sędziów, którzy odgwizdywali przewinienia niemal przy każdej akcji ofensywnej. Szybko więc Tomas Masiulis i Filip Dylewicz złapali po trzy przewinienia. Zawodnicy Stali mogli jednak osiągnąć większą przewagę, gdyby lepiej wykonywali rzuty wolne (do przerwy trafili 12 z 18 prób).

W drużynie z Wielkopolski punktowali wszyscy zawodnicy, którzy pojawili się na parkiecie. Parwdziwą furorę zrobili rezerwowi Stali: Przemysław Lewandowski i Michał Krajewski. Ten pierwszy zdobył przed przerwą 8 pkt, mimo że przeciwko niemu grał sam Goran Jagodnik. Z kolei Krajewski, koszykarz zaledwie 20-letni, bez problemów ogrywał Węgra Istvana Nemetha. Przy dobrej skuteczności rzutów z gry (13 udanych prób na 22), Stal niespodziewanie prowadziła do przerwy 44:41 (jej najwyższa przewaga to 22:15 w 11. min).

W szeregach Prokomu dobrze spisywali się tylko Adam Wójcik i Harold Jamison, którzy świetnie wykorzystywali przewagę gospodarzy pod koszem. Jednak dopiero w 25. min faworytom udało się objąć prowadzenie. Po rzucie Jagodnika było 51:50 dla gospodarzy. Od tego momentu gra Stali zupełnie się załamała. Prokom osiągnął ogromną przewagę i w kwadrans zapewnił sobie prawie 30-punktową wygraną. - Prokom postawił strefę w obronie i moi zawodnicy zupełnie się pogubili - ocenił trener ostrowian. - Nie grali tak, jak im to kazałem. Mieli długo rozgrywać akcje i szukać dobrych pozycji do rzutów. Tymczasem rzucali zupełnie nieprzygotowani - dodał Czeczuro.

Na swoich koszykarzy narzekał też szkoleniowiec Sopotu Eugeniusz Kijewski. - Za kilka dni czeka nas mecz w Belgradzie, a moja drużyna zupełnie zlekceważyła rywala. Skutek dały dopiero rozmowy w szatni. Mecz wyglądał tak, jak powinien, dopiero w drugiej połowie - stwierdził Kijewski.

PROKOM-TREFL SOPOT95
GIPSAR STAL OSTRÓW66
kwarty: 15:20, 26:24, 25:11, 29:11

Prokom-Trefl: Jagodnik 26 (3), Jamison 20, Nemeth 13 (1), Wójcik 13 (2), Masiulis 6 (1), Maskoliunas 6 (2), Miller 4, Cirić 3, Dylewicz, Świętoński po 2.

Gipsar-Stal: Karlikanovas 13 (1), Sola po 13 (2), Lalić 9 (1), Lewandowski 8, Smith 7, D. Parzeński 5 (1), Kazevicius 5 (1), Rudzitis 2, Małecki 2, Krajewski 2.