Monika Bryczkowska ma dwa tygodnie przerwy

Monika Bryczkowska, ćwicząc i grając, przełamywała ból. Rozpłakała się dopiero, gdy lekarz poinformował ją, że musi przez dwa tygodnie odpocząć od gry i treningów. Ma przeciążony staw kolanowy.

- Aż dwa tygodnie to dla mnie straszne - żałuje siatkarka. - Dziewczyny grały w Krakowie, a ja czekałam na wynik i denerwowałam się bardziej, niżbym była na boisku.

Kontuzja dała znać o sobie już po meczu ze Skrą Bełchatów. Kolano bolało, Monika próbowała ćwiczyć ze stabilizatorem na nodze, i przed tygodniem wystąpiła w wygranym spotkaniu z Olimpią Jawor (z bandażem na kolanie).

W poniedziałek znów kolano Bryczkowskiej spuchło i trzeba było założyć stabilizator.

- Chodzę z nim wszędzie, nawet do szkoły - tłumaczy. - Ustawiony jest tylko na 30 stopni. Więc nogi praktycznie nie zginam. Robię specjalne ćwiczenia, które mają powstrzymać zanik mięśni, które przy takim sposobie poruszania się nie pracują.

Decyzją lekarza Krzysztofa Gutowskiego Bryczkowska ma pauzować przez dwa tygodnie. Ma naderwane przyczepy w kolanie. W nadchodzący czwartek ma znów zgłosić się do kontroli.