Lech Poznań przegrał w Pucharze Polski z Drwęcą nowe Miasto Lubawskie!

Porażka "Kolejorza" 0:2 jest wielką niespodzianką
Lech Poznań ma szczęście, że tegoroczne rozgrywki Pucharu Polski toczą się w nowej formule i w grupach. W przeciwnym razie taki występ i taki wynik, jak w starciu z Drwęcą Nowe Miasto Lubawskie wyeliminowałby go z rywalizacji. "Kolejorz" przegrał z III-ligowcem 0:2 i ... gra dalej.



Owszem, "Kolejorz" ostatnio przeżywał kryzys i nie spisywał się zbyt dobrze, jednakże mecze z Legią Warszawa i Górnikiem Zabrze dawały powody do optymizmu. Starcie w Pucharze Polski z to jednak nie mecze ekstraklasy. Rządzi się swoimi prawami. Są pełne folkloru. I zaskakujących rozwiązań.

Wynik pójdzie w Polskę

Na dodatek "Kolejorz" przystąpił do tego meczu na dużym luzie. W tym sezonie rywalizacja w Pucharze Polski toczy się w grupach i jedna porażka nie eliminuje z dalszej walki, jak to bywało kiedyś. Nowy system dość skutecznie ogranicza więc szansę małych klubików na sprawienie wielkiej sensacji i wyrzucenie za burtę Pucharu wielkiego faworyta. Wygrana Drwęcy nad Lechem to już niespodzianka mniejszego kalibru. Nie przesądza bowiem kwestii niczyjego awansu w Pucharze Polski. Świadomość tego, że Lech ma już w rywalizacji grupowej na koncie 6 punktów wpłynęła na postawę w Nowym Mieście Lubawskim. Trener Czesław Michniewicz zauważa jednak: - Przed meczem nasza sytuacja w Pucharze Polski była komfortowa. Teraz nagle się skomplikowała. Mogliśmy mieć 9 punktów i zapewniony awans. Mamy 6 i trudne wyjazdy do Gdyni i Ostrowca. I na koniec bój z Drwęcą u siebie.

Trzeba sobie powiedzieć jednak prosto w oczy - przegrać z III-ligowcem to kompromitacja. - Wstyd nam jak cholera. Wynik pójdzie w Polskę. Znowu będą drwiny - krzywi się Michniewicz.- Nic nas nie usprawiedliwia. Nawet brak Kaczorowskiego i Majewskiego. Także Michał Goliński nie był w pełni sił. Takich meczów po prostu nie wolno przegrywać i nie chcę, abyśmy je przegrywali.

Dla Lecha był to zwykły mecz, jak każdy inny. Może nawet podświadomie lechici wyczuwali, że jest nieco mniej ważny. Tymczasem dla III-ligowców z Drwęcy było to wydarzenie niezwykłe, stąd ich ogromne zaangażowanie i nieustępliwość.

Mecze ligowe Drwęcy w tym sezonie przyciągały nie więcej niż 700 kibiców. Jednak nazwa ,,Lech Poznań" zrobiła na nowomieszczanach wrażenie tak duże, że wczoraj na stadion przybyło aż... 2,5 tysiąca kibiców.

W Nowym Mieście Lubawskim wprowadzono przedsprzedaż nawet biletów - po raz pierwszy w historii tego małego klubu.

Jak to wyglądało?

Lech był zdecydowanym faworytem, ale początek meczu na to nie wskazywał. Gra była wyrównana, więc przez pierwszą połowę kibice zebrani na stadionie przy ulicy Jagiellońskiej nie oglądali żadnych bramek. Drużynom nie brakowało jednak okazji do ich zdobycia. Już w 2. min Grzegorz Domżalski zagrał do Marcina Wróbla, ale piłka po jego strzale przeleciała nad poprzeczką. Dziesięć minut później środkowy pomocnik Drwęcy, Tomasz Włodarczyk, uderzył piłkę z dystansu, ale pewnie interweniował poznański bramkarz Krzysztof Kotorowski. Lech jednak nie pozostawał dłużny - w 28. min w podobnej sytuacji znalazł się Michał Goliński. Nie udało mu się zdobyć bramki, ale ta akcja stała się wstępem bardzo dobrej gry lechitów w końcówce I połowy, kiedy wypracowali sobie kilka okazji do strzelenia gola. Do najgroźniejszej sytuacji doszło w 42. min. Grający z konieczności na prawej obronie Paweł Stasin najpierw minął trzech obrońców, potem podał piłkę do Krzysztofa Gajtkowskiego. Temu jedank nie udało się pokonać bramkarza z odległości zaledwie 10 metrów.

Druga połowa wyglądała zupełnie inaczej. Gospodarze wyszli na boisko bardziej zmobilizowani i już w 63. min widać było tego efekt. Po rzucie rożnym zamieszanie w polu karnym wykorzystał Grzegorz Bała, który zdobył pierwszego w tym spotkaniu gola. W 81. min pozostawiony bez opieki Tomasz Włodarczyk strzelał z ostrego kąta na bramkę Lecha. Krzysztof Kotorowski zdołał jeszcze ten strzał obronić, ale już wobec dobitki Włodarczyka był bezradny.

Po raz pierwszy od sierpniowego meczu z Wisłą Płock w Lechu wystąpił Ariel Jakubowski, który wrócił na murawę po długiej i powaznej kontuzji. Zagrałpół godziny. Radziłsobie nieźle i nie było po nim widać śladów urazu.

Lech - mistrzem świata

"Kolejorz" gra w Pucharze Polski ze znacznie niżej notowanym rywalem? To wróży problemy! Lech Poznań jest mistrzem świata w przegrywaniu takich spotkań jak to, z Drwęcą.

W swej najnowszej historii lechici często odpadali w pojedynkach z kopciuszkami z co najwyżej III ligi.

- w 1991 r. wyeliminował ich Hutnik Warszawa

- w 1993 r. wyeliminował ich Górnik Pszów (choć ten mecz powtarzano, a w pierwszym Lech prowadził)

- w 2002 r. lechici dopiero rzutami karnymi wyeliminowali IV-ligową Zorzę Dobrzany; w końcu wyeliminowała ich Ceramika Opoczno

A w dawniejszej historii:

- w 1975 r. wyeliminował ich Stoczniowiec Gdańsk

- w 1976 r. wyeliminował ich Orzeł Łódź (sic!)

- w 1986 r. wyeliminowała ich Lechia Zielona Góra

- Przykro mi, że podtrzymaliśmy tę niechlubna tradycję - mówi Michniewicz. - Te wyniki świadczą tylko o braku koncentracji graczy Lecha podczas podobnych pojedynków. To trzeba zmienić!



Czesław Michniewicz - to nazwisko wiele mówiło kibicom w Nowym Mieście Lubawskim. Szkoleniowiec Lecha Poznań pochodzi bowiem z Biskupca Pomorskiego, położonego 10- 15 km od Nowego Miasta Lubawskiego, a jeszcze dwa lata temu prowadził zespół Polonii-Olimpii Elbląg. Dlatego też jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego trener Lecha otrzymał od przyjaciół pamiątkowy puchar.



Porażka w Nowym Mieście nie zmienia faktu, że Lech uważa Puchar Polski za priorytet. Sytuacja jest podobna do tej z zeszłego roku - trudno będzie wywalczyć wysokie miejsce w lidze, za to można się pokusić o obronę Pucharu Polski. Taka sztuka Lechowi jeszcze się nie udała - do tej pory zdobywał trofeum w latach 1982, 1984, 1988 i 2004. - Stawiamy wszystko na Puchar Polski - nie kryje Michniewicz.

Transfery z Drwęcy do Lecha

Mecze z Drwęcą mogą także zaowocować ... transferami do Lecha! "Kolejorz" już przed przydzieleniem im do grupy drużyny z III ligi upatrzył sobie kilku jej graczy. Możliwe zatem, że na Bułgarską trafią zimą Różycki, Paulewicz czy Domżalski.



Finishparkiet Drwęca Nowe Miasto Lubawskie2(0)
Lech Poznań0(0)
bramki:

1:0 Bała (63. min), 2:0 Włodarczyk (81.)

Składy:

FINISHPARKIET DRWĘCA: Witkowski - Rożycki (72. Święcki), Zakierski, Wróbel, Morawski, Włodarczyk, Paulewicz, Rybkiewicz (46. Zezula), Domżalski (83. Lubieniecki), Bała

LECH: Kotorowski - Sasin, Mowlik, Wójcik, Lasocki (69. Jakubowski), Madej (46. Majewski), Goliński, Telichowski, Topolski, Reiss, Gajtkowski (62. Nawrocik)

Widzów 2500



Mecz Arka Gdynia - KSZO Ostrowiec odbędzie się we wtorek

Tabela grupy V

1. LECH POZNAŃ366:3
2. Finishparkiet Drwęca Nowe Miasto Lubawskie344:3
3. Arka Gdynia233:5
4. KSZO Stasiak Ostrowiec Świętokrzyski211:3


Tomasz Arteniuk

trener Drwęcy

Nie ukrywam, że w pierwszej połowie mieliśmy trochę szczęścia, ale już dwie bramk i zwycięstwo to na pewno nie przypadek. To rezultat wielomiesięcznej pracy zawodników. Mnie, jako szkoleniowca, najbardziej cieszy ostatnie 10 minut spotkania, ponieważ zawodnicy właśnie wtedy zagrali mądrze, dojrzale. Nie było przypadkowych strat piłki.



Czesław Michniewicz

trener Lecha Poznań

Byłem przekonany, że z Nowego Miasta Lubawskiego uda nam się wywieźć trzy punkty, ale gospodarze byli bardziej zdeterminowani, grali ambitnie. Myślę, że jeżeli najbliższe spotkania pucharowe Drwęca wygra, ma szanse awansować do dalszej fazy rozgrywek.