Startuje seria A siatkarek z Centrostalem/Adrianą/GP

Gwardia Wrocław jest pierwszym rywalem bydgoszczanek w drodze po medal. W tym sezonie celem Centrostalu/Adriany/GP jest bowiem powrót na podium
- Liga będzie bardzo trudna. Łatwiej będzie mi wymienić te zespoły, które nie zapowiedziały walki o medale, bo głośno nie wypowiedziały tego tylko trzy kluby: AZS Poznań, Gedania i Dalin Myślenice. Pozostałe chcą być w pierwszej czwórce - mówi Piotr Makowski, nowy szkoleniowiec Centrostalu/Adriany/Gazety Pomorskiej. Według niego głównym faworytami są Nafta Piła i Stal Bielsko.

- A zaraz za Bielskiem, zespół z Bydgoszczy? - pytam Makowskiego. - Dlaczego zaraz za -- odpowiada trener Centrostalu/Adriany/GP.

Przypomnijmy, że w ostatnich dwóch latach bydgoski zespół znalazł się poza podium i poza pierwszą czwórką ligi. - Teraz chcemy to zmienić. Celem dla drużyny jest awans do czołowej czwórki, walczącej o medale - zapowiada wiceprezes klubu Waldemar Sagan.

Dlatego zespół został wzmocniony dwiema zawodniczkami zagranicznymi: Ukrainką Iriną Bajdiuk i Bułgarką Iljaną Goczewą. Pierwsza gra już w Polsce dziewięć lat, a ostatni sezon spędziła w Muszyniance. Goczewa debiutuje w polskiej lidze (wcześniej występowała w Panelinios Ateny). - Obydwie sa bardzo pracowite. Mają dobry charakter do gry, który pozwala dobrze rokować na przyszłość - ocenia je Makowski. Bajdiuk i Goczewa są środkowymi. Słabsza gra na tej pozycji, słabszy blok były od kilku sezonów piętą achillesową bydgoskiej drużyny. Teraz ma się to zmienić.

Czy się udało, pokaże już dzisiejszy mecz z Gwardią. Za tydzień bydgoszczanki jadą do Muszyny, a dopiero 30 października zobaczymy nasz zespół w hali Astorii w spotkaniu z AZS AWF Poznań.



Kapitan Ewa Kowalkowska o nowych koleżankach

Goczewa

Ilje jest z nami drugi tydzień. To krótko, ale świetnie się zaadaptowała. Jest bardzo wesoła, tak jak my wszystkie. Pasuje do nas doskonale i co najważniejsze - jest bardzo wszechstronną siatkarką.

Bajdiuk

Irę znamy doskonale. Nie tylko dlatego, że była z nami na wszystkich obozach. Zżyłyśmy się bardzo. Poza tym gra w Polsce już bardzo długo, a to też ułatwia współpracę. Będzie bardzo pożyteczna.



Mówią Ewa i Jarosław Kowalkowscy

Ewa Kowalkowska jest kapitanem bydgoskiej drużyny i zaczyna dwunasty sezon w serii A. Jej mąż Jarosław był piłkarzem. Grał m.in. w Zawiszy.

Wojciech Borakiewicz: Chyba ciężko jest być takim sportowym małżeństwem?

Jarosław Kowalkowski: Gdybym wcześniej sam nie uprawiał zawodowo sportu, byłoby mi bardzo ciężko zrozumieć Ewę i specyfikę jej zajęć.

A na czym polega ta specyfika?

Ewa Kowalkowska: Głównie na tym, że mnie nie ma w ogóle w domu (śmiech).

J.K.: To prawda. Najlepszym przykładem niech będzie pierwszy rok naszego małżeństwa. Pobraliśmy się 12 kwietnia. Ewa wyjechała na obóz kadry 1 maja i wróciła do domu 30 września. Przez ten cały czas byliśmy osobno.

E.K.: Nie, no zdarzały się po dwa dni między poszczególnymi zgrupowaniami, że wpadałam do domu. Tylko, że to był wtedy czas bardziej na pranie i sprzątanie, a nie bycie razem.

A kiedy jesteście w końcu razem w domu, Ewa przynosi ze sobą napięcie i stres, jaki towarzyszy sportowcom?

E.K.: Staram się oddzielać dom od tego, co dzieje się na boisku. Natomiast zdarzają się oczywiście sytuacje, kiedy coś nie tak poszło podczas meczu, treningu, gdziekolwiek. Wtedy Jarek jest moja opoką. To człowiek, który mnie koi i potrafi uspokoić skołatane nerwy.

J.K.: W takim codziennym trybie też widzimy się niewiele. Żegnamy się rano, kiedy ja wychodzę do pracy a witamy, gdy Ewa wraca do domu po treningu czy meczu o 21.

E.K.: Ale my nie narzekamy. Ja bym swojego życia nie zamieniła na inne.

Nie zamieniłabyś życia sportowca, czy też życia z Jarkiem?

- Z Jarkiem to przecież oczywiste. Ale też chyba nie mogłabym być kimś innym. Nie wyobrażam sobie momentu, kiedy będę musiała zakończyć sportową karierę. Wiem, że sobie razem z Jarkiem w życiu poradzimy. Moje obawy są innej natury. Gram już tyle lat, że mój organizm jest przyzwyczajony do rytmu zajęć, że ciężko będzie się przestawić. Wszystko jest podporządkowane sportowi. Kiedy jest mecz, to wszystko z nim związane jest najważniejszym zadaniem w danym dniu dla całej rodziny, nie tylko dla mnie.



Skład zespołu

rozgrywające

4. Magdalena Godos, 21 lat, 183 cm

6. Justyna Łunkiewicz, 17, 180

przyjmujące

5. Karolina Ciaszkiewicz, 25, 184

7. Marzena Wilczyńska, 20, 180

10. Joanna Kuligowska, 25, 180

atakujące

2. Ewa Kowalkowska, 29, 182

11. Joanna Frąckowiak, 18, 184

12. Monika Naczk, 17, 187

środkowe

1. Katarzyna Mróz, 23, 194

3. Aleksandra Liniarska, 23, 188

9. Irina Bajdiuk, 34, 185

14. Iljana Goczewa, 28, 188

libero

8. Michalina Jagodzińska, 20, 170

13. Dominika Leśniewicz, 30, 174