Plaga kontuzji w Radomiaku

Kontuzje Jacka Wysockiego, Pawła Gałczyńskiego, Pawła Iwanowskiego i Macieja Lesisza spędzają sen z powiek trenerowi Radomiaka Arkadiuszowi Skoniecznemu. Najprawdopodobniej w piątek cofnięte zostanie zawieszenie w prawach zawodnika Markowi Gołębiewskiemu
Szkoleniowiec "zielonych" nie ma przed niedzielnym meczem z ŁKS-em Łódź komfortu pracy. Iwanowski już wcześniej uskarżał się na kontuzję, ale okazało się, że jest ona na tyle poważna, że piłkarz będzie musiał pauzować do końca roku. Lesisz ma uraz stopy, który najprawdopodobniej uniemożliwi mu występ w najbliższym pojedynku. Do treningów wrócił Gałczyński, ale ćwiczy na razie na pół gwizdka. - Rozpoczynam serię zabiegów, które mają szybko doprowadzić mnie do pełnej sprawności - ma nadzieję bramkarz Radomiaka. Na szybkie wyzdrowienie liczy też Wysocki. - Mam wysięk w kolanie, ale jest coraz lepiej i opuchlizna powinna zejść. Na razie tylko lekko truchtam - informuje rosły obrońca "zielonych".

Normalnie trenuje Krzysztof Majda (na zdjęciu), ale jego występ przeciwko ŁKS-owi jest wykluczony. - Cóż, zebrałem za dużo żółtych kartek i czeka mnie przymusowa przerwa - żałuje pomocnik klubu ze Struga. Jak nam powiedział, wspólnie z Jackiem Kacprzakiem i Mirosławem Siarą, odbył szczerą rozmowę z wiceprezesem Radomiaka Pawłem Kobyłeckim. - Wyjaśniliśmy sporne kwestie i podaliśmy sobie ręce. O rozwiązaniu kontraktów nie ma już mowy - mówi Majda.

Lada dzień działacze Radomiaka spotkają się, aby dyskutować w sprawie "odwieszenia" w prawach zawodnika Marka Gołębiewskiego. - Mam pewne plany związane z tym zawodnikiem - uśmiecha się tajemniczo Arkadiusz Skonieczny. Przyciśnięty do muru ujawnia, że szuka dla tego gracza innego niż dotychczas miejsca na boisku. - Grzechem jest nie wykorzystać predyspozycji fizycznych takiego piłkarza - uważa Skonieczny.