Sport.pl

Sławomir Drabik wygrał memoriał Ryszarda Nieścieruka

Żużel. Sławomir Drabik dość sensacyjnym zwycięzcą Memoriału Ryszarda Nieścieruka! - Come back był chyba konkretny? - podpuszczał dziennikarzy "Drabol". Jego trener Marek Cieślak nie miał żadnych wątpliwości: - To był come back jak cholera
Drabik był niekwestionowaną gwiazdą sobotniego memoriału. Wyluzowany i dowcipny jak zawsze, a poza tym świetnie spasowany do twardego toru, co już nie było takie oczywiste, bo żużlowiec przez ostatnich pięć miesięcy leczył poważny uraz kręgosłupa. W tym miesiącu wystartował tylko raz - w częstochowskim Memoriale Idzikowskiego i Czernego zajął odległe miejsce i nie wygrał biegu. - Ale tam Sławek się tylko poślizgał, za to dzisiaj na "Nieścieruku" miał come back jak cholera - mówił później trener Atlasu Marek Cieślak.

"Drabol" już gdy pojawił się na prezentacji srebrnej drużyny Atlasu, dostał od kibiców największą owację. Potem w swoim stylu skomentował dokonania Atlasu w sezonie 2004. - Sorry, że zawaliłem, ale mamy srebro - przyznał i na stadionie po raz kolejny rozległy się brawa. A potem był już show z jego udziałem na torze. Drabik nawet po przegranych startach, na dojeździe do łuku był najszybszy, imponował też odważnymi szarżami po zewnętrznej. W półfinale imprezy stoczył pasjonujący pojedynek z Jędrzejakiem (wcześniej zdefektowali Świderski i Protasiewicz) i na metę wpadł jako pierwszy. W finale przegrał start ze Słaboniem, ale na wyjściu z pierwszego wirażu wyszedł na prowadzenie i już nie dał się wyprzedzić. Na ostatniej prostej był tak szczęśliwy, że ostentacyjnie kręcił manetką gazu. - To z radości, że poszło mi tak dobrze - komentował później Drabik.

Co ciekawe, w turnieju zabrakło Jarosława Hampela. - Jarek jest usprawiedliwiony. Miał wykupione wakacje w Egipcie, a ponieważ memoriał został przełożony o tydzień, Jarek poleciał na urlop - tłumaczył żużlowca Cieślak. Hampela zastąpił na liście startowej młodzieżowiec GTŻ-etu Grudziądz Krzysztof Buczkowski. Innym nieobecnym był junior Apatora Adrian Miedziński, w jego miejsce organizatorzy zaprosili Andrzeja Huszczę z ZKŻ-etu.

Nie jest jednak tajemnicą, że impreza po części miała dać odpowiedź na pytanie, który z juniorów jest najbliżej transferu do Atlasu Wrocław. - Dzisiaj młodzi mieli utrudnione zadanie, bo cały Atlas pojechał wyśmienicie, dobrze prezentowali się też Jędrzejak i Protasiewicz. A kto z młodych był najlepszy? Dla mnie Paweł Hlib - nie miał wątpliwości Marek Cieślak. - Ale co z tego, skoro za niego trzeba zapłacić Stali Gorzów aż 250 tysięcy złotych. To może być największa przeszkoda.

- Ja sam jeszcze nie wiem, gdzie wystartuję - przyznawał z kolei Hlib. - Trochę propozycji mam, chciałbym teraz obniżyć swoją kwotę transferową, wtedy łatwiej mi będzie zmienić klub. Stal ma wobec mnie dług, więc możemy negocjować ewentualne obniżenie sumy, z jaką znajdę się na liście transferowej. Na razie jednak działacze Stali rozmawiają o tym niechętnie.

Poza Hlibem Rusko i Cieślak uważnie przyglądali się trójce juniorów: Buczkowski, Jamroży, Nowaczyk. Najkorzystniej prezentował się ten pierwszy, wygrał nawet inauguracyjny wyścig. Jamroży starał się walczyć na dystansie i zwykle jechał "w kontakcie" z trójką rywali. - Szkoda, że Roni do końca nie rozgryzł motocykla, na którym jeździł - przyznał później prezes WTS-u Andrzej Rusko. - Choć trenował z nami w ubiegłym tygodniu, to jednak warunki na tyle zmieniły się w dniu zawodów, że ten młody zawodnik jeszcze nie umiał się dopasować.

Nowaczyk z kolei wyraźnie odstawał sprzętowo i na dystansie praktycznie nie podejmował walki. - Z juniorami możemy mieć problem - zauważył po zawodach trener Cieślak. - Na rynku nie ma ich zbyt wielu. Dzisiaj jeszcze zabrakło w memoriale jednego dobrego młodzieżowca - Miedzińskiego, ale on i tak ma ważny kontrakt z Apatorem. - Cały czas jestem zdania, że w Polsce nie ma szesnastu juniorów, którzy mogliby z powodzeniem rywalizować w ekstralidze - dodawał Rusko. - Myślę, że powinno się dać szansę zawodnikom w wieku 22, 23 lat, wtedy należałoby podnieść limit wieku dla juniora. Ale o tym, jaki będzie regulamin w sezonie 2004, dowiemy się dopiero w listopadzie, już w trakcie sezonu transferowego... Po prostu taką mamy GKSŻ - zakończył prezes WTS-u.