Kibice w Trójmieście czekają na ekstraklasę

Trójmiasto to piłkarska pustynia. Choć mamy najlepsze w kraju zespoły koszykarskie, żużel, hokej czy siatkówkę na najwyższym poziomie, kibiców to nie zadowala. Oni chcą ekstraklasy piłki nożnej
Nadzieją na spełnienie marzeń jest w tym sezonie Prokom Arka Gdynia. W tym klubie o ekstraklasie mówiło się głośno już w dwóch poprzednich sezonach, ale im większe było ciśnienie, tym słabsze efekty. Teraz Arka przyjęła zupełnie inną taktykę. Gdyby obudzić w środku nocy trenera, piłkarza lub działacza gdyńskiej drużyny i zapytać o cel zespołu w tym sezonie, każdy odpowiedziałby to samo: "chcemy się utrzymać w II lidze". To jednak banały.

Arka zajmuje po 14. kolejkach trzecie miejsce w tabeli, od początku sezonu ma stałą pozycję w czołówce i trzeba w końcu odważnie powiedzieć: w tym sezonie stać ją na walkę o ekstraklasę!

- Czy chcemy awansować? Oczywiście - mówi trener Arki Mirosław Dragan. - Chcemy wygrywać każdy mecz, być najlepszym zespołem w lidze. Ale w tej chwili nie mogę jeszcze powiedzieć, że gra w ekstraklasie jest naszym celem. Na razie jest na to za wcześnie.

Śmiałych deklaracji unika także prezes Arki Jacek Milewski. - Jasne, że chciałbym grać w ekstraklasie, ale do tego trzeba się dobrze przygotować. Organizacyjnie i finansowo - podkreśla.

Planowany budżet Arki w tym sezonie, który nie jest zresztą jeszcze domknięty, to ok. 3 mln zł. To mniej niż choćby w zeszłym sezonie. Nie oznacza to jednak, że Arka ma mniejsze szanse w walce o awans. Wręcz przeciwnie. Liga jest w tym sezonie słabsza, a drużyna z Gdyni - choć zbudowana za mniejsze pieniądze - znacznie silniejsza.

To zasługa trenera Dragana, o którym były szkoleniowiec Arki Bogusław Kaczmarek mówi: "To najlepszy transfer Arki w ostatnim dziesięcioleciu". Dragan miał przyjść do Gdyni już w przerwie zimowej poprzedniego sezonu, ale wtedy pracował w Polkowicach i nie chciał zostawić ekstraklasy. Przyjechał dopiero latem i na razie pokazuje, że potrafi nalać nawet z pustego. Imponuje spokojem, konsekwencją i mądrością w prowadzeniu zespołu. Nie boi się krytykować swoich piłkarzy.

- Sam jestem zaskoczony wysoką pozycją, jaką zajmujemy. Przecież ten zespół powstawał w bólach. Tydzień przed ligą nie było składu, dopiero w ostatniej chwili dołączyli do nas liderzy - mówi szkoleniowiec Arki. - W tym sezonie zostało nam jeszcze do rozegrania 20 spotkań i wszystko może się zdarzyć. Liga jest wyrównana i będą niespodzianki. Mam nadzieję, że również z naszym udziałem.

Dragan ma rację, z ostatecznymi deklaracjami trzeba jeszcze poczekać, ale dużo więcej będziemy wiedzieli już zimą. Wtedy wszystkie kluby dokonają zmian kadrowych, po których będzie można ocenić, kto w tym roku zaatakuje ekstraklasę. Wiele zespołów oficjalnie określi również swój cel na rundę wiosenną, wśród nich ma być także Arka.

W poprzednim sezonie do ekstraklasy weszła z II ligi m.in. Cracovia, która również rozpoczynała rozgrywki z niedomkniętym budżetem w wysokości 3 mln zł. Drużyna grała jednak rewelacyjnie, z każdym miesiącem rosły jej szanse na awans i zimą w klubie podjęto decyzję: celem jest ekstraklasa. Czy podobnie będzie w tym roku w Gdyni?

- Chcemy, aby tak było, ale warto podkreślić, że wraz z podjęciem decyzji w Krakowie budżet urósł do 5 mln - zaznacza prezes Arki, który również liczy na to, że dobre wyniki drużyny pomogą szefom klubu w trudnych rozmowach ze sponsorami.



LICZBA ARKI

22

już tyle lat kibice Arki czekają na powrót drużyny do ekstraklasy





DLA GAZETY

Wojciech Szczurek

prezydent Gdyni

Wierzę w sukces Arki i trzymam za nią kciuki. Projekt awansu tej drużyny do ekstraklasy, nad którym pracujemy zresztą już kilka lat, jest pełen wiary, pasji i nadziei, ale przede wszystkim jest to projekt racjonalny. Od pięciu lat staramy się odpowiednio przygotować finanse i budżet drużyny, dbamy również o rozbudowę stadionu przy ul. Olimpijskiej. Nie chcemy, żeby Arka była efemerydą, która pojawi się w ekstraklasie i szybciutko z niej zniknie. Arka musi być gotowa na awans. Jak miasto pomaga klubowi? W dwóch poprzednich latach przekazaliśmy drużynie 250 tys. zł każdego roku. Były to nagrody dla piłkarzy, trenerów, pieniądze dla drużyny. Poza tym sami finansujemy również rozwój stadionu, bo zdajemy sobie sprawę, że również nasz obiekt musi być odpowiednio przygotowany do gry Arki w ekstraklasie.

not. gesi