13. kolejka PLH: porażka Dworów/Unii!

Po trzech latach sromotnych porażek z Dworami/Unią wczoraj TKH Toruń znalazło sposób na mistrzów Polski i rozbiło ich 4:1 w obecności 4,5 tysiąca osób! Mimo nikłych zwycięstw nad outsiderami powodów do radości nie dały Podhale i Cracovia.
Toruń: czarna niedziela mistrzów

Ze smutnymi minami wracali z Torunia podopieczni Andrieja Sidorenki. Doznali drugiej w tym sezonie porażki. Szczególnie w kiepskim nastroju był bramkarz mistrzów Polski Tomasz Jaworski. W 30. minut puścił cztery gole, z których dwa obciążają jego konto.

Koszmarem "Jawy" stanie się zapewne czwarte trafienie: Tomasz Proszkiewicz objeżdżał bramkę i chciał podać krążek do przodu, gdy Jaworski łyżwą wepchnął go sobie do siatki. Wcześniej nominalny bramkarz numer "jeden" reprezentacji Polski nie popisał się przy drugim golu. Spodziewał się, że Przemysław Bomastek odda strzał, więc zbyt pochopnie wyjechał z bramki, by skrócić kąt. Tymczasem napastnik TKH oddał na lewo do Jarosława Dołęgi, który ze spokojem mógł skierować krążek do pustej bramki.

Po czwartym golu w bramce gości pojawił się o dziesięć lat od Jaworskiego młodszy Przemysław Witek i choć zachował czyste konto, oświęcimianie zdołali zdobyć tylko honorową bramkę.

- Trochę krwi napsuł nam sędzia, zbyt często nakładając na nas kary - narzekał trener Unii Andriej Sidorenko. - Połowę pierwszej tercji graliśmy w osłabieniu! Z drugiej strony trzeba przyznać, że torunianie byli dzisiaj lepsi. Mieli większą wolę zwycięstwa, widać było, że im zależy na tym bardziej niż nam.

TKH Toruń4
Dwory/Unia1
Tercje: 1:0, 3:1, 0:0

STRZELCY BRAMEK

1:0 Laszkiewicz (3. Dąbkowski, Fraszko), 2:0 Dołęga (23. Bomastek, Proszkiewicz), 3:0 Myszka (25. Kiedewicz), 4:0 Proszkiewicz (30.), 4:1 Stebnicki (33. Puzio, Piekarski w przewadze).

Dwory/Unia: Jaworski (30. Witek) - Piekarski, Zamojski, Klisiak, Stebnicki, Puzio - Gabryś, Miedwiediew, Wojtarowicz, Jakubik, Jaros - Dulęba, Kozak, Radwan, Mlinczenko, Ziober - Bibrzycki, S. Kowalówka, Ryczko oraz Cinalski.

Sędziował Tadeusz Godziątkowski z Bydgoszczy. Kary: 32 (w tym 4 techniczne oraz Bomastek i Voznik po 10 min) oraz 28 (w tym 10 min Piekarski). Widzów: 4,5 tys.

Sanok: Męczarnie Podhala

Szefostwo Wojasa/Podhala pożegnało kanadyjskiego napastnika Jasona LaFreniera. 38-letni napastnik z szarotką na piersi rozegrał tylko dwa mecze (przegrane 2:5 ze Stoczniowcem i 3:4 z GKS-em Tychy) i wywarł jak najgorsze wrażenie na nowotarskich fanach hokeja.

Po zrzuceniu ciężkiego balastu w postaci LaFreniera góralom nie było wcale łatwo w Sanoku. Niedawno podopieczni Andrzeja Słowakiewicza stracili punkty przez remis z drugim outsiderem - GKS-em Katowice. W niedzielny wieczór w starciu z beniaminkiem ekstraklasy wicemistrzowie Polski atakowali non stop, lecz przez dobre interwencje Dawida Łukasza do połowy meczu utrzymywało się sensacyjne 1:1. A sanoccy kibice obawiali się, że ich pupile dostaną podobne lanie jak w piątek w starciu z Dworami/Unią (1:20).

Gospodarze objęli prowadzenie, gdy w boksie kar przesiadywał Zbigniew Podlipni. Szybkie rozegranie zamka, podanie Macieja Mermera i strzał z najazdu Bogusława Rąpały przyniosły sanoczanom prowadzenie. Mykola Worosznow w bramce "Szarotek" nie miał szans. Wyrównał Marcin Kolusz strzałem po lodzie z sześciu metrów po zagraniu Rafała Sroki.

Zwycięstwo gości uratował rutynowany prawoskrzydłowy Janusz Hajnos, który wrócił do gry po wyleczeniu kontuzji palca. Najpierw uderzeniem z nadgarstka pod łapaczkę bramkarza zdobył drugiego gola. "Mery" przypieczętował zwycięstwo Podhala pięć minut przed końcem po szybkiej akcji całego pierwszego ataki. Sebastian Biela podał wzdłuż bramki, a Hajnos uderzeniem bez przyjęcia dopełnił formalności.

- Musieliśmy sobie radzić bez czterech podstawowych zawodników. Grunt, że wygraliśmy - mówił trener gości Andrzej Słowakiewicz. - Sanok zagrał ambitnie.

KH Sanok1
Wojas/Podhale 3
Tercje: 1:1, 0:1, 0:1

STRZELCY BRAMEK

1:0 Rąpała (5. Mermer, Burnat w przewadze), 1:1 Kolusz (11. Sroka, Różański), 1:2 Hajnos (34.), 1:3 Hajnos (55. Biela, Podlipni).

Wojas/Podhale: Worosznow - Sroka, Kolasa, Różański, Kolusz, Łyszczarczyk - Piotrowski, Wilczek, Podlipni, Biela, Hajnos - Gil, Talaga, Ł. Batkiewicz, Słowakiewicz, Zapała - Dutka, Piekarz, Zubek, Jastrzębski, Panek.

Sędziował Jacek Chadziński z Krakowa. Kary: 4 oraz 4 min. Widzów: 1200.

Katowice: minimalizm "Pasów"

Zaczęło się obiecująco dla gości, bo już w 4. min padł dla nich gol. Łukasz Elżbieciak rzucił się na lód, żeby zablokować strzał Mariana Csoricha, tymczasem krążek odbił się od jego kija, czym zmylił zupełnie bramkarza Jacka Zająca. Wyrównywał najlepszy w szeregach GKS-u Rafał Plutecki, gdy "Gieksa" grała w przewadze. Po podaniu spod bandy Marka Trybusia z bliska wpakował "gumę" do pustej bramki.

Na początku drugiej tercji prowadziły znowu "Pasy". Dobiegała końca podwójna przewaga krakowian, Plutecki wracał już na lód, ale nie zdążył wspomóc kolegów w obronie, gdy po zagraniu Oktawiusza Marcińczaka Karel Horny z bliska strzelił gola. Wyrównał ponownie Plutecki, który wykorzystał fakt, że Rafał Radziszewski po uderzeniu Elżbieciaka odbił krążek przed siebie. W 36. min po kolejnym strzale Pluteckiego "Radzika" uratowała poprzeczka. W końcu szalę zwycięstwa przechylił na korzyść Cracovii Damian Słaboń po składnym rozegraniu zamka.

- Najedliśmy się sporo nerwów. W końcu musiał nas dopaść lekki kryzys - przyznał szkoleniowiec krakowian Mieczysław Nahuńko. - Najważniejsze, że nawet nie najlepiej dysponowana moja drużyna zainkasowała trzy punkty. To też sztuka.

- To było nasze najlepsze spotkanie w tym sezonie. Szkoda tylko, że w Katowicach zostało wrażenie, a punkty pojechały do Krakowa - przyznał Plutecki.

GKS Katowice

ComArch/Cracovia

Tercje: 1:1, 1:2, 0:0

STRZELCY BRAMEK

0:1 Csorich (4. Sarnik), 1:1 Plutecki (13. Trybuś w przewadze), 1:2 Horny (23. Marcińczak w przewadze), 2:2 (33. Plutecki, Ł. Elżbieciak w przewadze), 2:3 Słaboń (39. Sarnik, Csorich w przewadze).

ComArch/Cracovia: Radziszewski - Csorich, P. Urban, Sarnik, Słaboń, Malinowski - Smreczyński, Marcińczak, Rzimsky, Wieloch, Horny - Kotuła, Kozendra, Twardy, Śliwa, S. Urban.

Sędziował Grzegorz Dzięciołowski z Bydgoszczy. Kary 10 oraz 12 min. Widzów: 200.

W ostatnim meczu: Stoczniowiec - GKS Tychy 5:5 (1:2, 1:2, 3:1, dogr. 0:0).



Polska Liga Hokejowa

1. Dwory/Unia132978:25
2. ComArch/Cracovia102543:25
3. TKH Toruń132464:34
4. GKS Tychy132255:35
5. Wojas/Podhale122045:35
6. Stoczniowiec121553:43
7. KH Sanok12422:97
8. GKS Katowice14227:94