Spójnia Stargard zyskuje i traci koszykarzy

W środę zakończyła się sprawa Macieja Sudowskiego - powinien już zagrać w sobotnim meczu z ŁKS-em Łódź. Raczej nie wystąpi Piotr Nizioł, który został zawieszony przez PZKosz
Sprawa Sudowskiego ciągnęła się przez ostatnie trzy tygodnie, od kiedy koszykarz został niespodziewanie zawieszony przez Polski Związek Koszykówki. Stało się to w wyniku wniosku szczecińskiego klubu STK domagającego się od Spójni 15 tys. zł za transfer. Stargardzianie nie mieli (i nie mają) pieniędzy, więc nie zapłacili. Po zawieszeniu zawodnika oba kluby nie potrafiły się dogadać. W końcu decyzję podjął sam koszykarz. Zrzekł się zaległości, które STK miał wobec niego, w zamian za tzw. list czystości, dzięki któremu może obecnie podpisać kontrakt z dowolnie wybranym klubem bez odstępnego.

- Kasa z STK i tak była nie do odzyskania - przyznaje Sudowski.

Wczoraj list czystości został wysłany faksem do PZKosz, który dziś powinien odwiesić centra Spójni.

- To tylko formalność i w sobotę Maciek na pewno zagra w Łodzi - zapewnia Roman Wysocki, prezes Okręgowego Związku Koszykówki w Szczecinie.

Od wtorku Sudowski znów trenuje ze Spójnią.

W zajęciach uczestniczy również kapitan drużyny Piotr Nizioł, który z kolei został zawieszony za niesportowe zachowanie w szatni względem komisarza zawodów Pyra - Spójnia przed tygodniem w Poznaniu. Poszkodowany poznaniak Wojciech Chomicz opisał zachowanie Nizioła w protokole i na jego podstawie PZKosz ukarał piłkarza dyskwalifikacją na sześć spotkań, a klub grzywną w wysokości 1500 zł.

Nizioł to stargardzki wojownik. W meczach często znajduje się w zapalnych sytuacjach, ale zawsze są one pod jego kontrolą. Co tak naprawdę stało się po spotkaniu z Pyrą przegranym przez Spójnię po dogrywce? Chomicz wczoraj nie odbierał komórki, a Nizioł nie chciał rozmawiać: - Nie udzielam informacji o zajściu. Tak mi kazał prezes.

Szef Spójni Wojciech Bartczak też był wczoraj nieuchwytny, bo cały czas próbował wyjaśnić przyczynę tak surowej kary. Spójnia i Nizioł wczoraj wysłali odwołanie od decyzji wydziału dyscypliny.

- Nie znam materiału, ale paru kolegów przyznało, że to grube nieporozumienie - mówi Wysocki.

Komisja odwoławcza dzisiaj lub jutro ma się zebrać i w trybie pilnym zająć sprawą Nizioła.