Przed meczem Blachy Pruszyński Budowlani - Lechia, sobota, godz. 15

Mimo że rugbiści z Łodzi są liderami tabeli, to trudno wskazać faworyta pojedynku z Lechią Gdańsk, która w tym sezonie jeszcze nie przegrała
Łodzianie są na pierwszym miejscu, ale rozegrali jeden mecz więcej od niepokonanych - gdańszczan i Arki Gdynia. W ten weekend odbędą się spotkania, które powinny mieć duże znaczenie przed zbliżającym się play offem. Wyniki spotkań łodzian z Lechią i Arki Gdynia z Budowlanymi Lublin prawdopodobnie ustalą kolejność pierwszej szóstki.

Gospodarze powinni być zmobilizowani po pierwszej porażce w tym sezonie. W Lublinie przegrali 14:19, bo nie potrafili poradzić sobie z młynem gospodarzy. Ta formacja łodzian będzie w sobotę silniejsza, bo po kontuzji wraca Dominik Fortuna. Raczej nie wystąpi Marcin Majdziński narzekający na ból w kolanie.

- Niestety młyn Lechii jest jeszcze silniejszy od lubelskiego. Z Budowlanymi przegraliśmy, bo zawodnicy już przed meczem czuli się zwycięzcami. Niestety popełniliśmy za dużo błędów. Takich meczów więcej nie możemy przegrywać - mówi Ryszard Wiejski, trener łodzian. - Obawiam się o stałe fragmenty gry, bo najlepiej wrzucający z autu Krzysiek Szulc mało trenował. A jeśli nie będziemy wygrywali piłek zostaniemy zepchnięci do obrony. A atak Lechii nie ustępuje młynowi. Ważne jest też psychika zawodników. Jeśli uwierzą, że są lepsi, to będziemy w stanie wygrać.

Lechia przyjedzie do Łodzi w składzie z Januszem Urbanowiczem. Najskuteczniejszy zawodnik gdańszczan został zawieszony na dwa mecze, ale Polski Związek Rugby przełożył kolejkę, która miała odbyć się przed tygodniem. Zdecydował także, że Urbanowicz, a także Jacek Grebasz mogą grać, a pozostałą karę odpokutują w ostatnim spotkaniu rundy. Zabraknie jednak innego podstawowego zawodnika Macieja Szablewskiego.

- Dla mnie to nielogiczne, by odkładać karę na później. Wychodzi, że niektórzy mogą być ponad prawem - dodaje Wiejski.

Wiosną obie drużyny zagrały ze sobą w półfinale mistrzostw Polski. Lepsi okazali się łodzianie (17:15), ale później przegrali walkę o złoto.