Rozmowa z Grzegorzem Płocicą

KOSZYKÓWKA MĘŻCZYZN. I LIGA. Jeszcze w sobotę razem z Polonią Przemyśl zwyciężył przed własną publicznością z Legią Warszawa. Dzień później bronił już barw Sokołowa Znicza Jarosław.
Tomasz Welc: Dlaczego znalazł się Pan w drużynie z Jarosławia?

Grzegorz Płocica, koszykarz Sokołowa Znicza Jarosław: - Głównym powodem był fakt, że drużyna z Jarosławia gra w I lidze. Działacze Sokołowa Znicza złożyli mi propozycję i zdecydowałem się spróbować pograć w wyższej klasie rozgrywkowej. Szkoda tylko, że ten pierwszy mecz z moim udziałem został przegrany.

Na pewno nie jestem jeszcze zbyt zgrany z kolegami, bo przed pojedynkiem z Siarką spotkaliśmy się tylko raz na treningu. A przecież trening to zupełnie coś innego niż mecz. Myślę, że z biegiem czasu będzie lepiej.

Nie szkoda było zostawić w trakcie sezonu zespołu Polonii?

- To była trudna decyzja. Ale dostałem propozycję z wyższej ligi i trzeba to wykorzystać. Jeśli chcę się rozwijać to muszę stawiać sobie coraz wyższe cele.

Ten brak zgrania widać było tym bardziej, że w Tarnobrzegu grał Pan na pozycji rozgrywającego.

- Musi minąć czasu, abym się przestawił na grę w nowej drużynie. Dodatkowo w debiucie byłem trochę stremowany i widać to było w moich poczynaniach na boisku.

Jak Pan ocenia dotychczasowe wyniki drużyny z Jarosławia?

- Do tej pory chłopcy nieźle sobie radzili, bo przecież porażka w Tarnobrzegu była dopiero trzecią w rozgrywkach. Mam nadzieję, że po moim przyjściu będzie jeszcze lepiej. A trzeba wziąść pod uwagę fakt, że ten zespół jest beniaminkiem i cały czas jest jeszcze w fazie budowy. Brakuje nam zwłaszcza graczy podkoszowych. Wydaje mi się, że ten sezon będzie chyba wykorzystany na naukę, a celem jest utrzymanie. Natomiast w przyszłym roku być może ta drużyna powalczy o coś więcej.

W drużynie z Przemyśla był Pan czołowym strzelcem. Jak to będzie w Jarosławiu?

- To wszystko zależy od tego, na jakiej pozycji będę grał. W Polonii byłem nastawiony na zdobywanie punktów, bo ktoś musiał je zdobywać. W drużynie Sokołowa Znicza przynajmniej w pierwszym meczu grałem na pozycji rozgrywającego, a od zdobywania punktów byli inni.

Dla Gazety

Stanisław Gierczak

trener Sokołowa Znicza Jarosław

On grał w sobotę jeszcze mecz w Polonii. Widać było brak zgrania, zwłaszcza na tak newralgicznej pozycji jak rozgrywający. To wymaga trochę czasu, by lepiej zrozumiał się z kolegami. Zagrał w Tarnobrzegu parę minut, ale widać było dużą niepewność. Szkoda, że przegraliśmy, bo to zwycięstwo mogłoby go podbudować i dowartościować.