Wojas/Podhale - ComArch Cracovia 5:1

Bezpardonowa walka na całym lodowisku, wspaniałe parady bramkarskie - wszystko to powoli staje się znakiem firmowym derbowych pojedynków "Szarotek" z "Pasami". W niedzielę górale zrewanżowali się za sensacyjne 2:3 w pierwszym starciu obu drużyn.
Najważniejsza akcja meczu, po której gospodarze odskoczyli rywalowi na 3:1, nastąpiła w końcówce II tercji. Zbigniew Podlipni utrudniał wyprowadzenie krążka z tercji Marianowi Csorichowi. Obrońca Cracovii upadł, sędzia podyktował drugą w ciągu minuty karę przeciw Podhalu. Widząc to, Csorich z figlarnym uśmieszkiem pokazał język zmartwionemu Podlipniemu. "Dał się nabrać" - pomyślał pewnie, a górale musieli bronić się w trójkę przeciwko piątce krakowian i to przez 76 s (wcześniej sfaulował Dawid Słowakiewicz). Ledwie jednak Cracovia założyła zamek, a już wyrwał się z niego kapitan "Szarotek" Jarosław Różański i wyszedł na sytuację sam na sam. Zahaczali go wówczas Sebastian Smreczyński i Oktawiusz Marcińczak, aż Różański upadł na kolana. Arbiter od razu podyktował rzut karny, którego strzałem po lodzie między nogi bramkarza na gola zamienił Michał Radwański.

Gdy na początku III tercji wspaniały rajd przeprowadził Marcin Kolusz i zakończył go sprytnym strzałem z nadgarstka w prawy róg (Rafał Radziszewski w tym momencie musiał się przemieścić w przeciwnym kierunku, nie sięgnął więc krążka parkanem), spotkanie było już rozstrzygnięte. Na dodatek przy kolejnym osłabieniu (kara dla Sebastiana Łabuza) podhalan zamiast drugiego gola dla Cracovii padł piąty dla nowotarżan: Różański wypatrzył przed bramką Hajnosa, a ten nie zwykł marnować sytuacji sam na sam.

A początek? Podhale objęło prowadzenie już po 47 s gry - Łabuz huknął nie do obrony z dystansu po podaniu Różańskiego spod bandy. "Pasy" wyrównały po tym, jak Damian Słaboń wygrał wznowienie, a Piotr Sarnik uderzył bez przyjęcia tak skutecznie, że krążek odbił się od słupka, zanim wpadł do siatki. W rewanżu w II tercji Dawid Słowakiewicz, do którego wystawił krążek Dariusz Łyszczarczyk, trafił z nadgarstka w okienko.

Podhalanie fatalnie grali w przewadze (zmarnowali pięć okresów), a goście nie byli lepsi - dwa razy w liczebnych przewagach tracili bramki.

Wojas/Podhale5
ComArch/Cracovia1
Tercje: 1:1, 2:0, 2:0

Strzelcy bramek

1:0 Łabuz (1. Różański), 1:1 Sarnik (19. Słaboń), 2:1 Słowakiewicz (28. Łyszczarczyk), 3:1 Radwański (39. z karnego w podwójnym osłabieniu), 4:1 Kolusz (43. Sroka), 5:1 Hajnos (52. Różański w osłabieniu).

Składy

Wojas/Podhale: M. Batkiewicz - Kolasa, Sroka, Radwański, Kolusz, Różański - Wilczek, Łabuz, Hajnos, Biela, Podlipni - Talaga, Piotrowski, Łyszczarczyk, Ćwikła, Zubek - Panek, Słowakiewicz, Ł. Batkiewicz.

ComArch/Cracovia: Radziszewski - P. Urban, Csorich, Malinowski, Sarnik, Słaboń - Smreczyński, Marcińczak, Wieloch, Rzimsky, Horny - Kozendra, Kotuła, Twardy, Śliwa, S. Urban - Gąska, Byrka, Witowski, Cieślak, Drozdowicz.

Sędziował Tadeusz Godziątkowski z Bydgoszczy. Kary: 22 (w tym 10 dla Panka) oraz 42 (w tym 2 x 10 dla Csoricha i 10 dla Radziszewskiego). Widzów 2,5 tys.

Powiedzieli po meczu

Mieczysław Nahuńko, trener Cracovii: Znowu przez źle dokonaną zmianę tracimy gola. Tym razem, w drugiej tercji, chłopaki za szybko zjechali do boksu i ułatwili Podhalu strzelenie gola. Nie mieliśmy dziś skuteczności, a przełomowym momentem meczu była bramka stracona w podwójnej przewadze. Chłopcy dobrze rozegrali krążek, ale Marcińczak pechowo trafił w nogę obrońcy i wyszła kontra.

Andrzej Słowakiewicz, trener Podhala: Nasza dobra passa [remis z Unią Oświecim i wygrana z Cracovią - przyp. red.] potwierdza tezę, że jeśli chce się walczyć o najwyższe cele, trzeba mieć profesjonalne przygotowanie. A chyba wszyscy pamiętają, że nam takiego brakowało, bo przez dwa tygodnie przed rozpoczęciem ligi nie mieliśmy dostępu do lodu. Dopiero teraz łapiemy właściwy rytm. Cieszę się, że młodsi zawodnicy, jak Dawid Słowakiewicz, zaczynają strzelać bramki. Chciałbym jednak, żeby potwierdzali swoje umiejętności w każdym meczu, a nie incydentalnie. Dziś wygrał cały zespół i nie ma co z nikogo robić gwiazdy, choć to fakt, że Marek Batkiewicz bronił bardzo dobrze.

not. mb