MLB znowu gra: Kluge - Kay 5:3 (2:1)

Tekobud się rozpadł. Jego czołowych zawodników przejął Kay, który już w pierwszym meczu chciał pokazać, że będzie walczył o mistrzostwo. Sęk w tym, że trafił na popularnych ?Klugasów?, którzy wygrali trzy ostatnie edycje Miejskiej Ligi Biznesu
Już pierwsze minuty pokazały, że Kluge nie utraciło nic ze swojej świetności, a rywalom sporo do niej brakuje. Pierwsza groźna akcja mistrzów zakończyła się prostopadłym podaniem Pawła Grabowskiego do Norberta Waszkiewicza. I choć ten jest człowiekiem od czarnej roboty, a nie strzelania bramek, bez trudu pokonał Jacka Lasockiego. Kolejne dwie kontry Arkadiusza Raczkowskiego i Bartka Dębickiego miały ostatecznie pokazać, kto rządzi na parkiecie. Nie przyniosły jednak spodziewanego efektu bramkowego.

Może dlatego rozegrali się rywale. Marek Więckiewicz z Dariuszem Hofmanem dwukrotnie z dystansu uderzali groźnie na bramkę. Chwilę później z sześciu metrów przymierzył Rajmund Koperek. Tę zuchwałość spokojnie okiełznał Dariusz Kluge, niekwestionowany lider drużyny, na każdym kroku udowadniający tezę, że dobry bramkarz jest jak stare wino - im starszy, tym lepszy.

Na dodatek pierwsze po krótkiej przerwie natarcie samochodziarzy zakończyło się bramką. Wybita przez obrońców piłka trafiła pod nogi Łukasza Kiełbasy. Jeden z najlepszych snajperów MLB nie kombinował, nawet nie starał się przyjąć piłki. Kropnął z 15 m. Nawet bramkarz z pierwszoligowym doświadczeniem, jakim jest Lasocki, nie miał szans na obronę. Gol wyraźnie ostudził zapędy Kaya. Gra przeniosła się do środkowej strefy boiska. Długo nie działo się nic ciekawego. Jedni grali spokojnie, bo pewnie prowadzili, drudzy bali się znowu przejąć inicjatywę.

Dopiero pod koniec pierwszej połowy gra się ożywiła. Z indywidualną akcją ruszył do przodu Dariusz Hofman. Przed polem karnym, w chwili kiedy zamierzał oddać strzał, został sfaulowany. Gdy padał na parkiet, zdołał jeszcze trącić piłkę, która wpadła do siatki. Ułamki sekundy wcześniej sędzia odgwizdał jednak przewinienie i bramka nie została uznana. Chwilę później kolejną dobrą okazję miał Więckiewicz. Ale jego strzał z rzutu karnego przedłużonego pewnie złapał Kluge. Jednak i on musiał skapitulować po rzucie karnym Arkadiusza Zielińskiego. W ostatniej minucie doskonałą główką popisał się Mariusz Przybyłowski, wyprzedzając Dariusza Kluge, ale ten zdążył jeszcze rzucić się na linię bramkową i chwycić piłkę.

Po zmianie stron wszystko wróciło do normy. No i znowu w pierwszej akcji dał o sobie znać Waszkiewicz, po raz drugi pokonując Lasockiego. Bramkarz ponosi sporą winę za utratę gola, bo rywal uderzał niemal z zerowego kąta, na dodatek bardzo lekko. Lasocki zrehabilitował się przy kolejnych strzałach. Tym razem przy żadnej interwencji się nie zawahał. Do roboty wzięli się też jego koledzy, a dokładniej Mariusz Zieliński i Koperek. Pierwszy dokładnie podawał, drugi celnie strzelił.

Podrażnieni mistrzowie wyraźnie przyspieszyli grę. Po uderzeniach Kiełbasy i Pawła Grabowskiego, Kaya ratowała poprzeczka i słupek. Gdy jednak w polu karnym został sfaulowany Arkadiusz Raczkowski, piłka musiała wpaść do siatki. Po rzucie karnym wykonanym przez poszkodowanego.

Na cztery minuty przed końcem spotkania kibice mogli zobaczyć najładniejszą akcję meczu. Na prawym skrzydle długie podanie przejął Mariusz Zieliński. Natychmiast zagrał piłkę do ustawionego na przedpolu karnym Arkadiusza Zielińskiego. Ale nie, jeszcze nie było strzału. Bo Zieliński lekko, podeszwą buta, podał do tyłu, do nadbiegającego Mariusza Przybyłowskiego. Piłka po potężnej bombie wpadła zaraz w okienko bramki Kluge.

Minutę później mógł być remis, ale para Zielińskich przekombinowała przy strzelaniu karnego przedłużanego. Za to Grabowski w identycznej sytuacji po prostu huknął nie do obrony. Rozwiał tym samym jakiekolwiek nadzieje Kaya, który po takim ciosie musiał pogodzić się z porażką.

Strzelcy

Kluge: Waszkiewicz (2. i 22.), Kiełbasa (12.), Raczkowski (36.), Grabowski (39.)

Kay: A. Zieliński (19.), Koperek (27.), Przybyłowski (36.)

Składy

Kluge: Kluge - Kiełbasa, Grabowski, Dębicki, T. Marciniak, Waszkiewicz, Raczkowski, Sz. Marciniak;

Kay: Lasocki - Hofman, A. Zieliński, Przybyłowski, Trzybiński, M. Zieliński, Kania, Więckiewicz, Koperek.