Trzecioligowcy przed 10. kolejką

Przewodzący od środy stawce trzecioligowców ŁKS Łomża po następne punkty wybiera się do Grójca. Trudny mecz w Pruszkowie czeka Mlekovitę, a podejmująca w sobotę (godz. 14) Drwęcę Warmia nie będzie mieć łatwego zadania
Po środowym meczu z Legionovią Legionowo (1:0), który wyniósł ŁKS Łomżę na fotel lidera, jedynym zmartwieniem trenera Tadeusza Gaszyńskiego jest regeneracja sił przed spotkaniem z Mazowszem Grójec. Na drobne urazy w łomżyńskim zespole narzekają: Adam Kamiński, Jacek Lis, Arkadiusz Chrobot oraz Marcin Strzeliński.

- Cała czwórka nie trenowała w czwartek, ale do niedzieli wszyscy powinni dojść do siebie - mówi trener Gaszyński. - Mazowsze też nie próżnowało w tygodniu. W Pucharze Polski przegrało tylko 0:1 z Legią Warszawa. To dobry wynik, który może uskrzydlić rywali. Tego bym sobie życzył, bo lubimy grać z drużynami preferującymi otwarty futbol. Ale decydujący wpływ na wynik i tak będzie miało odbudowanie sił po środowych pojedynkach.

Ekipa Mazowsza do tej pory nie przegrała meczu na własnym terenie, trzy razy zawodnicy z Grójca wygrywali, a dwukrotnie padał remis.

- To bramkostrzelna drużyna, ma na koncie już 15 goli - dodaje trener ŁKS-u. - Ale my w dziewięciu spotkaniach straciliśmy jedynie trzy bramki. Jeśli utrzymamy taką dyspozycję w liniach obronnych, to w ataku powinniśmy coś strzelić.

Powodów do zmartwień nie ma także trener Warmii Grajewo Piotr Zajączkowski. Jego podopieczni zajmują w tabeli wprawdzie piąte miejsce, ale do łomżan tracą trzy oczka. Drużyna przełamała przed tygodniem złą passę porażek na wyjeździe. Ale mecz z Drwęcą Nowe Miasto Lubawskie będzie nie mniej trudnym zadaniem. Zwłaszcza że rywalom marzy się awans drugoligowy.

- Drwęca ma spory potencjał - ocenia Janusz Szumowski, dyrektor Warmii. - Gra tam kilku naprawdę wartościowych graczy, mimo to drużyna nie spisuje się na miarę oczekiwań. Spotkaniu z Drwęcą będą towarzyszyć dodatkowe podteksty, bo kilku piłkarzy z obu drużyn to dobrzy koledzy, a niektórzy zawodnicy Warmii pochodzą z tamtych rejonów Mazur. Ale na boisku nie będzie sentymentów, choć rywale będą zapewne podbudowani remisem 1:1 z drugoligowym Stasiakiem Ostrowiec Świętokrzyski w Pucharze Polski. Ale to daje nam przewagę, bo goście mogą być zmęczeni.

Najniżej w tabeli z naszych trzecioligowców plasuje się Mlekovita, która zajmuje dziesiątą pozycje. Czy w pojedynku ze Zniczem Pruszków ma szansę na poprawienie tej lokaty?

- Liczymy na to, choć będzie to trudne zadanie - tłumaczy Zbigniew Mandziejewicz, trener Mlekovity. - Naszą ekipę dziesiątkuje grypa. Dawid Wilczewski tak się rozchorował, że wcale nie zagra. Reszta piłkarzy narzeka i nie wiadomo, jak się będą czuli. Pod znakiem zapytania stoi też występ Piotra Orlińskiego, który odczuwa bóle w kolanie. Przy takich osłabieniach sukcesem będzie, jeśli wywieziemy z Pruszkowa choćby punkt.