Sprawa protokołu z meczu III ligi piłkarskiej Kaszubia Kościerzyna - Unia Tczew

Wydział Dyscypliny chce ustalić, dlaczego sędzia Piotr Gałązka nie napisał w protokole, że usunął z ławki rezerwowych kierownika i piłkarza Kaszubii Kościerzyna. Czy była to pomyłka, czy celowe działanie, a jeśli tak, to na czyją korzyść działał arbiter?
Gałązka sędziował 2 października w Kościerzynie mecz III ligi pomiędzy tamtejszą Kaszubią i Unią Tczew. Sędzia pozwolił na bardzo twardą grę, wiele razy mylił się, nie gwiżdżąc ewidentnych fauli. Z jego decyzjami nie mogła się pogodzić szczególnie ekipa Kaszubii: za głośnie protesty przeciwko zarządzeniom arbitra na trybuny odesłany został w pierwszej połowie trener Kaszubii Tomasz Kafarski. W drugiej połowie los Kafarskiego podzielili kierownik Kaszubii Michał Gawroński oraz rezerwowy piłkarz Michał Bieliński. Gałązka w protokole meczowym odnotował jedynie usunięcie z ławki rezerwowych Kafarskiego. Dlaczego tak się stało? To właśnie stara się wyjaśnić Wydział Dyscypliny Pomorskiego Związku Piłki Nożnej. - Musimy ustalić, czy doszło do celowego zatajenia faktów, czy może do pomyłki sędziego - mówi Wiesław Szwarc, przewodniczący WD. - Gałązka twierdzi jeszcze co innego, że w ogóle nie wyrzucił kierownika i piłkarza. Upiera się, że sami sobie poszli. Ja opieram się na relacjach prasowych, m.in. "Gazety Wyborczej", które mówią, że było inaczej - tłumaczy Szwarc.

Brak notatki o wyrzuceniu kierownika i rezerwowego piłkarza może wynikać ze zwykłego niechlujstwa sędziego Gałązki. Nie byłby to pierwszy taki przypadek. W rundzie wiosennej Gałązka w protokole błędnie wpisał minuty zmian zawodników podczas meczu Unii Tczew z Wartą Poznań. Unia wygrała, ale z zapisków arbitra w protokole wynikało, że w końcówce meczu w tczewskiej drużynie była nieregulaminowa liczba zawodników młodzieżowych. Na tej podstawie Warcie przyznany został walkower. Działacze Unii, posiłkując się zapisem wideo i wycinkami prasowymi, udowodnili jednak, że Gałązka się pomylił (według tego, co napisał w protokole, na boisku w momencie zdobycia gola nie było jego strzelca!) - i odzyskali wywalczone na boisku punkty.

Być może Gałązka pominął jednak wydarzenia z drugiej połowy celowo. Zawodnik, którego wyrzucił na trybuny - Bieliński - w ogóle nie był wpisany do meczowego protokołu. Zgodnie z przepisami nie mógł więc przebywać na ławce rezerwowych Kaszubii. Fakt, że tam się znajdował, był przeoczeniem sędziego Gałązki. Odnotowując, że odesłał Bielińskiego na trybuny, arbiter jednocześnie przyznawałby się do swojego błędu.

Wczoraj w WD wyjaśnienia składał trener Kafarski. Przeprosił za swoje zachowanie, a ponieważ wydarzyło się to pierwszy raz, został ukarany naganą. Na razie nie rozpatrywana była kwestia zachowania kierownika Kaszubii Gawrońskiego. Jeśli sędzia Gałązka przyzna się do usunięcia go z ławki rezerwowych, grozi mu kara w postaci nagany, kary pieniężnej od 500 złotych lub dyskwalifikacji w wymiarze od 1 do 5 meczów.

Co grozi sędziemu - według regulaminowi dyscyplinarnemu PZPN

jeżeli się pomylił:

zgodnie z par. 10, pkt 2 - "za niewłaściwe lub nieczytelne sporządzenie sprawozdania z zawodów lub obserwacji - nagana lub kara pieniężna do wysokości 500 zł

jeżeli celowo nie wpisał:

zgodnie z par. 10, pkt 13 - "za zatajenie faktu zastosowania kar dyscyplinarnych w stosunku do zawodników, trenerów jak również innych działaczy - dyskwalifikacja od 1 miesiąca do 2 lat, czasowe zawieszenie lub pozbawienie licencji