Trybański zwolniony z Bulls?

Przygoda pierwszego Polaka w NBA z zespołem Chicago Bulls może potrwać tylko niespełna trzy tygodnie. Po obozie przygotowawczym i kilku sparingach Byki chcą zwolnić w najbliższych dniach Cezarego Trybańskiego
Wszystkie gazety w Chicago zapowiadają, że to właśnie Polak będzie jednym z zawodników, których w najbliższych dniach muszą się pozbyć szefowie Bulls. Skład Byków w tej chwili 18 zawodników, a do sezonu może przystąpić najwyżej 15. Dziennikarze "Chicago Tribune" czy "Daily Herald" spekulują, że klub pozbędzie się jednego z rozgrywających (Chrisa Duhona?) oraz dwóch graczy wysokich. Wśród tych ostatnich pewniakiem do zwolnienia jest Tommy Smith, a ostatnio Trybański wydaje się przegrywać rywalizację z młodym Jaredem Reinerem. "Trybański nic nie pokazał podczas przygotowań do sezonu" - obwieścił "Daily Herald". "Chicago Tribune" już kilka dni temu twierdziło, że Polak zostanie usunięty ze składu w najbliższych dniach.

Sam koszykarz na razie nic nie wie o swoim ewentualnym odejściu z Bulls. - Wczoraj był jeden mecz, jedziemy niedługo na kolejny, trenujemy mocno dwa razy dziennie. Wykonuję normalnie swoją pracę. A co będzie to będzie. Wysokich jest tu sporo, gramy rotacyjnie. Czy jestem optymistą czy pesymistą? Normalnie... - mówił w środę rano Trybański.

A jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze. Przed rozpoczęciem treningów jeden z dziennikarzy pytał nawet, czy Trybański to pierwszy środkowy Byków. Później trener Scott Skiles mówił, że Polak to "interesujący zawodnik". - Umie blokować, umie trafiać. To taki rodzaj gracza, że nic o nim nie wiesz, ale potem patrzysz na niego na parkiecie i mówisz do siebie: "To całkiem interesujący zawodnik..." - twierdził szkoleniowiec. Ale podczas meczów przedsezonowych zainteresowanie trenera Polakiem spadło do minimum.

Polakowi pozostał jeszcze rok z trzyletniego kontraktu na około 4,8 mln dolarów, jaki podpisał w 2002 roku z Memphis Grizzlies. Ta umowa przeszła razem z nim latem 2003 roku do Phoenix Suns, później w styczniu 2004 do New York Knicks, a teraz obowiązuje klub z Chicago. Jeśli Trybański zostanie zwolniony przez Bulls, i tak klub będzie musiał wypełnić warunki umowy. Teoretycznie każdy klub NBA będzie miał dwa dni na zgłoszenie chęci przejęcia tej umowy. Jednak w praktyce dochodzi do tego rzadko i po tym okresie zawodnik jest wolny. Może podpisać umowę z innym klubem NBA lub w Europie, a wynegocjowane zarobki dołożyć do tych pobieranych z Bulls.

- Moim zdaniem, jeśli dojdzie do zwolnienia Czarka, i tak znajdzie sobie klub w NBA. Chętnych na wysokich zawodników zawsze jest wielu - twierdzi przyjaciel Trybańskiego Łukasz Jagoda, który pierwszy sezon spędził w Memphis jako jego tłumacz, a obecnie gra w Era Basket Lidze w zespole Polpharmy Starogard. Ten scenariusz jest bardzo prawdopodobny, bo nowy klub Trybańskiego niczym nie ryzykuje. Może zaproponować mu minimalny niegwarantowany kontrakt (około 300 tys. dolarów za sezon). W takim wypadku rezygnując z Polaka po prostu przestałby mu płacić.

Trybański jest mało znany w Europie, więc znaleźć mocny klub w Eurolidze będzie mu ciężko. W Polsce (patrz obok) zainteresowania, a zwłaszcza wolnych pieniędzy, nie ma. Zawsze może jednak liczyć na swojego agenta Marka Terminiego, który już dwa lata temu popisał się sprytem, umieszczając Polaka w Memphis.

We wtorek Trybański zagrał po raz drugi w meczu sparingowym w koszulce Bulls z numerem 14. Byki pokonały u siebie Boston Celtics 95:92, a Polak przez pięć minut gry nie oddał ani jednego rzutu, odnotował dwie zbiórki w obronie oraz jeden blok, zresztą na największej gwieździe zespołu rywala Paulu Pierce. Z tym samym zawodnikiem spiął się także w parterze. - Obaj wylądowaliśmy na podłodze, zebrałem piłkę, podałem do kontry, a on nie pozwalał mi wstać, niby przypadkiem przewracając się na mnie. Trener protestował i pobiegł do stolika, co skończyło się faulem technicznym - opowiada Trybański. Oby nie była to jego ostatnia opowieść z parkietów NBA.

Lampe szybszy

Tymczasem drugi (a właściwie w tej chwili jedyny) Polak w NBA Maciej Lampe ostro walczy o miejsce w składzie Phoenix Suns. 19-letni skrzydłowy zwolniony na pewno nie zostanie, ale nie jest pewne, czy będzie w zestawie zawodników, którzy w każdym meczu są pewni wyjścia na parkiet (czyli w tzw. rotacji). - Sam Lampe twierdzi, że mógłby grać w pierwszej piątce. Ja jeszcze nie podzielam tego zdania. Ale w ostatnich tygodniach zapracował na minuty na boisku - mówił kilka dni temu trener Suns Mike D'Antoni. Trenerzy chwalą Polaka za schudnięcie podczas wakacji (ze 130 kg zszedł do 119), dzięki czemu jest szybszy. We wtorkowym meczu sparingowym w San Antonio (Suns wygrali ze Spurs 104:96) przez 20 minut zdobył 10 punktów, trafił cztery z ośmiu rzutów z gry oraz oba rzuty wolne, miał pięć zbiórek, asystę, blok i dwa przechwyty, a także pięć fauli. W ostatniej sekundzie trzeciej kwarty popisał się efektowną dobitką-wsadem po niecelnym rzucie Steve'a Nasha.