Rozmowa z Jackiem Olejniczakiem

Maciej Łopatto: Jak pan odebrał decyzję trenerów o rezygnacji z pana gry?

Jacek Olejniczak: Tak się stało, jak się stało. Szkoda. Ale przewidywałem to już od dłuższego czasu. Nie powiem więc, żebym był zaskoczony. No i tyle. Nie powiem więcej. Nie mogę tego komentować. Na pewno mógłbym udowodnić, że mogę się w ten zespół wkomponować, ale nie dostałem takiej szansy. To już tylko gdybanie.

Czy czas spędzony w Bydgoszczy uważa pan za stracony?

- Stracony... Hmm. Nie zupełnie stracony. Na pewno to jakieś doświadczenie życiowe. Czegoś się nauczyłem. Szkoda, że wyszła taka sytuacja.

Co teraz będzie robił Jacek Olejniczak?

- Na pewno będę grał, bo już mam kilka ofert. W tej chwili nie potrafię powiedzieć gdzie. Zgłasza się ekstraklasa i pierwsza liga. Okienko transferowe w I lidze jest do końca tygodnia, więc muszę się zdecydować, bo inaczej czeka mnie dłuższa przerwa. Uprzedzam pytanie o Noteć. Inowrocław w ogóle odpada. Już dwóch dziennikarzy się o to pytało.

Zachowa pan jakieś miłe wspomnienia z Bydgoszczy?

- Na pewno kolegów z drużyny wspominał będę bardzo dobrze. Będę im kibicował i życzył powodzenia.