Piast Szczecin - AZS Zeto Białystok 3:2

Szczecińscy kibice w porę przypomnieli sobie, że mają najładniejszy w Polsce zespół, którego warto wesprzeć dopingiem w walce o ekstraklasę. Gdyby nie ta pomoc w końcówce tie breaka, Piast przegrałby po raz pierwszy w sezonie.
Wszystko rozpoczęło się kapitalnie. Szczecinianki gryzły parkiet, by piłka spadała jedynie po stronie AZS-u Białystok i z każdą minutą przewaga rosła. Superdokładne przyjęcie Asi Kuchczyńskiej, ofiarne "plażowe" obrony w polu Agnieszki Gliwy, ataki z obejścia Ewy Kwiatkowskiej, z krótkiej Marleny Twaróg, ze skrzydła Ady Wychowanek i Kingi Kasprzak, a nad całokształtem panująca rozgrywająca Irina Archangielska. Zdezorientowane białostoczanki oddały partię bez walki. Nic więc dziwnego, że nasze dziewczyny często się uśmiechały, a wskazówki trenera Jerzego Taczały nie zawsze do nich docierały.

I gdy wszyscy oczekiwali gładkiego zwycięstwa, przyjezdne przebudziły się i wyrównały - wielką ambicją i wykorzystując błędy Piasta. Taczale rosło ciśnienie, a kibice drzemali. Gdyby nie trener AZS-u Dariusz Pieśniak, który był pierwszym dyrygentem dopingu swoich rezerwowych, cisza w hali byłaby jak w filharmonii.

- Choć w tym elemencie - zespołowości - wygraliśmy - mówił Pieśniak. - Siatkówka nagradza ambicję, karze zawodniczki lekceważące rywalki.

Niewiele brakowało, aby AZS nie tylko wygrał mecz na doping, ale i samo spotkanie ( (trzeci set był identyczny jak pierwszy, a czwarty jak drugi).

- O każdą piłkę walczyły, jakby grały o mistrzostwo Polski - oceniła Irina Archangielska, rozgrywająca Piasta. - Kąsały nas bardzo mocno, a my im na to pozwoliłyśmy, choć powinnyśmy jeszcze mocniej ugryźć.

Dlaczego więc szczecinianki odpuściły i doprowadziły do tie breaka? Po meczu zarzekały się, że to nie przez zbytnią pewność siebie. Więc? Pewnie chciały przebudzić fanów. Ci ożywili się dopiero przy stanie 4:2 w piątym secie dla AZS-u, we właściwym momencie. Niesione dopingiem szczecinianki nie grały już tak doskonale jak w pierwszym secie, ale umiejętnościami i doświadczeniem punktowały i prowadziły 8:5. Jeszcze jeden przestój skończył się na remisie 10:10 i wtedy Archangielska z Marleną Twaróg doprowadziły do stanu 13:10 i końcowej wygranej.

- Archangielska wygrała Piastowi mecz - podsumował Pieśniak.

- Przecież nazwisko nie gra - tłumaczyła rozgrywająca. - Piast beze mnie? Nie chcę nawet myśleć o takim spotkaniu.

Licznik Piasta wciąż więc bije. Szczecinianki wygrały czwarty raz z rzędu, ale schody dopiero przed nimi. Jeśli jednak będą grały tak jak w pierwszym secie z AZS-em, mogą być spokojne. Piast z drugiej i czwartej odsłony nie ma żadnych szans na awans.

Piast Szczecin3
AZS Zeto Białystok2
Sety: 25:17, 20:25, 25:17, 20:25, 15:11.

Piast: Archangielska, Gliwa, Twaróg, Kasprzak, Wychowanek, Kwiatkowska - Kuchczyńska (libero), Bury, Ostrowska.

AZS: Anna Manikowska, Gosko, Drwięga, Buzała, Kalinowska, Bednarek - Kosiarska (libero), Kulik, Tobiś, Klekotka, Aleksandra Manikowska.